Reklama

Robert Gwiazdowski: Awantura o składki. Dlaczego Janusz zapłaci, a Johanes już nie?

Jak taki Janusz założy spółkę Kawa Latte sp. z o.o., w której będzie jedynym wspólnikiem, to zapłaci składkę zdrowotną. A jak jakiś Johanes ma w Berlinie spółkę Latte-Kaffee GmbH i ona założy spółkę w Warszawie, to nie zapłaci składki zdrowotnej. Dlaczego z tego powodu żadnego wzmożenia wśród naukowców i działaczy nie ma?

Publikacja: 20.11.2024 16:26

Robert Gwiazdowski: Awantura o składki. Dlaczego Janusz zapłaci, a Johanes już nie?

Foto: Adobe Stock

Mamy awanturę o składki zdrowotne. Rząd obiecał przedsiębiorcom, że im ulży od 2026 roku i składki obniży. Jak już będzie po następnych wyborach (tym razem prezydenckich), to może być z tą obietnicą przedwyborczą jak z tymi sprzed poprzednich wyborów (parlamentarnych).

Od razu odezwały się głosy oburzenia ze strony różnych naukowców z państwowych uniwersytetów i działaczy z organizacji pozarządowych dotowanych przez rząd. Twierdzą oni, że taka obniżka to jawna niesprawiedliwość, bo obciążenia prywaciarzy będą niższe niż pracowników.

Najgorsze podatki to te nałożone na wynagrodzenia

Wrogiem ludu kiedyś był „kułak”. Dziś jest „informatyk”, który zamiast pracować na etacie, otwiera jednoosobową działalność gospodarczą, żeby on i jego pracodawca płacili mniejsze podatki. Więc po raz kolejny przypomnę: gdyby nie było podatku dochodowego od wynagrodzeń i składek ubezpieczeniowych od tych samych wynagrodzeń, nie byłoby problemu, czy ktoś ma umowę o pracę, o dzieło, czy umowę zlecenia.

Czytaj więcej

Łukasz Guza: Trzy wnioski po rządowych zmianach składki zdrowotnej

A mogłoby ich nie być. Wśród różnych podatków najgorsze są właśnie te nałożone na wynagrodzenia. Można je zastąpić innymi bez uszczerbku dla dochodów publicznych.

Reklama
Reklama

Dlaczego przedsiębiorcy mieliby płacić niższe podatki

Wśród prywaciarzy tacy, którzy udają, że prowadzą działalność gospodarczą, stanowią mniejszość. Większość ją rzeczywiście prowadzi. Dlaczego mieliby płacić niższe podatki? Jak już oburzeni tym naukowcy i działacze wstaną o godz. 9 i przyjadą do pracy na godz. 11, zatrzymując się po drodze na kawę latte, za którą zapłacą z pensji otrzymanej od państwa z podatków zapłaconych przez prywaciarzy, to może niech się zastanowią, jak to się stało, że kawiarnia w ogóle funkcjonuje i jest otwarta od godz. 8?

Czytaj więcej

Robert Gwiazdowski: Podatek dla równych i równiejszych

Ktoś musiał wynająć lokal, kupić meble, sprzęt do robienia kawy, filiżanki itp., itd. No i oczywiście kawę i mleko. Musiał też załatwić wszystkie dokumenty dla sanepidu, którego urzędnicy, tak samo jak naukowcy i działacze, otrzymają pensje z jego podatków. Przed godz. 8 musiał kawiarnię otworzyć i będzie ją musiał posprzątać po zamknięciu o godz. 22. I dlatego opodatkowanie przedsiębiorcy i jego pracownika jest inne.

A teraz jeszcze uwaga! Jak taki Janusz założy spółkę Kawa Latte sp. z o.o., w której będzie jedynym wspólnikiem, to zapłaci składkę zdrowotną. A jak jakiś Johanes ma w Berlinie spółkę Latte-Kaffee GmbH i ona założy spółkę w Warszawie, to nie zapłaci składki zdrowotnej. Podatku dochodowego też zresztą nie zapłaci, bo będzie miała wysokie koszty uzyskania przychodu. Przecież musi płacić do Johanes AG z siedzibą w Zug wysokie tantiemy za prawo do znaczka na filiżankach. I z tego powodu żadnego wzmożenia wśród naukowców i działaczy nie ma.

Opinie Prawne
Marek Kutarba: Polaków bardziej od KSeF martwi mróz
Opinie Prawne
Wiewiórowska-Domagalska: W końcu rzeczywisty przełom w orzecznictwie frankowym
Opinie Prawne
Marek Kutarba: Czy KSeF przyniesie jednoosobowym firmom kosztowy armagedon?
Opinie Prawne
Maciej Gutowski, Piotr Kardas: Skutki nieistnienia orzeczeń niczym lawina
Opinie Prawne
Jakub Sewerynik: O milczeniu prawa i sile mocarstw
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama