Robert Gwiazdowski: (Nie)obywatelski projekt praworządności

Społeczny projekt ustawy o Trybunale Konstytucyjnym oraz przepisy wprowadzające przygotowane przez Zespół Ekspertów Prawnych Fundacji Batorego skierowane zostały przez posłów koalicji rządzącej do prac parlamentarnych. Niektórzy nazywają ten projekt też „obywatelskim” tudzież „eksperckim”.

Publikacja: 07.03.2024 03:00

Trybunał Konstytucyjny

Trybunał Konstytucyjny

Foto: Fotorzepa / Robert Gardziński

To nie jest projekt „społeczny" czy „obywatelski”, tylko projekt części społeczeństwa i obywateli. Tej, która popierała demokratyczną opozycję, a teraz popiera demokratyczny rząd.

Kto jest „społeczeństwem” i „obywatelami” 

Tej, która nie dostrzegała zamachu na TK przeprowadzonego przez Platformę Obywatelską na przełomie maja i czerwca 2015 roku, a nawet go popierała. Która uznaje wyrok Trybunału Konstytucyjnego w pięcioosobowym składzie w sprawie TK 34/15, w której pierwotnie wyznaczony został skład pełny, ale go zmieniono, bo zabrakło paru sędziów do orzekania, w którym to wyroku Trybunał rozstrzygał o zgodności z konstytucją przepisu prawnego nie na podstawie jego treści, tylko na podstawie ziszczenia się zdarzenia przyszłego i niepewnego, jakim był termin zwołania pierwszego posiedzenia Sejmu nowej kadencji, a tak naprawdę rozstrzygał spór polityczny między ustępującą a nową większością parlamentarną i to w dodatku spór o swoim własnym składzie.

Ci, którzy to dostrzegli, na miano „społeczeństwa” czy „obywateli”  nie zasługują, bo nie popierają demokracji, która charakteryzuje się nie tym, że rządzi jakaś większość, tylko konkretna większość.

Co zakłada społeczny projekt ustawy o Trybunale Konstytucyjnym

Projekt ma rzeczywiście na celu przywrócenie starego porządku („ancien regime”). Tylko że ma to tyle wspólnego z praworządnością, ile poczynania Platformy Obywatelskiej (primo voto Kongres Liberalno-Demokratyczny) miały z liberalizmem.

Zacznę jednak od pochwały. Zgodnie z projektem: „Sędziowie Trybunału w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji”. Tylko konstytucji, a nie wyrokom TSUE. Oczywiście sędziowie mogą interpretować konstytucję tak, jak to robił TSUE. Więc autorzy skoncentrowali się na właściwym doborze sędziów. Ma ich wybierać Sejm większością trzech piątych głosów. Ale… jak pisiory przez dwa miesiące nie poprą kandydata demokratów, to oni i tak wybiorą swojego zwykłą większością głosów. Ponoć ma to przywrócić autorytet Trybunałowi.

Czytaj więcej

Adam Bodnar odkrywa karty ws. Trybunału Konstytucyjnego. Ujawnia projekty

Prezydent będzie musiał przyjąć ślubowanie od sędziego wybranego przez Sejm. Przypomnę więc, że zgodnie z utrwalonym stanowiskiem judykatury (a już w szczególności sądów administracyjnych) zmiana ustawy jest dowodem na to, że przed zmianą było odwrotnie niż po zmianie. To znaczy, że w 2015 roku prezydent nie musiał przyjąć ślubowania od sędziów wybranych przez Platformę.

Opinie Prawne
Marek Isański: TK bytem fasadowym. Władzę w sprawach podatkowych przejął NSA
Opinie Prawne
Tomasz Pietryga: Rząd Tuska w sprawie KRS goni króliczka i nie chce go złapać
Opinie Prawne
Tomasz Pietryga: Czy tylko PO ucywilizuje lewicę? Aborcyjny happening Katarzyny Kotuli
Opinie Prawne
Marek Dobrowolski: Trybunał i ochrona życia. Kluczowy punkt odniesienia
Opinie Prawne
Łukasz Guza: Ministra, premier i kakofonia w sprawach pracy