29 stycznia 2021 r. dr hab. Małgorzata Manowska (naszym zdaniem nielegalnie powołana na stanowisko pierwszego prezesa Sądu Najwyższego) złożyła wniosek o rozstrzygnięcie przez pełny skład Izby Cywilnej SN sześciu zagadnień prawnych dotyczących tzw. kredytów frankowych. Nie wypowiadamy się merytorycznie w sprawach objętych tym wnioskiem i nie będziemy spekulować, jakie może (lub powinno być) rozstrzygnięcie kwestii objętych każdym pytaniem. Można co najwyżej rozważać, czy podjęcie takiej uchwały jest potrzebne, czy pytania zostały właściwie sformułowane i czy wyczerpują istotne zagadnienia związane z kredytami frankowymi.

Jaki jest charakter wyroku TSUE

Co do zasady uważamy, że uchwała jest potrzebna. Trybunał Sprawiedliwości UE w wyroku z 3 października 2019 r. (Dziubak v. Raiffeisen Bank International AG) nie wyjaśnił wszelkich wątpliwości związanych z tymi kredytami, na dodatek wyłoniły się kolejne problemy, wynikające z konstrukcji unieważnienia umowy kredytowej.

Czytaj także: Sprawę kredytów frankowych w SN znowu trzeba było odłożyć

Polska procedura cywilna operuje przede wszystkim wyrokami stwierdzającymi nieważność (deklaratywnymi). Skutek unieważniający wyroku konstytutywnego wymaga podstawy w postaci szczególnej normy materialnego prawa cywilnego. Tu w istocie uchwała mogłaby okazać się przydatna.

Orzeczenia SN, jakie zapadały po wyroku TSUE w sprawie p. Dziubaków, a także praktyka sądów powszechnych nie są jednolite. Za istotne zagadnienie uznać należy dopuszczalność uznania umowy kredytowej za częściowo nieważną i uzupełnienia jej treści o właściwą, nieabuzywną klauzulę dotyczącą ustalania kursu wymiany. Pytanie o to znajduje się we wniosku. Nie ma natomiast pytania o charakter wyroku frankowego: czy jest to wyrok unieważniający umowę (konstytutywny), jak chce TSUE, czy też stwierdzający nieważność (deklaratywny), zgodnie z dotychczasową praktyką. To zaś jest kwestia, która ma znaczenie także dla odpowiedzi na pytanie o przedawnienie roszczenia banku o zwrot kwot wypłaconych z tytułu kredytu, a także o wynagrodzenie z tytułu korzystania ze środków banku. Niemniej treść wniosku zasługuje na aprobatę.

Nie są sędziami

Merytoryczna zasadność wystąpienia z wnioskiem o rozstrzygnięcie zagadnień budzących wątpliwości prawne jest niewątpliwa, jakkolwiek status dr hab. Małgorzaty Manowskiej (nie jest prawidłowo powołanym pierwszym prezesem SN) podważa jej uprawnienie do wystąpienia z takim wnioskiem. Można mieć jednak jeszcze poważniejsze zastrzeżenia. Przypomnijmy, że zgodnie z uchwałą trzech połączonych izb SN z 23 stycznia 2020 r. tzw. neosędziowie SN nie mogą orzekać, a wydane z ich udziałem orzeczenia są dotknięte wadą nienależytej obsady sądu lub sprzeczności składu sądu z przepisami prawa. Osoby te zostały bowiem powołane przez prezydenta na sędziów SN na podstawie wniosku neo-KRS, której obecny skład obsadzono niezgodnie z art. 187 Konstytucji RP. Neo-KRS zatem nie mogła skutecznie przedstawić prezydentowi wniosku o powołanie sędziego, jak to nakazuje art. 179 konstytucji. Nominaci neo-KRS nie są więc w ogóle sędziami SN i z tego samego względu także dr hab. Małgorzata Manowska nie jest sędzią SN. I z pewnością nie jest pierwszym prezesem SN.

Po pierwsze, pierwszym prezesem może być tylko sędzia SN. Po drugie, została wybrana jako kandydat do stanowiska pierwszego prezesa na Zgromadzeniu Sędziów SN, w którym uczestniczyły osoby nieuprawnione – neosędziowie, i to dzięki ich głosom wskazana jako kandydat. Jej mandat opiera się wyłącznie na uzurpacji i dwukrotnym złamaniu konstytucji przez prezydenta.

W praktyce Izby Cywilnej SN utrwaliło się rozwiązanie połowiczne – niemieszanie składów SN, by jak największa ilość orzeczeń była wydawana przez należycie obsadzone składy – zamiast odsunięcia neosędziów w ogóle od orzekania, co byłoby przecież oczywistą konsekwencją uchwały trzech połączonych izb. Legalnie powołani sędziowie Izby Cywilnej SN (tzw. starzy) nie orzekali zatem w składach z neosędziami. Natomiast w pełnym składzie izby uczestniczą, przynajmniej nominalnie, także neosędziowie. W związku z tym, zgodnie z uchwałą trzech połączonych izb, uchwała podjęta w takim składzie dotknięta będzie wadą.

Będzie dotknięta wadą, a więc nieważna

W konsekwencji uchwała w tak ważnej społecznie, gospodarczo i politycznie kwestii kredytów frankowych, która ma z założenia wyjaśniać, i to w sposób autorytatywny, sądom powszechnym, jak powinny rozstrzygać kwestie objęte uchwałą, będzie dotknięta wadą nienależytej obsady sądu, a w konsekwencji nieważna. Istotne problemy prawne nie zostaną wyjaśnione w prawidłowy proceduralnie sposób. Gdyby dr hab. Małgorzacie Manowskiej rzeczywiście leżały na sercu sprawy frankowe i sytuacja frankowiczów, na jej pytania odpowiedziałby skład siedmiu sędziów SN. Oczywiście „starych". Wówczas prawidłowość podjęcia uchwały nie budziłaby żadnych zastrzeżeń, w razie jej wpisania do księgi zasad prawnych byłaby wiążąca dla wszystkich składów SN, a w praktyce także dla wszystkich sądów powszechnych.

Kalkulacja polityczna będąca prawdopodobną współprzyczyną zadania pytania pełnemu składowi Izby Cywilnej SN kazała zastawić pułapkę na „starych" sędziów tej izby i postawić ich w sytuacji przypominającej tragedię grecką: każdy wybór będzie zły. Alternatywa dla „starych" sędziów jest następująca: wzięcie udziału w podjęciu uchwały wraz z neosędziami i pośrednie uznanie legalności ich obecności w składzie SN lub odmowa wzięcia w tym udziału, z oczywistą szkodą dla stron zainteresowanych jednoznacznym wyjaśnieniem kwestii kredytów frankowych i możliwymi działaniami represyjnymi ze strony pani neoprezes.

W efekcie słuszna idea, jaką z pewnością jest autorytatywne wyjaśnienie ważnych kwestii frankowych, nie może być zrealizowana w legalny sposób, skoro zaangażowane w powzięcie uchwały będą osoby niebędące sędziami SN. I tak to łamanie konstytucji obróci się przeciwko setkom tysięcy osób zainteresowanych rozstrzygnięciem kwestii kredytów frankowych.

Autorzy są doktorami habilitowanymi, profesorami Uniwersytetu Łódzkiego i adwokatami.