Reklama
Rozwiń
Reklama

Uprzejmie donoszę

Zemsta jest słodka, a zazdrość – ludzka rzecz, wie to nawet przedszkolak. Nie wspominając o całkiem dorosłych podatnikach, którzy co roku składają po kilka tysięcy donosów do skarbówki.

Aktualizacja: 11.01.2013 02:39 Publikacja: 10.01.2013 19:53

Ewa Usowicz, zastępca redaktora naczelnego

Ewa Usowicz, zastępca redaktora naczelnego

Foto: Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek

Przepraszam, doniesień i zawiadomień o nieprawidłowościach – tak zapewne napisaliby ci życzliwi pomagierzy fiskusa. Niby za donosicielstwem nie przepadamy, a jednak...

Przegląd owych zgłoszeń to bynajmniej nie dowód na obywatelską postawę naszych rodaków i ich profiskalne nastawienie. To również nie efekt dbałości o stan naszego budżetu. To malowniczy obrazek ludzkich złości i słabości.

Z dużym zaangażowaniem donoszą na siebie m.in. byli małżonkowie. Okazuje się, że częściej żony niż mężowie. Kiedyś zdradzona żona wyrzucała przez okno walizki małżonka. A na koniec schodziła na dół i pierścionkiem (zaręczynowym oczywiście) dokładnie obrysowywała karoserię mężowskiego poloneza. Pisząc na niej często, co o tym wszystkim myśli! Wiedziała, co myśleć żona, wiedział mąż, no i oczywiście sąsiedzi. Było interesująco i widowiskowo.

Teraz jest zgoła inaczej – myśleć musi często tylko fiskus. Pani Życzliwa wsiada bowiem wściekła do fiata punto i jedzie na pocztę wysłać list do skarbówki. A w nim informacja, że firma eksmałżonka oszukuje na VAT. I po co, panie Życzliwy, tak się pan upierał podczas rozwodu przy tym 10-letnim volvo? Teraz podjedzie pan nim sobie do właściwego urzędu kontroli skarbowej! I proszę uważać z dalszymi zakupami – sąsiad też może pojechać na pocztę. Rzecz jasna zaniepokojony tym, skąd Życzliwy wziął pieniądze na zamianę tego volvo na nowe BMW.

Donoszą też na pracodawców zwolnieni pracownicy, a na przedsiębiorców – oszukani kontrahenci. Chyba jeszcze tylko dzieci nie donoszą na rodziców – brakuje takich pionierów jak słynny Pawka Morozow.

Reklama
Reklama

Najgorsze jest jednak to, że wszystkie te listy i starania psu na budę! Fiskus wcale z nich tak ochoczo nie korzysta. Z tych paru tysięcy zgłoszeń wszczyna zwykle 200–300 spraw. Przy reszcie – co nam donoszą oczywiście pracownicy skarbówki – nieźle się za to ubawi.

Do obywatelskiej postawy Szwajcarów, Niemców czy Amerykanów ciągle nam jednak daleko. Nikt nie informuje, że sąsiad ma nieprzystrzyżony trawnik albo krzywo zaparkował samochód. Jednak jest pewien postęp. Prawie połowa donosów do skarbówki nie jest już u nas anonimowa. Są namiary zgłaszającego i kontakt telefoniczny. A na końcu dopisek w stylu: „jeśli jesteście Państwo zainteresowani, chętnie powiem więcej”.

Opinie Prawne
Jakub Znamierowski: Martwe prawo, czyli o karaniu spółek
Opinie Prawne
Gwiazdowski: Obniżone stawki VAT na napoje – czy to niedozwolona pomoc państwa?
Opinie Prawne
Mariusz Załucki: Polemicznie o sędziowskiej wizji „praworządności”
Opinie Prawne
Paulina Szewioła: Reforma PIP w wersji roboczej. Której?
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama