W trwającej od dłuższego czasu debacie o zmianach w wymiarze sprawiedliwości uwaga autorów reformy i ich komentatorów skupia się na funkcjonowaniu Sądu Najwyższego, Krajowej Rady Sądownictwa i sądów powszechnych. A przecież konstytucja w art. 175 wyraźnie stanowi, że wymiar sprawiedliwości w Polsce sprawują także sądy wojskowe. Brak większego zainteresowania nimi może wynikać z ich ograniczonej kognicji. Trafiają do nich bowiem precyzyjnie określone sprawy. Jakie?

Od spraw żołnierzy w czynnej służbie (z wyjątkiem terytorialnej służby wojskowej pełnionej dyspozycyjnie) poprzez pracowników wojska o niektóre przestępstwa – przeciwko zasadom pełnienia służby i mieniu wojskowemu oraz popełnione podczas użycia lub pobytu Sił Zbrojnych RP poza granicami państwa.

Są też sprawy żołnierzy sił zbrojnych państw obcych przebywających w Polsce, oraz członków ich personelu cywilnego – o przestępstwa popełnione w związku z pełnieniem obowiązków służbowych (chyba że umowa międzynarodowa, której stroną jest Polska , stanowi inaczej). Orzecznictwu sądów wojskowych podlegają także sprawy o współdziałanie w popełnieniu przestępstw z części wojskowej kodeksu karnego. Katalog spraw przekłada się na ilość spraw rozpoznawanych przez sądy wojskowe, a w konsekwencji przez Izbę Wojskową SN. Z tego też powodu pierwszy prezes Sądu Najwyższego wyznacza wszystkich sędziów tej Izby, łącznie z prezesem, rotacyjnie, do orzekania w Izbie Karnej SN. W 2016 r. sześciu sędziów (etatowo Izba Wojskowa liczy ośmiu – dwa pozostają dziś nieobsadzone), brało udział w rozpoznaniu 283 spraw w Izbie Karnej.

Taki stan rzeczy, z oczywistych powodów, nie może jednak trwać. Dano temu wyraz w Informacji o działalności SN w 2016 r. Zaproponowano wówczas powrót do zasady, że żołnierze ponoszą odpowiedzialność karną przed sądami wojskowymi za wszystkie przestępstwa.

Bez objęcia właściwością sądów wojskowych wszystkich wskazanych przestępstw niewiele zmieni poddanie im spraw o przestępstwa popełnione przez żołnierzy wojsk obrony terytorialnej. Żołnierze tego rodzaju sił zbrojnych odpowiadają bowiem za przestępstwa z części wojskowej kodeksu karnego popełnione w czasie wykonywania obowiązków służbowych (z wyjątkiem służby pełnionej dyspozycyjnie).

Warta rozważenia byłaby też propozycja zmian ustrojowych w sądownictwie wojskowym poprzez likwidację systemu dwuinstancyjnego (sądów garnizonowych i okręgowych). W ich miejsce można by utworzyć pięć równorzędnych wojskowych sądów okręgowych, które funkcjonowałyby jako sądy pierwszej instancji i obejmowały sprawy rozpoznawane teraz w pierwszej instancji przez wojskowe sądy okręgowe i garnizonowe. Sądem drugiej instancji byłaby, tak jak obecnie dla orzeczeń wojskowych sądów okręgowych, Izba Wojskowa SN. Utworzone sądy wojskowe musiałyby mieć status sądów okręgowych, ponieważ rozpoznawałyby w pierwszej instancji zarówno sprawy o występki, jak i o zbrodnie.

Zmiany mogą odbyć się bez kosztów, gdyż struktury organów wymiaru sprawiedliwości i ścigania w sprawach wojskowych przecież funkcjonują. Ponadto sprawy żołnierzy rozpoznawane przez sądy powszechne znalazłyby się we właściwości sądów wojskowych, co zmniejszyłoby nadmiernie rozbudowaną kognicję tych pierwszych. Te zmiany zgłaszane były w poprzednich latach, jednak j bezskutecznie. Może warto do nich powrócić, zwłaszcza gdy w Kancelarii Prezydenta, będącego najwyższym zwierzchnikiem sił zbrojnych ,trwają prace nad ustawami o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa.

Wiesław Błuś jest Prezesem Izby Wojskowej Sądu Najwyższego.

Zobacz inne teksty z dodatku Sądy i prokuratura