Kwestia wymierzenia sprawiedliwości poprzedniej ekipie elektryzuje wyborców koalicji rządowej, a wśród jej liderów powoduje napięcia. W ostatnim czasie mieliśmy do czynienia z serią wzajemnych uszczypliwości w tej materii między Donaldem Tuskiem i Szymonem Hołownią, a także między stojącymi za nimi politykami. Działacze obecnej władzy wzajemnie oskarżają się o to, że tempo rozliczeń i ich zakres są niesatysfakcjonujące, a część z nich próbuje nawet z tej problematyki uczynić paliwo do wewnątrzrządowej wojenki. Trudno się zresztą dziwić, bo rzeczywiście inkryminowana kwestia była jednym z najważniejszych powodów, dla których miliony antypisowskich obywateli pofatygowały się 15 października zeszłego roku do lokali wyborczych. Powstaje zatem pytanie: jak należy przeprowadzić proces wymierzania sprawiedliwości przedstawicielom poprzedniej władzy i czy obecna czyni to prawidłowo?