Przez ostatnich kilka miesięcy obraz sytuacji był jasny. W KO Sikorski zgłaszał swój akces do prezydentury, mówiąc o tym, jaki powinien być prezydent, o wizji i kwestiach merytorycznych. Rywalizacja z Trzaskowskim trwała poprzez media, nawet jeśli było (i jest) jasne, że to prezydent Warszawy jest jej faworytem. PiS tymczasem trawione silnymi frakcyjnymi podziałami nie potrafiło wskazać kandydata, a kolejne nazwiska pojawiały się i znikały. Całość pracowała na rzecz PO i nie była wizerunkowo zbyt korzystna dla PiS, nawet jeśli szczegóły całego procesu wychwytywali tylko dziennikarze, a nie ogół opinii publicznej.