Juliusz Braun: Co zrobić ze spółką Polska Press? Media regionalne też trzeba zbudować na nowo

Coraz głośniej słychać postulat łączenia regionalnych ośrodków TVP i spółek Polskiego Radia. Może więc warto zrobić nieco inny, bardziej radykalny ruch i zaprojektować samodzielne ośrodki w pełni multimedialne, których częścią stałyby się także dzisiejsze oddziały Polska Press?

Publikacja: 29.06.2024 09:48

Stojak z gazetami z „Echem Dnia”, wydawanym przez Polska Press.

Stojak z gazetami z „Echem Dnia”, wydawanym przez Polska Press.

Foto: Fotorzepa/ Robert Biskupski

„Odpolitycznimy i uspołecznimy media publiczne” – ta część 99. obietnicy przedwyborczej Platformy Obywatelskiej zrealizowana została drogą radykalnych decyzji podjętych przez ministra kultury Bartłomieja Sienkiewicza. Pojawiły się też co prawda efekty uboczne, chyba niespodziewane. Bodaj najważniejszy to skuteczne wypromowanie Telewizji Republika. Rok temu była to niszowa stacja o średniej widowni rzędu 5 tys., dziś awansowała do czołowej dziesiątki stacji telewizyjnych w Polsce, a jej widownia wzrosła ponadtrzydziestokrotnie. Wciąż jednak nie wiemy, jaki ma być docelowy model odpolitycznionych i uspołecznionych mediów publicznych. Dziś, z formalnego punktu widzenia, to rząd (a dokładnie minister kultury) ponosi pełną odpowiedzialność za wszystkie decyzje podejmowane przez mianowanych przez ministra likwidatorów.

Gazety spółki Polska Press przestały być narzędziem partyjnej propagandy

Rząd odpowiada jednak nie tylko za media publiczne, ale także media regionalne, których właścicielem jest spółka Polska Press należąca do Orlenu, a kupiona za czasów Daniela Obajtka. PiS chciał mieć pod kontrolą tak TVP i Polskie Radio, jak i regionalne dzienniki, a zwłaszcza portale internetowe. O ile papierowe wydania gazet nie mają w ostatnich latach wielu czytelników, o tyle ich zasięg z internecie liczony jest w milionach.

Czytaj więcej

Bogusław Chrabota: Wyrwać Polska Press z rąk polityków

Sytuacja prawna była łatwiejsza niż w radiu i telewizji, zmiany we władzach spółki Polska Press dokonane zgodnie z kodeksem spółek przez następców Obajtka w Orlenie nie budziły wielkich emocji i – jak się wydaje – udało się przeprowadzić kurację bez niepożądanych skutków ubocznych. Gazety spółki Polska Press przestały być narzędziem partyjnej propagandy, cieszą się niezależnością redakcyjną, ale sytuacja prawna nie uległa zmianie. Właścicielem pozostaje państwowa spółka. I tu trzeba możliwie szybko odpowiedzieć na pytanie: co dalej?

Władze Orlenu deklarują, iż wydawanie prasy nie mieści się już w przyszłej strategii koncernu, ale oceniają sytuację z punktu widzenia czysto ekonomicznego, analizują biznesową opłacalność tego obszaru działalności. Takie podejście władz wielkiej spółki jest zrozumiałe, ale decyzja dotycząca przyszłości ważnego sektora mediów to coś więcej niż tylko sprawa opłacalności biznesu.

Co rząd Donalda Tuska powinien zrobić ze spółką Polska Press

Zakup Polska Press nie był w rzeczywistości operacją biznesową, ale polityczną. Ówczesnego rzecznika praw obywatelskich, dziś ministra sprawiedliwości Adama Bodnara niepokoiła nie cena, jaką zapłacił Orlen, ale fakt, że spółka kontrolowana przez Skarb Państwa – a za jej pośrednictwem politycy sprawujący władzę – może uzyskać łatwy wpływ na całokształt działalności poszczególnych redakcji. Podobnie oceniali sytuację Reporterzy bez Granic, obniżając pozycję Polski w rankingu wolności mediów.

Repolonizacja mediów regionalnych była więc swego rodzaju renacjonalizacją. Skoro Orlen stał się właścicielem spółki Polska Press z przyczyn politycznych, to odwrócenie skutków tej transakcji też wymaga decyzji politycznych i przepisów rangi ustawowej, a nie tylko analiz ekonomicznych. Redakcje grupy Polska Press to dziś nie tylko gazety i informacyjne portale internetowe. Także portale tematyczne (m.in. kultura, zdrowie i różne mocno komercyjne portale lifestylowe), a nawet produkcja newsów dla stacji telewizyjnych.

Czytaj więcej

Prezes Orlenu, Ireneusz Fąfara dla "Financial Times": Chcemy sprzedać Polska Press

W dyskusjach toczących się obecnie – inna sprawa, że dość niemrawo – przyszłość spółek mediów publicznych to jeden temat, przyszłość spółki Polska Press zupełnie inny. Tak się jednak złożyło, że to Skarb Państwa, wprost lub pośrednio, jest właścicielem i jednych, i drugich. Rząd (odpowiednio minister kultury i minister aktywów państwowych) realizuje wobec nich prawa właścicielskie. W efekcie w każdym województwie są to trzy instytucje medialne: spółka radiofonii regionalnej, oddział spółki TVP i oddział spółki Polska Press. Przyczyny takiej sytuacji są zrozumiałe, ale budowa w ich miejsce odpolitycznionych i uspołecznionych mediów jest konieczna możliwie szybko. Warto więc spojrzeć na regionalne media kontrolowane przez Skarb Państwa jako całość.

Jak mediom regionalnym zagwarantować niezależność

W dyskusjach o mediach publicznych coraz głośniej słychać postulat łączenia regionalnych ośrodków TVP i spółek Polskiego Radia, które traciłyby w konsekwencji swoją samodzielność. Może więc warto zrobić nieco inny, bardziej radykalny ruch i zaprojektować samodzielne ośrodki w pełni multimedialne, których częścią stałyby się także dzisiejsze oddziały Polska Press? Cały czas mowa o mediach regionalnych. Media lokalne, którym potrzebna jest ochrona przed konkurencją prasy samorządowej, to odrębny temat.

Wymaga to oczywiście poważnych analiz zarówno ekonomicznych, jak i społecznych, by nie zbudować ani podmiotów ekonomicznie słabych, ani regionalnych monopolistów medialnych. Możliwe jest wzmocnienie aktywami redakcji Polska Press regionalnych ośrodków mediów publicznych. Media te korzystają w ostatnich latach nie tylko z abonamentu, ale także z pokaźnych dotacji z budżetu państwa, a mimo to w wielu regionach wymagają wzmocnienia. Formalnie to w miarę proste, ale niesie za sobą także ryzyko natury politycznej.

Kierunkowa decyzja rządu, będącego dziś faktycznie właścicielem mediów regionalnych, wymaga nowej koncepcji organizacyjnej telewizji i radiofonii publicznej

Warto też rozważyć zupełnie nową koncepcję, mającą na celu stworzenie regionalnych projektów medialnych we współpracy mediów publicznych i prywatnych. Projekty ponad podziałami, pozwalające łączyć siły nadawców publicznych i komercyjnych, pojawiały się w Wielkiej Brytanii i we Francji (choć dotyczyły innego rodzaju działań). Rozwiązaniem mogłyby być nie tyle jednolite instytucje, ile swego rodzaju huby (takie określenie podsunął mi w rozmowie szef kieleckiego „Echa Dnia”, w którym dawno temu zaczynałem swoją pracę dziennikarską). Konieczne jest zagwarantowanie niezależności tych mediów od regionalnej polityki, samorząd nie może więc być ich właścicielem. Ważna jest także niezależność od lokalnych układów biznesowych. Jak zwykle, diabeł tkwi w szczegółach.

Kierunkowa decyzja rządu, będącego dziś faktycznie właścicielem mediów regionalnych, wymaga nowej koncepcji organizacyjnej telewizji i radiofonii publicznej, ale powoduje też konieczność innego przygotowania spółki Polska Press do sprzedaży – czy to w całości, czy też w częściach – lub jej przekształceń. Trzeba też zbudować mechanizmy chroniące od strony finansowej funkcjonowanie niezależnych mediów lokalnych. Przy okazji: przed podjęciem takich decyzji nie powinny być wykonywane ruchy mające istotny wpływ na przyszłość regionalnego rynku mediów, jak choćby zapowiadane ograniczenie liczby papierowych wydań dzienników do dwóch w tygodniu (w świetle prawa dwa wydania gazety w tygodniu to jeszcze dziennik, jedno to już tygodnik).

Fundamentalne, ale konieczne zmiany ustawowe, a następnie skomplikowane operacje organizacyjne i ekonomiczne wymagają poważnego namysłu i czasu. Nie czekajmy więc z dyskusją ani na ruchy władz Orlenu dotyczące spółki Polska Press, ani na projekt dotyczący mediów publicznych, który rodzi się podobno w Ministerstwie Kultury.

Autor

Juliusz Braun

Wykładowca Collegium Civitas. Był m.in. przewodniczącym Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (1999–2003), prezesem zarządu Telewizji Polskiej (2011–2015) i członkiem Rady Mediów Narodowych (2016–2022)

„Odpolitycznimy i uspołecznimy media publiczne” – ta część 99. obietnicy przedwyborczej Platformy Obywatelskiej zrealizowana została drogą radykalnych decyzji podjętych przez ministra kultury Bartłomieja Sienkiewicza. Pojawiły się też co prawda efekty uboczne, chyba niespodziewane. Bodaj najważniejszy to skuteczne wypromowanie Telewizji Republika. Rok temu była to niszowa stacja o średniej widowni rzędu 5 tys., dziś awansowała do czołowej dziesiątki stacji telewizyjnych w Polsce, a jej widownia wzrosła ponadtrzydziestokrotnie. Wciąż jednak nie wiemy, jaki ma być docelowy model odpolitycznionych i uspołecznionych mediów publicznych. Dziś, z formalnego punktu widzenia, to rząd (a dokładnie minister kultury) ponosi pełną odpowiedzialność za wszystkie decyzje podejmowane przez mianowanych przez ministra likwidatorów.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie polityczno - społeczne
Mariusz Błaszczak: Nie stać nas na polityczną walkę w kwestiach bezpieczeństwa
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Opinie polityczno - społeczne
Jacek Nizinkiewicz: Decyzja sądu nie uniewinnia Romanowskiego. Dowody są twarde
Opinie polityczno - społeczne
Patriotyzm po polsku. Czym jest polskość w XXI wieku?
Opinie polityczno - społeczne
Sławomir Sowiński: Ukryte polityczne marzenia
Opinie polityczno - społeczne
Zuzanna Dąbrowska: PSL-u miłe miejsce, po prawej od wejścia do Sejmu