Ireneusz Krzemiński: Militaryzm narodowy Donalda Tuska. Co się dzieje w Polsce?

Retoryka demokratycznego rządu przebiła z całą pewnością obronno-wojenną retorykę PiS. Jak to więc jest z tą „obroną granic” i „humanitarnymi wartościami” Europy?

Publikacja: 30.05.2024 19:46

Premier Donald Tusk podczas uroczystych obchodów 80. rocznicy Bitwy o Monte Cassino, odbywających si

Premier Donald Tusk podczas uroczystych obchodów 80. rocznicy Bitwy o Monte Cassino, odbywających się na Rynku Głównym w Krakowie.

Foto: PAP/Art Service

Tytuł może się wydać idiotyczny, bo o co chodzi? Nie chciałem bowiem rozciągać tego tytułu, a chodzi mi o sprawy zaskakujące dla odbudowującej się demokracji w Polsce. Od kilku tygodni właściwie mamy do czynienia z jakimś nowym duchem w rządzie i obozie demokratycznym, a Donald Tusk rozwija strategię obrony Polski i Europy przed czającym się do napaści wrogiem ze Wschodu. Chwilami mam wrażenie, że przenieśliśmy się wszyscy w czasie, gdzieś do maja 1939 r., tylko w lepszej formie, dzięki doświadczeniu historycznemu formujemy szyki przed napaścią, choć ta będzie z innej strony niż historyczna.

Retoryka rządu Tuska przebiła obronno-wojenną retorykę PiS

Okazuje się, że wcale nie potrzeba żadnego Jacka Kurskiego i podporządkowanych mediów, aby rozwijać propagandę obronno-wojenną. Bo wszystkie wolne media nieustannie nadają czy to wypowiedzi premiera, czy też ministra Kosiniaka-Kamysza o tym, jak to będziemy budować – ba, już zaczynamy! – wielką 700-km linię obrony granic wschodnich.

Czytaj więcej

Sondaż: Mocne „tak” Polaków dla Tarczy Wschód

Militaryzm narodowy Donalda Tuska wydaje się zaskakujący, choć, owszem, można się zgodzić, że należy przemówić do rozsądku dużej części Europy, iż zagrożenie ze Wschodu jest realne i że Unia Europejska powinna bardzo wzmocnić swoje siły wojskowe w ramach NATO. Tym bardziej że nie wiadomo, czy psychopatyczny kandydat na prezydenta USA znów nie zasiądzie na tym stanowisku. Jednak obraz sytuacji, jaki stwarza rządowa propaganda, jakby czołgi Putina i jego wasala Łukaszenki to już właściwie stały naszej granicy, a polski rząd oto jakże odpowiedzialnie przygotowuje się do stawienia oporu ewentualnemu napastnikowi? Hmm, nie ewentualnemu, ale pewnemu napastnikowi!

Retoryka demokratycznego rządu przebiła z całą pewnością obronno-wojenną retorykę PiS, a działania na pewno są bardziej racjonalne. Chociaż, gdy słyszę o zasiekach, bunkrach itp., to jakoś przypominają mi się losy słynnej Linii Maginota, a nie wiem, czy obecna technika wojenna istotnie na takich fizycznych przeszkodach powinna się skupiać.

Atak na polskiego żołnierza na granicy białoruskiej to wiatr w żagle rządowej propagandy. Napastnik był zapewne człowiekiem „podburzonym” do ataku na polską służbą graniczną przez bandziorów Łukaszenki. Należy z całą mocą potępić takie działania migrantów (albo pseudomigrantów), i to sprawa ważna. Jednak nie można zapominać o tym, że wśród ludzi zwożonych na granicę polsko-białoruską są ludzie naprawdę w wielkiej potrzebie i chcący ratować swoje życie przez wyprawę do legendarnej dla nich Europy.

Czytaj więcej

Złe informacje o stanie zdrowia żołnierza zaatakowanego na granicy z Białorusią

Czy Donald Tusk widział „Zieloną granicę” Agnieszki Holland?

Dochodzimy tu do sprawy, która mnie coraz bardziej niepokoi w związku z duchem narodowego militaryzmu: „Stop uchodźcom! Mur pisowski na granicy z Białorusią jest do niczego, my zbudujemy taki nie do przebycia!”. I słyszymy wciąż o tym, jak to reżim Łukaszenki podpuszcza uciekinierów z krajów biedy i przemocy, by szturmowali naszą granicę. Nie wiem, czy Donald Tusk obejrzał film Agnieszki Holland „Zielona granica”, który pokazuje wydarzenia mające miejsce na tej granicy, nic nie dodając – jest wspaniałą fabułą dzięki talentowi reżyserki, ale jego treść to dokument. Dokument wołający do sumień, polskich i ludzkich, mam nadzieję, że także do sumienia Donalda Tuska i Władysława Kosiniaka-Kamysza.

Unia Europejska bez względu na słuszną generalnie ideę zapobiegania nadmiernej i sterowanej przez Rosję i inne kraje migracji nie zmieniła swych humanitarnych zasad traktowania migrantów, a zwłaszcza uchodźców

Na ostatnim spotkaniu z obywatelami w Białymstoku Donald Tusk, zapewne zmuszony okolicznościami, wspomniał coś o otwarciu jednego przejścia granicznego z Białorusią, z którego – jak wynikało z kontekstu – będą mogli korzystać uchodźcy. Tę krótką wypowiedź nagrodziły brawa publiczności, ale nie wiadomo, czy do tego rozwiązania dojdzie. Bo o ile wiem, Unia Europejska bez względu na słuszną generalnie ideę zapobiegania nadmiernej i sterowanej przez Rosję i inne kraje migracji nie zmieniła swych humanitarnych zasad traktowania migrantów, a zwłaszcza uchodźców. A tych jest wielu i zasługują na naszą pomoc, nie mówiąc już o tym, że wśród nich często są ludzie wykształceni, którzy Polsce mogą być bardzo potrzebni.

Jak to więc jest z tą „obroną granic” i „humanitarnymi wartościami” Europy?

Bardzo mnie boli – powiem to wprost – że Donald Tusk, fotografując się na tle żołnierzy pogranicza, zupełnie jak pisowski minister Błaszczak, nawet nie znalazł pół godziny, aby spotkać się z ludźmi, którzy na granicy starają się pomóc prześladowanym przez dwie strony uchodźcom. A tam jest cała mała armia ludzi oddanych ideom pomocy bliźniemu i wierna europejskim wartościom, o których Donald Tusk tak prosto i pięknie mówił na swych spotkaniach przedwyborczych. I nawet tak tragiczne wydarzenie, jak podstępny atak na polskiego żołnierza na granicy z Białorusią nie może zwalniać europejskiego państwa polskiego z obowiązku znalezienia sposobu, by przesiewać chętnych do migracji na naszej granicy i udzielać pomocy tym, którzy na to zasługują.

A więc jak to jest z tą „obroną granic” i „humanitarnymi wartościami” Europy, Drogi Donaldzie, że zakończę tak osobiście ten krótki tekst? 

Autor

Ireneusz Krzemiński

Profesor socjologii, emerytowany wykładowca, przez lata związany z Uniwersytetem Warszawskim i innymi stołecznymi uczelniami. Na początku lat 90. należał do Kongresu Liberalno-Demokratycznego

Tytuł może się wydać idiotyczny, bo o co chodzi? Nie chciałem bowiem rozciągać tego tytułu, a chodzi mi o sprawy zaskakujące dla odbudowującej się demokracji w Polsce. Od kilku tygodni właściwie mamy do czynienia z jakimś nowym duchem w rządzie i obozie demokratycznym, a Donald Tusk rozwija strategię obrony Polski i Europy przed czającym się do napaści wrogiem ze Wschodu. Chwilami mam wrażenie, że przenieśliśmy się wszyscy w czasie, gdzieś do maja 1939 r., tylko w lepszej formie, dzięki doświadczeniu historycznemu formujemy szyki przed napaścią, choć ta będzie z innej strony niż historyczna.

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie polityczno - społeczne
Tomasz Krzyżak: Biskupi i pokrzywdzeni. Czas wymiany listów się skończył. Trzeba zakasać rękawy
Opinie polityczno - społeczne
Estera Flieger: Czy świat na pewno rozumie, że kryzys na naszej granicy wywołali Putin i Łukaszenko?
Opinie polityczno - społeczne
Michał Kujawski: Relacje polsko-ukraińskie są znacznie lepsze, niż mogłoby się wydawać
Opinie polityczno - społeczne
Łukasz Warzecha: Po co wojsko na ulicach?
Materiał Promocyjny
Jaki jest proces tworzenia banku cyfrowego i jakie czynniki są kluczowe dla jego sukcesu?
Opinie polityczno - społeczne
Marek Migalski: Powrót Donalda Tuska do Brukseli? Jak czytać niedawną deklarację premiera
Opinie polityczno - społeczne
Ilja Ponomariow: Zwycięstwo musi być nasze!