Michał Szułdrzyński: Donald Tusk i Jarosław Kaczyński ogłaszają sukces. Obaj mają trochę racji

KO rozgromiła PiS w miastach i odbiła kilka sejmików. Ale musi się zastanowić, jak zmobilizować wyborców zadowolonych z sytuacji w kraju. PiS zmobilizował za to swoich sympatyków, choć utracił wpływ na media publiczne i strumień pieniędzy z państwowych spółek.

Publikacja: 08.04.2024 17:24

Jarosław Kaczyński po usłyszeniu wyników sondaży exit poll

Jarosław Kaczyński po usłyszeniu wyników sondaży exit poll

Foto: PAP/Radek Pietruszka

Zaletą wyborów samorządowych jest to, że to tak naprawdę zestaw różnych wyborów, więc każdy może ich wyniki interpretować po swojemu, ogłosić się zwycięzcą i wytknąć konkurentom, że dostali od wyborców żółtą lub czerwoną kartkę.

Co cieszy, a co martwi Donalda Tuska w wyniku wyborów samorządowych 2024?

Podczas wieczoru wyborczego Donald Tusk skupiał się na sukcesie Koalicji w wielkich miastach, szczególnie w Warszawie, gdzie Rafał Trzaskowski wygrał w pierwszej turze. Tego samego wieczoru Jarosław Kaczyński tryumfował, ciesząc się, że wyniki exit poll pokazały prowadzenie PiS w ogólnopolskim zestawieniu procentu głosów oddanych na jego partię w wyborach do sejmików.

Oczywiście moment po zamknięciu lokali wyborczych, gdy publikowane są wyniki badań exit poll, to czas, gdy partie usiłują nadać wydarzeniom korzystne dla siebie interpretacje. Ale później przechodzą do fazy analiz. Mówią o tym, co się udało, ale po cichu analizują, co poszło nie tak.

Donald Tusk w poniedziałek rano napisał w mediach społecznościowych, co Koalicji Obywatelskiej się udało, a co poszło nie tak. „Co cieszy? Systematyczne odrabianie strat: w 2018 siedem punktów, w 2023 pięć, dzisiaj – dwa. Rekordowe zwycięstwo w miastach. Przewaga w sejmikach. Co martwi? Demobilizacja, szczególnie wśród młodych, porażka na wschodzie i na wsi. Wniosek dla nas? Nie marudzimy! Do roboty!”.

Dlaczego Koalicja Obywatelska musi pomyśleć, jak zmobilizować swoich wyborców przed wyborami europejskimi i prezydenckimi?

Faktem jest, że Koalicja 15 października nie zmobilizowała wyborców, którzy pół roku temu dali jej zwycięstwo. Frekwencja wśród młodych była znacznie gorsza. Wielu młodych na przykład studiuje czy podjęło pracę poza rodzinną miejscowością i nie zapisało się jeszcze do komisji wyborczych w miejscu zamieszkania. Ale – jak zauważył Marek Migalski – to wcale nie jest zła wiadomość dla nowej koalicji. Duża część wyborców uznała, że dobrze zagłosowali 15 października, więc nie ma potrzeby głosować znowu, skoro sprawy idą w dobrym kierunku. Paradoksalnie zatem Koalicja Obywatelska mogła paść ofiarą satysfakcji własnych wyborców.

Tryumf Kaczyńskiego jest tu zdecydowanie przesadzony. Ale ma symboliczne znaczenie

Ryzykiem tu jest oczywiście konieczność zmobilizowania wyborców na wybory europejskie i prezydenckie. Ale to rządząca koalicja ma tu większe rezerwy niż PiS. Bo i on zmobilizował część wyborców z 15 października. Właściwie można stwierdzić, że na te wybory poszły wyłącznie twarde i wierne elektoraty każdej z partii, które chciały za wszelką cenę oddać głos na swoich ulubieńców.

Dlaczego PiS udało się wygrać wyścig do sejmików mimo utraty wpływu na media publiczne?

Odwrotnie niż KO, PiS nie uzyskał nic w dużych miastach. Tylko w trzech miastach wojewódzkich kandydaci PiS weszli do drugiej tury. W pozostałych nominaci PiS albo zajęli dalsze miejsca, albo, jak w Warszawie, co prawda osiągnęli drugi wynik, ale głosowanie rozstrzygnęło się w pierwszej turze z powodu przytłaczającego poparcia, jakie dostali konkurenci partii Jarosława Kaczyńskiego.

Czytaj więcej

Wybory samorządowe, a jednak partyjne

Ale paradoksalnie PiS musi przemyśleć to, jak udało się tej partii utrzymać poparcie w wyborach do sejmików w porównaniu z poparciem do Sejmu jesienią. Po 15 października Jacek Kurski napisał długą analizę, z której wynikało, że PiS musiał oddać władzę, ponieważ TVP za mało propagandowo starała się wesprzeć obóz Jarosława Kaczyńskiego. Teraz ludzie PiS zostali z TVP wyrzuceni, partia Kaczyńskiego ma znacznie mniej możliwości kupowania sympatii przez spółki Skarbu Państwa itp. A mimo to procentowe poparcie w najbardziej politycznych wyborach – do sejmików – pokazuje, że PiS trzyma się mocno. Może więc propaganda telewizji Kurskiego PiS znacznie bardziej szkodziła, niż pomagała? Może zamiast pchać się do zdjęcia obok Jarosława Kaczyńskiego, Kurski powinien się schować w mysiej dziurze? 

O tak drobnym szczególe jak fakt, ze „zwycięstwo” PiS przekłada się – jak 15 października – na oddanie władzy w kolejnych sejmikach, warto przypomnieć na koniec z kronikarskiego obowiązku. Tryumf Kaczyńskiego jest tu zdecydowanie przesadzony. Ale ma symboliczne znaczenie. Pokazanie, że istniejemy, jest dla tej partii, która od pół roku znajduje się w defensywie, nie do przecenienia.

Zaletą wyborów samorządowych jest to, że to tak naprawdę zestaw różnych wyborów, więc każdy może ich wyniki interpretować po swojemu, ogłosić się zwycięzcą i wytknąć konkurentom, że dostali od wyborców żółtą lub czerwoną kartkę.

Co cieszy, a co martwi Donalda Tuska w wyniku wyborów samorządowych 2024?

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie polityczno - społeczne
Paweł Łepkowski: W polityce walka z krzyżem to ryzykowny wybór
Opinie polityczno - społeczne
Estera Flieger: Jarosław Kaczyński i Donald Tusk – panom już dziękujemy
Opinie polityczno - społeczne
Adam Lipowski: NATO wspiera Ukrainę na tyle, by nie przegrała wojny, ale i nie wygrała z Rosją
Opinie polityczno - społeczne
Tomasz Grzegorz Grosse: Polska nie powinna delegować swej obrony do mało wiarygodnego partnera – Niemiec
Opinie polityczno - społeczne
Jędrzej Bielecki: Koszmar Ameryki, czyli Putin staje się lennikiem Chin