Chyba każdy z nas pamięta nauczycielskie riposty. Kiedy tylko ktoś rozgadał się w ławce, nauczyciel proponował zamianę ról, pytając: „Skoro masz tyle do powiedzenia, może poprowadzisz dalej lekcję?”. Przyglądając się dyskusji wokół propozycji zmian w podstawie programowej nauczania historii, trudno oprzeć się wrażeniu, że wielu jej uczestników chętnie skorzystałoby z takiego zaproszenia. Spór koncentruje się właściwie na tym, ile dat ma zapamiętać uczeń, by zostać patriotą, podczas gdy sedno problemu leży gdzieś zupełnie indziej.