Decyzja agencji Standard & Poor's obniżająca długoterminowy rating polskiego długu w walucie obcej, niezależnie od tego, że podjęta w olbrzymiej mierze na podstawie przesłanek politycznych, jednoznacznie udowadnia tezę o sieciowym charakterze współczesnego świata. Pokazuje, że w epoce ponowoczesnej nie ma już świata, w którym główną oś polityki wyznaczają relacje pomiędzy mniej lub bardziej demokratycznie wyłonionymi rządami narodowymi oraz kierowanymi przez nie aparatami dyplomacji. Błędem byłoby oczywiście stwierdzenie, że ich rola całkowicie zanika, niemniej stanowią one tylko jeden z elementów złożonej układanki różnorakich instytucji wpływających na nasze życie.

Komisja Europejska, Parlament Europejski, Rada Europy, giełdy, agencje ratingowe, Szwajcarski Bank Narodowy, amerykański System Rezerwy Federalnej, Ludowy Bank Chin, Europejski Bank Centralny, Międzynarodowy Fundusz Walutowy, banki komercyjne, wielcy gracze na rynkach energetycznych i paliwowych, kompanie informatyczne i telekomunikacyjne, think tanki, organizacje pozarządowe. Każdy z tych aktorów dysponuje nie tylko mniejszymi lub większymi wpływami, ale przede wszystkim specyficzną, nieraz całkowicie odmienną strukturą organizacyjną. W jej skład wchodzi biurokracja, procedury, a często także własny „język", który trzeba sobie przyswoić. Nie tylko po to, aby utrzymywać z daną strukturą korzystne relacje, ale przede wszystkim po to, by rozumieć polityczne, gospodarcze i społeczne (o tych ostatnich zapomina się najczęściej!) skutki jej decyzji i działań. Arogancja, podkreślanie własnej wyższości czy prezentowanie sporów z tymi instytucjami jako kampanii wrogich nam państw czy środowisk nie przyniesie pożytku.

Zmiany na rynkach finansowych i gospodarczych, pomimo rozbudowanych narzędzi przewidywań i analiz, zawsze okazywały się dla rządów narodowych i przywódców pewnym zaskoczeniem. Ogłoszone w 1971 roku przez Bank Rezerwy Federalnej Nowego Jorku zakończenie wymienialności dolara na złoto (tzw. parytetu złota) doprowadziło do faktycznego rozmontowania systemu z Bretton-Woods, istniejącego od 1944 roku i zapewniającego stabilność światowego systemu finansowego oraz istnienie państw dobrobytu społecznego w wolnym świecie zachodnich demokracji. O ile decyzję tę ogłoszono dość nagle, o tyle myśląca strategicznie Francja generała Charles'a de Gaulle'a, reprezentowana przez długoletniego premiera, ministra finansów i dyplomacji Michela Debrégo, już od początków lat 60. przewidywała, że zastąpienie złota dolarem spowoduje powstanie ogromnych deficytów w bilansie płatniczym USA. A to może się przełożyć na światowy wzrost inflacji i upadek europejskiego, socjalnego modelu gospodarczego panującego w świecie zachodnim od końca II wojny światowej. Stąd Francuzi, gdzie tylko mogli (np. w ONZ), starali się utrzymać prawo weta wobec amerykańskiej decyzji. W ostatecznym rozrachunku Paryż przegrał z USA batalię o parytet złota, ale zdołał zapewnić sobie prawo obrony rodzimego w rynku wobec wielu niekorzystnych dla państwa inwestycji amerykańskich.

Gaulliści nie stronili oczywiście od symbolicznych gestów (wycofanie się z wojskowego uczestnictwa w NATO, podkreślanie własnej niezależności, samodzielna wobec Waszyngtonu polityka wschodnia), ale potrafili je uzupełnić mądrą i realną analizą istniejącego układu sił, wybiegającą daleko w przyszłość. Połączyć samodzielną narrację z nowoczesnym myśleniem strategicznym. Taka lekcja płynie dla rządu w Warszawie lub gabinetów Viktora Orbana i Aleksisa Ciprasa stających przed wyzwaniem znalezienia dla swoich krajów miejsca w globalnej, sieciowej strukturze Europy i świata.

Autor jest filozofem i publicystą. Współpracuje z Polskim Radiem24 oraz portalami Rebelya.pl i Christianitas.pl