Michał Steć: Większość komitetów nawet nie próbuje udawać, że ma pomysł na politykę zagraniczną

Większość komitetów wyborczych nawet nie próbuje udawać, że ma jakikolwiek pomysł na politykę zagraniczną – pisze politolog.

Publikacja: 12.10.2023 03:00

Michał Steć: Większość komitetów nawet nie próbuje udawać, że ma pomysł na politykę zagraniczną

Foto: Fotorzepa, Jakub Czermiński

Pandemia Covid-19, wielka rywalizacja USA z Chinami, zmiany klimatu i uchodźcy, napaść Rosji na Ukrainę, kolejna wojna na Bliskim Wschodzie – wydawałoby się, że te wydarzenia powinny odcisnąć piętno na polityce dużego europejskiego kraju z aspiracjami do ambitnej roli na arenie międzynarodowej, jakim jest Polska. Gdy na ustach polityków pojawia się odmieniane przez wszystkie przypadki „bezpieczeństwo”, a wszyscy prześcigają się w retorycznych popisach na temat sytuacji za naszą wschodnią granicą, to moglibyśmy przypuszczać, że twarde kwestie wojskowe i z dziedziny polityki zagranicznej wrócą na należne im miejsce.

Nic bardziej mylnego – doświadczenie trwającej od kilku miesięcy nieustannej kampanii wyborczej pozostawia człowieka mocno poturbowanym, a pobieżna lektura programów ogólnopolskich komitetów wyborczych szybko odziera nas z wszelkich złudzeń. „Niech na całym świecie wojna, byle polska wieś zaciszna, byle polska wieś spokojna” – dzisiejsza klasa polityczna z konsekwencją trzyma się znanej kwestii wypowiedzianej przez Dziennikarza z „Wesela” Wyspiańskiego. Większość komitetów nawet nie próbuje udawać, że ma jakikolwiek pomysł na politykę zagraniczną.

Czytaj więcej

Dlaczego Polsce pod rządami PiS będzie grozić wyjście z UE?

Zacznijmy od partii rządzącej. Program PiS jest niesamowicie obszerny, ale na ponad 300 stronach nie znalazł się ani jeden rozdział poświęcony w całości polityce zagranicznej. Znajdziemy za to trochę kwestii związanych z reformą instytucjonalną Unii Europejskiej i wojskowości, głównie dotyczących naszych sporów z organami UE w sprawie praworządności. Mimo ochoczych odwołań do dziedzictwa Lecha Kaczyńskiego (którego nie można posądzić o bierność na arenie międzynarodowej) nie znajdziemy ani pomysłów na sytuację za naszą wschodnią granicą, ani na przyszłość UE czy NATO. Analizując program, można odnieść wrażenie, że poza Polską i Unią Europejską nie istnieje właściwie nic.

Nie lepiej sytuacja wygląda po drugiej stronie barykady w Koalicji Obywatelskiej. W ramach stu konkretów znajdziemy jedynie zapowiedzi dotyczące odblokowania funduszy unijnych, przyjęcia orzeczeń TSUE i ETPC oraz zapowiedź zlikwidowania szlaku przemytu z Bliskiego Wschodu biegnącego przez Białoruś do Polski. Jak to wszystko zrobić? Nie wiadomo. Na tym w zasadzie kończą się sprawy zagraniczne w programie KO i zdaje się, że nic poza Europą, Białorusią i Bliskim Wschodem na świecie nie istnieje.

Może jest tak, że polityka zagraniczna jest właściwie nieobecna w programach wyborczych dlatego, że cieszy się ona ponadpartyjnym konsensusem?

Podobnie rzecz ma się z Trzecią Drogą. Na jej liście 12 gwarancji próżno szukać jakichkolwiek informacji na temat wizji Polski na świecie w najbliższych latach. Światełko w tunelu stanowi program ludowców, w którym wyjątkowo znalazł się rozdział na temat polityki zagranicznej – kilka propozycji, jak utworzenie grupy Północ-Południe w UE, można uznać za ciekawe, jednak wepchnięcie polityki zagranicznej jako przedostatniego rozdziału i sama jego objętość nie zwiastują, aby ludowcy traktowali tę część poważnie.

Nieco nadziei w serce wlewa program Lewicy, jednak może być on potraktowany jako wyjątek potwierdzający regułę. W programie znajdziemy wizję polityki zagranicznej opartej na prawach człowieka i prawach podstawowych, zacieśnieniu integracji europejskiej w sprawach społecznych, zwrócenie uwagi na globalne Południe i pomoc krajom rozwijającym się. Lewica chce mapy drogowej w sprawie przyjęcia euro, współpracy z państwami bałtyckimi, oddłużenia krajów rozwijających się, a także zakończenia handlu z Rosją, uszczelnienia sankcji i konfiskaty majątków oligarchów. Można odnieść wrażenie, że sztabowcy Lewicy poważnie potraktowali tę część programu i z niego naprawdę możemy wyczytać, jaką propozycję na Polskę ma to ugrupowanie.

Ten krótki przegląd wypada zakończyć programem Konfederacji – i przyznam, że choć miałem nadzieję na alternatywną względem mainstreamu wizję polityki zagranicznej, to mocno się rozczarowałem. Bowiem w programie nie ma nawet żadnego rozdziału poświęconego tym zagadnieniom – jedynie w rozdziale poświęconym stosunkom z UE jest mowa o większej asertywności. Czy jest to kompleksowa wizja? Śmiem wątpić.

Istnieje jednak jeszcze jedno wytłumaczenie tego mizernego stanu rzeczy. Może jest tak, że polityka zagraniczna jest właściwie nieobecna w programach wyborczych dlatego, że cieszy się ona ponadpartyjnym konsensusem? Polacy należą do jednego z najbardziej proamerykańskich i prounijnych społeczeństw Zachodu, więc czy nasze elity nie uznały przypadkiem, że nie ma co wyważać otwartych drzwi i wymyślać jej na nowo, skoro jest tak dobrze? Gdyby pominąć warunki absolutnej polaryzacji i nienawiści obu grup względem siebie, ten pomysł mógłby sporo tłumaczyć. Osobiście jednak wierzę, że odpowiedzią jest raczej niska kultura strategiczna oraz przedkładanie partyjnych interesów i sondażowych słupków nad poważną refleksję o miejscu Polski na świecie.

Pandemia Covid-19, wielka rywalizacja USA z Chinami, zmiany klimatu i uchodźcy, napaść Rosji na Ukrainę, kolejna wojna na Bliskim Wschodzie – wydawałoby się, że te wydarzenia powinny odcisnąć piętno na polityce dużego europejskiego kraju z aspiracjami do ambitnej roli na arenie międzynarodowej, jakim jest Polska. Gdy na ustach polityków pojawia się odmieniane przez wszystkie przypadki „bezpieczeństwo”, a wszyscy prześcigają się w retorycznych popisach na temat sytuacji za naszą wschodnią granicą, to moglibyśmy przypuszczać, że twarde kwestie wojskowe i z dziedziny polityki zagranicznej wrócą na należne im miejsce.

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Ja też jestem ateistą
Materiał Promocyjny
Mity i fakty - Czy to prawda, że elektryczne auta palą się częściej niż spalinowe?
Opinie polityczno - społeczne
Paweł Łepkowski: Dwa powody, dla których zamach zaszkodzi Donaldowi Trumpowi
Opinie polityczno - społeczne
Michał Szułdrzyński: Giertych, Tusk i aborcja. Dlaczego to głosowanie ma wielki wpływ na wybór prezydenta
Opinie polityczno - społeczne
Marek A. Cichocki: Zamach na Trumpa jako jeszcze jeden przykład dewastującej nienawiści
Opinie polityczno - społeczne
Roch Zygmunt: Zamach na Donalda Trumpa – już nawet nie udajemy, że widmo śmierci nas rusza
Opinie polityczno - społeczne
Daria Chibner: Dlaczego nad morzem jest drogo, czyli o kebabach, skąpych turystach i egoizmie