Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 210

Tabletki – wynika z komunikatu MSWiA, trafiły do komend powiatowych Państwowej Straży Pożarnej. „Jest to standardowa procedura, przewidziana w przepisach prawa i stosowana na wypadek wystąpienia ewentualnego zagrożenia radiacyjnego” – tłumaczy resort. „Służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo państwa są w ciągłej gotowości, a odpowiednia ilość jodku potasu jest zabezpieczona dla każdego obywatela Polski” – dodaje.

Tymczasem wiele osób zadaje sobie pytanie: gdzie są schrony, jak się zachować w sytuacji, gdyby wojna, lub chmury radioaktywne przyszły do nas? Większość samorządów nie wie, gdzie są schrony, bo to nie ich budowle. Tylko niektóre miasta, jak Lublin, publikują adresy (ok. 100) bezpiecznych miejsc.

Większość samorządów nie wie, gdzie są schrony, bo to nie ich budowle

Dzisiaj nasza wiedza na temat schronów i miejsc ukrycia jest wycinkowa i dopiero teraz uzupełniana przez służby. W kilka miesięcy po ataku Rosji na Ukrainę MSWiA ustaliło wreszcie, że w Polsce jest 4 329 schronów oraz 57 603 ukryć. W sumie mogą one pomieścić 1,291 mln osób. W odpowiedzi na interpelację poselską wiceminister MSWiA Maciej Wąsik informuje jednak, że nie posiada dokładnych lokalizacji tych budowli, a także nie wie jaki jest ich stan techniczny. Okazuje się, że nie ma przepisów regulujących szczegółowo kwestie związane z budownictwem ochronnym.

Czytaj więcej

Rosyjski deputowany: Broń nuklearna jest naszą gwarancją bezpieczeństwa

Tą sprawą MSWiA ma się zająć w ramach prac nad projektem ustawy o ochronie ludności oraz o stanie klęski żywiołowej, której projekt niedawno został opublikowany. Ambicje szefów tego resortu są wielkie i widać, że szef MSWiA chce poszerzyć swoje kompetencje i władzę (np. zostanie szefem Obrony Cywilnej Kraju, będzie mógł odwoływać przedstawicieli władz samorządowych, gdy nie będą realizowali jego zaleceń), ale też zmiany dotyczące ochrony ludności zaplanowane na wiele lat. Zresztą sama ustawa ma wejść w życie dopiero od 1 stycznia 2023 r.

Rząd, który z każdej strony przykręca finansową śrubę samorządom, dzisiaj liczy na to, że to one sfinansują zakup wyposażenia do schronów i będą je utrzymywały. Oczywiście nic nie mówi o przeznaczanych na ten cel środkach. Bo nie można brać na poważnie, odwołania się przez MSWiA do czegoś czego jeszcze nie ma. Ustawa ma wprowadzić bowiem Państwowy Funduszu Celowy Ochrony Ludności. MSWiA zakłada, że od 2024 r. na fundusz przeznaczane będzie co najmniej 0,1 proc. PKB rocznie, a w 2023 r. – 1 mld zł.

Czytaj więcej

Putin ogłasza mobilizację, prokuratura przypomina, że za protesty są kary

Dzisiaj w zasadzie nie istnieje system Obrony Cywilnej, a resort spraw wewnętrznych w swoim projekcie w zasadzie pieczętuje ten stan, ochroną ludności maja zająć się strażacy. Dodatkowo rządzący dopiero teraz fundują nam reformy struktur odpowiedzialnych za reagowanie kryzysowe. Warto zadać pytanie, na ile głęboko w sytuacji zagrożenia można przebudowywać instytucje odpowiedzialne za tę dziedzinę?

To prawda stopniowe zwijanie OC następowało przez lata, odpowiedzialność za ten stan ponoszą poprzednie rządu. Jednak to PiS rządzi resortem spraw wewnętrznych od siedmiu lat i w pełni ponosi odpowiedzialność za dzisiejszy bałagan.

Co można zrobić, gdy przy wschodniej granicy trwa wojna, a szaleniec grozi bombą atomową? Wystarczyłaby kampania społeczna, lub zwykłe broszury, z odpowiedzią na pytanie gdzie jest schron i jak zachować się w sytuacji trudnej, jak te, które otrzymali jakiś czas temu mieszkańcy Litwy, Estonii, Szwecji, Niemiec, Szwajcarii. U nas podobną publikację kilka miesięcy temu przygotowało Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, które w ramach reformy ochrony ludności, MSWiA ma zamiar zlikwidować.

Edukacja jest fundamentem budowania odporności państwa, i najprostszą szczepionką na strach, a nie pigułka.