Reklama

Marek A. Cichocki: Wiedeń albo Wersal

Historia ma polityczne znaczenie. Można przekonać się o tym na każdym kroku, także i teraz.
Dym nad Kijowem po rosyjskim ataku rakietowym 5 czerwca

Dym nad Kijowem po rosyjskim ataku rakietowym 5 czerwca

Foto: SERGEI SUPINSKY / AFP

Wojna w Ukrainie oraz możliwość złamania imperialnej polityki Rosji wobec Europy Środkowej i Wschodniej ponownie otworzyły wszystkie stare historyczne fronty, które od ponad dwóch stuleci dzielą nasz kontynent. Ta historia odmiennego widzenia europejskiej architektury porządku sięga bowiem aż czasów kongresu wiedeńskiego w 1815 roku. To wtedy imperialna Rosja sięgnęła najdalej w głąb europejskiego kontynentu i stała się dla zachodnich mocarstw nieodzownym partnerem europejskiej polityki na następne 200 lat.

Dla Polski oraz całej Europy Środkowej i Wschodniej miało to przemożne i fatalne konsekwencje, czyniąc naszą część kontynentu obszarem wewnętrznej europejskiej kolonizacji dokonywanej przez zbójeckie imperia: Rosję, Prusy i Austrię. A wszystko to w imię „europejskiego pokoju”. Tę sytuację zmieniła dopiero I wojna światowa i narzucony starej Europie przez Thomasa Woodrowa Wilsona pokój w Wersalu. Zwracał on Polakom to, czego europejskie mocarstwa odmawiały im przez ponad 100 lat – niepodległe państwo. Przywracał on także do życia Europę Środkową, chociaż niestety, pod presją Wielkiej Brytanii i Francji, oddawał znaczną część Europy Wschodniej w ręce sowieckiej Rosji.

Stary dylemat bezpieczeństwa Europy powrócił do nas z całą mocą

Wiemy dobrze, jak historia potoczyła się dalej. Za sprawą szaleńca Hitlera sowiecka Rosja znów stała się dla Zachodu niezbędnym sojusznikiem, dzięki czemu po II wojnie światowej Stalin dostał w nagrodę pół Europy we władanie.

Wydawało się, że koniec zimnej wojny w 1989 roku będzie oznaczać także koniec tej całej historii zmagań o europejską architekturę porządku. Jednak inwazja Rosji na Ukrainę znów ją uruchomiła. Wiedeń czy Wersal: koncert europejskich mocarstw czy silna Europa Środkowa i Wschodnia? Stary dylemat bezpieczeństwa Europy powrócił do nas z całą mocą i zadecyduje o naszej przyszłości na najbliższe pokolenie.

Reklama
Reklama

Jak widać w historii Europy rzadko dochodzi do ostatecznych rozstrzygnięć. Zachodzące w niej zmiany zwykle tylko na jakiś czas przesuwają sytuację na korzyść jednej strony. Dzisiaj jesteśmy właśnie świadkami takiego historycznego momentu, który – jeśli Ukraina przetrwa, a imperialna Rosja poniesie porażkę – może na długi czas przeważyć szalę historii na korzyść narodów Europy Środkowej i Wschodniej.

Marek A. Cichocki

Autor jest profesorem Collegium Civitas


Opinie polityczno - społeczne
Jacek Nizinkiewicz: Wielki plan prezydenta Nawrockiego. PiS może wygrać wybory, ale nie zdecyduje o wyborze premiera
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Opinie polityczno - społeczne
Polska chce własnej broni atomowej? Jacek Czaputowicz: USA szybko to zablokują
felietony
Zuzanna Dąbrowska: Dlaczego program SAFE to idealne pole do politycznej bitwy?
felietony
Jerzy Surdykowski: Kilka myśli o wojnie
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama