To już jest kompletna utrata kontaktu z rzeczywistością. Bo miejmy nadzieję, że nie cyniczna gra na utrzymanie się u władzy i konsolidację twardego, pisowskiego elektoratu kosztem tragedii naszych ukraińskich sąsiadów. Gdy wojna grozi wschodniej Europie, a bezpieczeństwo Polski jak nigdy od upadku komunizmu opiera się na sojuszu z Ameryką, Pałac Prezydencki, zamiast znaleźć drogę do porozumienia z Waszyngtonem, dolewa oliwy do ognia.
– Emocje dla dyplomaty są najgorszym doradcą. Powodują zagubienie i błędny dobór środków, formy i języka. Oczekujemy lepszego. I to niezależnie od przedmiotu dyskusji – pouczał w ten weekend na Twitterze Amerykanów szef biura spraw międzynarodowych prezydenta Jakub Kumoch.