Trwają manewry Zapad 2021. Reżimowe media tradycyjnie patrzą na nie jako na zagrożenie dla Polski albo i dla Alaski. Spojrzyjmy na to z punktu widzenia Aleksandra Łukaszenki.

Wpuszczanie obcych wojsk na swoje terytorium jest ryzykowne; dotyczy to również wojsk rosyjskich – powiedziałbym nawet: w szczególności. Ale 11 września, z okazji manewrów, Łukaszenko wpuścił na terytorium Białorusi wojska rosyjskie.

Obiecanki cacanki

To był/jest bardzo ryzykowny krok! Ktoś powie: dlaczego??!? Przecież takie manewry odbywały się już kilkakrotnie – i armie te uważane są za „bratnie”. Te dwa państwa tworzą nawet konfederację pod nazwą Związek Białorusi i Rosji...

Tak – ale w tym roku sytuacja jest zupełnie inna. Przez ostatnie kilkanaście lat Aleksander Łukaszenko naciągał Kreml w sposób zupełnie bezczelny. Na utworzenie ZBiR-a zgodził się, bo liczył, że po Michale Gorbaczowie Rosja będzie szukać silnego człowieka – i to on stanie na czele tej konfederacji. Tymczasem Władimir Putin okazał się graczem twardszym – i dysponującym dwadzieścia razy silniejszymi kartami. Rosja jest bogata, rozwija się dość stabilnie, a Białoruś ma dziesiątki miliardów dolarów rosnącego długu, zaś jej głównymi zasobami naturalnymi są rurociągi, z których... podkrada gaz i ropę.

Przez ostatnie kilkanaście lat Aleksander Łukaszenko naciągał Kreml w sposób zupełnie bezczelny

Parę lat temu wydawało się, że Bat’ko pójdzie w ślady Chin lub Chile i zrobi radykalną reformę – jednak rozmyślił się... i od tej pory białoruska gospodarka jest po prostu bez szans. Żyje dzięki temu, że Rosja z dalekowzrocznej litości sprzedaje jej energię ponad trzy razy taniej – i przymyka oko na to, że dzięki temu zacofany przemysł białoruski jako tako konkuruje z rosyjskim. Jest to jednak pułapka: nie będąc zmuszony do reform, Łukaszenko ich nie robi – szkodząc tym samym na dalszą metę swojemu krajowi.

Prezydent Białorusi lawiruje – zaś nasi pożal się Boże „politycy” nieustannie go atakują, wpychając tym samym w objęcia Moskwy. Co wybory (albo i częściej) prezydent Białorusi wije się jak piskorz: najpierw grozi „otwarciem na Zachód” – i np. pakuje do więzienia b. szefa Banku GazPromu, Wiktora Babarykę. Okłamywani przez reżymową propagandę Polacy nie mają bowiem pojęcia, że realnym konkurentem dla prezydenta Łukaszenki był właśnie Wiktor Babaryka, który przed wyborami zebrał ponad cztery razy więcej głosów poparcia niż cała reszta opozycji, z tą śmieszną Swiatłaną Cichanouską na czele. Prezydent Białorusi po prostu wsadził go do aresztu i uniemożliwił start w wyborach.

Gdy Kreml się niepokoi, Bat’ko obiecuje, że zacieśni ZBiR-a albo nawet wejdzie do Federacji Rosyjskiej – tylko sprzedawajcie nam nadal gaz i ropę taniej. To stały fragment gry – i Kreml przed wyborami się dał złapać, bo Łukaszenko osobiście odwiedził Babarykę w więzieniu, by z nim negocjować!

Gdy tylko Kreml zaakceptował ceny, to w lutym 2020 przyjechał do Mińska Michał „Mike” Pompeo, wtedy sekretarz stanu USA, który obiecał Łukaszence sprzedaż gazu po cenie nie wyższej niż sprzedaje mu Moskwa. To już była realna groźba. Putin nie wytrzymał i przed wyborami podesłał na Białoruś parę setek „zielonych ludzików” – głównie „ludzi Wagnera”, czyli prywatny SpecNaz. Co mieli tam robić – nie wiadomo, ale białoruskie KGB, posłuszne Bat’ce, większość z nich wyłapało. Zrobił się skandal, w oczach patriotów Łukaszenko wyrósł na prawego Białorusina. A potem grzecznie wydano ich Rosji, w czym pośredniczył prezydent Ukrainy!

Putin nie wytrzymał i przed wyborami podesłał na Białoruś parę setek „zielonych ludzików”

Po zwycięstwie Bat’ki i Amerykanie, i Rosjanie przestali mu być potrzebni. Pompeo gdzieś zniknął – jeszcze przed spadnięciem ze stołka prezydenta Donalda Trumpa. A Wiktor Babaryka za próbę przejęcia Białorusi dostał 14 lat więzienia. Dyktator Białorusi, ufny w pełne poparcie wiernych „siłowników”, robi co chce, a rosyjska prasa podśmiewa się ze swojego prezydenta, że jeszcze raz dał się nabrać na piękne słówka.

Złość w Moskwie

Władimir Putin ma już chyba tego serdecznie dość. Na ostatnich naradach (m.in. w Soczi) przycisnął go do muru i wydębił obietnicę pełnego wejście w życie ZBiR-a – a także dopuszczenie do władzy sił prorosyjskich. Tyle że Babaryka nadal siedzi.

Wcale więc bym się nie zdziwił, gdyby tak 16 września, na zakończenie manewrów, siły zbrojne Federacji Rosyjskiej przejęły władzę na Białorusi. Na opozycji (z wyjątkiem agentury opłacanej przez Polskę...) nastąpiłby wybuch radości – bo powypuszczano by ich z więzień – a na ich miejsce powędrowałby były już prezydent. Uwolniony Babaryka w wolnych i d***kratycznych, kontrolowanych przez UE i USA, wyborach zostałby prezydentem, Łukaszenko ku radości i rosyjskiej, i zachodniej prasy zostałby skazany za fałszowanie wyborów, tłamszenie opozycji, porywanie samolotów itp. Putin za rozprawienie się z nim byłby w Europie noszony na rękach prawie tak jak Aleksander I, wyzwoliciel Europy spod jarzma Napoleona – a Białoruś z konfederacji, jaką jest ZBiR, weszłaby po prostu do Federacji Rosyjskiej. Po uczciwym, jak najbardziej, referendum.

Czytaj więcej

Mińsk dyktuje warunki, Bruksela dzwoni do Moskwy

I tylko ja tęskniłbym za czasami Łukaszenki – bo ja naprawdę chcę mieć dobre stosunki z Rosją, ale... Rosję o wiele łatwiej jest lubić, gdy jest daleko!

Już we czwartek wydawało się, że sytuacja się rozstrzygnie. Aleksander Łukaszenko został wezwany na Kreml – i tym razem gospodarz przedstawił zapewne warunki konkretne: do spełnienia przed końcem manewrów. Co tam się dzieje – nie wiadomo; TVPiS twierdzi, że prezydent Białorusi jednak się nie ugiął i kontynuował swoją wypróbowaną grę na zwłokę. Z kolei źródła rosyjskie twierdzą, że obydwaj prezydenci uzgodnili 28 szczegółowych posunięć na drodze do Anschlußu – pytanie tylko: czy tym razem jest to ultimatum czy nie?

Sytuacja w ZBiR-ze była napięta i rozwijała się dynamicznie, z godziny na godzinę. Podczas dalszych rozmów „ostatniej szansy” Łukaszenko znów wyraził zgodę na Anschluß... ale jak zawsze zostawiając furtkę: że to i owo trzeba będzie dogadać. I jeszcze na konferencji prasowej okazało się, że wiele jest do dogadania się.

Ciekawe: czy wojska Federacji wyjdą z Białorusi po manewrach Zapad 2021? A może Putin weźmie ze sobą jako zakładnika syna Łukaszenki? Tak to się kiedyś w podobnych okolicznościach robiło...