Na bezwzględnej wierności Ameryce Polska w minionym ćwierćwieczu sparzyła się już wielokrotnie. Tak było przy okazji interwencji w Iraku, walki o zniesienie wiz, offsetu za samoloty F-16. Cena za każdym razem była wysoka. Nie tylko nie spełniły się nadzieje na intratne kontrakty naftowe i transfer najnowszej technologii zbrojeniowej, ale przede wszystkim zraziliśmy do siebie dwie najważniejsze stolice Wspólnoty, Paryż i Berlin.
Dopiero z biegiem lat polscy politycy zrozumieli, że na członkostwie w Unii nasz kraj korzysta każdego dnia w nieporównanie większym stopniu niż na aliansie z Ameryką. I zmienili akcenty w polityce zagranicznej.