W USA zaczął się już sezon wyników kwartalnych. Jak zawsze jednym z pierwszych jest Intel, który co prawda miał lepsze od oczekiwanych przychody i zyski, ale ogłosił prognozy, które były poniżej szacunków rynku. Można więc powiedzieć, że analitycy w jego przypadku pomylili się dwa razy. No ale, jak to zwykle bywa, rynek uznał, że w przypadku prognoz zawiodła spółka.

Sezon wyników otworzyły także amerykańskie banki. To, co mnie najbardziej zaciekawiło, to informacje o skali negatywnego wpływu kosztów prawnych na wyniki finansowe. To, że amerykańskie banki są uwikłane w liczne śledztwa i dochodzenia związane z łamaniem przez nie prawa oraz płacą kary, wiem od dawna. Ale nie zdawałem sobie sprawy, że ich koszty prawne wyniosły w ubiegłym roku 30 mld dol.

Żeby było ciekawiej, analitycy Morgan Stanley wyliczyli, że w związku z różnymi aferami, w które zamieszane były europejskie i amerykańskie banki, poniosły one w sumie od 2009 r. 230 mld dol. kosztów prawnych (uwzględniają także kary i grzywny), a do 2016 r. mają szansę ponieść dodatkowe 70 mld dol. kosztów. Z owych 70 mld dol. większość – ok. 52 mld – przypadnie zapewne na banki europejskie.

Sezon wyników nie przykrywa jednak rzeczywistego życia spółek, czyli ich biznesu. A ten w przypadku firm technologicznych kręci się m.in. wokół patentów. Nowe patenty Apple, które dotyczyły także rozwiązań związanych z przenośnymi kamerkami wykorzystywanymi np. do filmowania własnych wyczynów sportowych, mocno uderzyły w kurs akcji GoPro, producenta takich kamer. Patenty, a właściwie opłaty za nie, stały się przyczyną konfliktu między Ericssonem i Apple. Apple uznał bowiem, że Szwedzi zbyt dużo liczą sobie za rozwiązania, które tworzą w wyniku inwestycji w badania i rozwój. Sprawa wylądowała w sądzie.

Patenty w tle miała także zdementowana w kilka godzin później informacja agencji Reutera, że Samsung chce kupić BlackBerry. Nim do dementi doszło, kurs akcji kanadyjskiego producenta skoczył o ponad 20 proc. Dużo dłużej zajęło południowoafrykańskiej firmie Naspers zdementowanie doniesień Reutersa, że chce sprzedać polskie Allegro. Moim zdaniem czas potrzebny na dementi nie najlepiej świadczy o Naspersie, ale to na szczęście raczej nie nasz problem.

Autor jest publicystą ekonomicznym