Już samo przywiązywanie nadmiernej wagi do wyniku finansowego banku centralnego sprowadza na mylne tropy. To jak sugerowanie, że w działalności straży pożarnej najważniejszy jest jej wynik finansowy.
Przywilej emisji płynnych rezerw
Każdy ekonomista monetarny powie, że straty banków centralnych nie mają większego praktycznego znaczenia, ponieważ banki te mają prawo do nieograniczonej emisji płynnych rezerw, będących prawnie obowiązującym środkiem płatniczym w rozliczeniach międzybankowych. Przywilej ten zapewnia bankom centralnym możliwość finansowania swojej działalności nawet wtedy, gdy ich straty są tak duże, że pozbawiają je kapitału.
Rynki finansowe zdają sobie z tego sprawę. Dlatego nie doliczały premii za ryzyko do stóp dochodowości obligacji skarbowych krajów, w których banki centralne całymi latami miewały ujemne kapitały – tak było w Szwajcarii, Czechach, Izraelu, Meksyku i Chile.
Co zrobić, by w przypadku rezerw walutowych były przekazywane do rządu tylko zyski zrealizowane, a nie papierowe
Inwestorzy nie ekscytują się stratami banków centralnych także dlatego, że wiedzą z własnego doświadczenia, iż papierowe (bilansowe) straty zmieniają się w rzeczywiste (zrealizowane) dopiero, gdy dana instytucja jest zmuszona sprzedać aktywa, których cena spadła. A bank centralny nie musi niczego sprzedawać, skoro sam emituje środki płatnicze finansujące jego działalność. Może poczekać (czasem długo) aż wartość jego aktywów ponownie wzrośnie, dzięki czemu saldo rachunku rewaluacyjnego, stanowiące część kapitału banku centralnego, przestanie świecić na czerwono.