To będzie bolało, bo boleć musi. Dramatycznej sytuacji Poczty Polskiej nie zmienią jedynie ograniczone działania prokonsumenckie jak głośna ostatnio instalacja misek z wodą dla psów. To muszą być ruchy radykalne.
Czytaj więcej
Dotarliśmy do zapisów z wewnętrznego forum pracowników Poczty Polskiej (PP). Pocztowcy są oburzeni jedną z pierwszych decyzji spółki, podjętą tuż p...
Nowy zarząd ogranicza liczbę i czas działania placówek molocha i szykuje się do zwolnień grupowych, co może doprowadzić do spadku zatrudnienia o ponad 10 tys. osób tylko w tym roku. To logiczne w sytuacji, gdy Poczta Polska zatrudnia aż 63 tys. pracowników, kiedy jej najgroźniejszy konkurent – InPost – tylko 13 tys. przy znacznie wyższych przychodach.
Poczta Polska to nie supermarket. Robić wszystko, to nie robić nic dobrze
Potrzebna jest też gruntowna zamiana modelu biznesowego firmy, która powinna się skupić na najbardziej intratnych i przyszłościowych usługach kurierskich. Przez lata Poczta Polska próbowała łapać wiele srok za ogon. Jej placówki miały być jednocześnie urzędami, księgarniami, kioskami z prasą, bankami, supermarketami – takie mydło i powidło, jak żartowano.
Przede wszystkim wszelkie zmiany muszą być szybkie i odporne na wpływ polityków, zwłaszcza lokalnych, którzy będą protestować, że „pozbawia się ludzi podstawowych usług”
Efekt był opłakany. Bo robić wszystko, to nie robić
nic dobrze. Zamiast kupować napoje czy przekąski na poczcie, klient ruszy do pobliskiego
dyskontu, a bank ma w telefonie czy komputerze. Rywalizacji z nimi Poczta na
pewno nie wygra.
Wsparcie socjalne jest obowiązkiem państwa, nie firmy
Oczywiście jest grupa (choć topniejąca) najstarszych osób, dla których wciąż jeszcze placówka pocztowa to okno na świat, a listonosz to przyjaciel rodziny. Ale należy sobie zadać pytanie, czy należy obarczać Pocztę Polską zadaniami wsparcia socjalnego, które są w gestii państwa? Odpowiedź brzmi: nie. Bycie taką publiczno-komercyjną hybrydą jest właśnie słabością przedsiębiorstwa. Poczta udaje, że dobrze świadczy takie usługi, a państwo udaje, że daje jej solidne rekompensaty.
Przede wszystkim wszelkie zmiany muszą być szybkie i odporne na wpływ polityków, zwłaszcza lokalnych, którzy będą protestować, że „pozbawia się ludzi podstawowych usług”. Poza zmianą modelu biznesowego, odpolitycznieniem i odchudzeniem konieczne są zmiany w mentalności. Widać to choćby po oburzeniu pracowników, jakie wywołał plan wprowadzenia misek z wodą dla towarzyszących klientom czworonogów. Nalać psu wodę to rzeczywiście bardzo absorbujące i uwłaczające ludzkiej godności.