Reklama

Konsumenci chcą lepszej przyszłości

Najmocniejsze marki konsumenckie potrafią rosnąć przez dekady – pisze dyrektor zespołu doradztwa dla Sektora Retail Boston Consulting Group.

Publikacja: 10.01.2016 20:00

Konsumenci chcą lepszej przyszłości

Foto: materiały prasowe

Nieustannie uwodzą swoich klientów, wprowadzając ich w świat, którego nie oczekiwali i nie byli w stanie sami wymyślić. Jak to robią? Naszą diagnozę przedstawiliśmy w książce „Rocket. Ways for Infinite Growth". To wnioski na temat tego, jak Apple, Starbucks czy Victoria's Secret podchodzą do swoich klientów, jak eksperymentują z nowymi produktami i jakie zasady wpajają pracownikom.

Po pierwsze, nie pytają klientów o to, czego chcą (ponieważ oni tego nie wiedzą, dopóki ktoś im tego nie pokaże). Na początku lat 90. wielka firma telekomunikacyjna, prawdziwy potentat branży, zastanawiała się, czy wejść w telefonię komórkową. Podeszli do sprawy bardzo solidnie: zorganizowano grupy fokusowe, a sprzedawcy prezentowali konsumentom pierwsze, jeszcze bardzo toporne telefony komórkowe i pytali, kiedy chcieliby z nich zacząć korzystać. Większość odpowiedziała, że wolą wrzucić 25-centówkę do budki telefonicznej i nie zamierzają nawet myśleć o wydaniu 500 czy 1000 dolarów na nieporęczny aparat. Firma uznała biznes komórkowy za nieperspektywiczny i odłożyła go na półkę.

Dlaczego klienci nie uwierzyli w komórki? Nie potrafili sobie wyobrazić, że przenośne aparaty, za które trzeba z góry zapłacić kilkaset dolarów, mogłyby wyprzeć dobrze znane budki telefoniczne. Podobnie było z iPhone'em – niewielu wierzyło, że ludzie na świecie oszaleją na punkcie telefonu bez klawiatury. Sukces wymaga ciekawości, instynktu i odwagi, żeby uwierzyć w coś, co konsumenci impulsywnie odrzucą.

Po drugie, troszczą się o swoich najwierniejszych fanów (którzy są tego absolutnie warci). Niewiele jest firm, które potrafią ocenić wartość „word-of-mouth", czyli tego, jaka jest wartość sprzedaży, którą zawdzięczają pochlebnym opiniom swoich najaktywniejszych i najwierniejszych klientów. Badania BCG potwierdzają zasadę „2-20-80-150". Jak ona brzmi? Okazuje się, że w puli klientów jest ok. 2 proc. najwierniejszych i najbardziej oddanych entuzjastów. Ta mała grupa osobiście odpowiada za 20 proc. sprzedaży, ale – co więcej – aktywnie szerząc informację wśród przyjaciół i znajomych, wpływa na 80 proc. całej sprzedaży. Ich zakupy oraz „reklama", którą zapewniają firmie, są warte 150 proc. zysków.

Czy firmy o tym wiedzą? Rzadko. Klasyczne działania marketingowe koncentrują się na „obcych" klientach generujących zaledwie 20 proc. sprzedaży – ludziach, którym firma i jej produkty są obojętne i z którymi nie łączą ich żadne relacje.

Reklama
Reklama

Po trzecie, zawsze przyjmują uwagi klientów (dzięki nim stają się silniejsze). W Toyocie panuje filozofia, że każda reklamacja jest prezentem. Firma odnotowuje i przetwarza każdą skargę, tworzy system, dzięki któremu chce wyeliminować powtarzające się powody niezadowolenia klientów. Podejście Toyoty przekłada się na wyższą wartość sprzedaży i większą lojalność.

Liderzy najlepszych firm słuchają skarg swoich klientów i przygotowują się do zmian. Czytają spływające skargi, czasem sami na nie odpowiadają. Efektem jest zmiana.

Po czwarte, wiedzą, że wygląd się liczy (bo ludzie oceniają książkę po okładce). Konsumenci kupują oczami. Szukają piękna i harmonii. Chcą żyć w świecie, który będzie dobry i przyjazny dla nich i ich najbliższych. Doskonale rozumie to Disney, który stworzył świat z marzeń. Wiedział to Steve Jobs – iPhone czy Mac to ikony designu. Rozumie to AirBnB, który stworzył piękną aplikację i którego użytkownicy wolą wynajmować mieszkania niż hotele, bo chcą zatrzymać się w pięknych, indywidualnie zaprojektowanych miejscach.

To tylko kilka przykładów najważniejszych zasad, którymi kierują się twórcy najwybitniejszych marek. Doskonale wpisują się w realia ciągłego przepływu informacji, odpowiadają na pragnienia i marzenia ludzi, którym służą. Dają im poczucie emocjonalnej satysfakcji, piękna lub bezpieczeństwa i opieki. Są stale przed klientami, eksperymentują i wchodzą na nowe ścieżki, żeby dostarczyć im nowe doświadczenia.

Zdaję sobie sprawę, że nie można tak po prostu powtórzyć historii Apple'a czy Amazona. Firmy mają swoje ograniczenia, działają na różnych rynkach, zmagają się z różnymi wyzwaniami, widzą różne możliwości. Ale będą się rozwijać tylko wtedy, kiedy ich szefowie potrafią dostrzec lepszą przyszłość i chcą stać się częścią tej przyszłości.

Opinie Ekonomiczne
Cezary Szymanek: Europa w cieniu Donalda Trumpa. Paradoks Davos 2026
Opinie Ekonomiczne
Iwona Trusewicz: Dlaczego były kanclerz Niemiec broni rosyjskich interesów w UE?
Opinie Ekonomiczne
Eksperci: Koniec mitu taniej energii. OZE to bezpieczeństwo energetyczne Polski
Opinie Ekonomiczne
UE może stać się ofiarą amerykańskiej dominacji energetycznej
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Davos, czyli tam i z powrotem
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama