Muszę przyznać, że PiS wykazał się mistrzowską sprawnością propagandową, nazywając aferą wiatrakową wklejkę do ustawy przedłużającej mrożenie cen energii. Hasło to weszło w obieg publiczny jak w masło, choć dyskusja wokół tej niefortunnej wrzutki to paradoksalnie dowód na coś wręcz przeciwnego – otwartą debatę i większą przejrzystość stanowienia prawa. Rzecz wypłynęła już na etapie projektu, przed pierwszym czytaniem w Sejmie. Każdy mógł lub będzie mógł się wypowiedzieć, podczas gdy za PiS ustawa przemknęłaby przez Sejm ze środy na czwartek, przy zerowej dyskusji.
Czytaj więcej
- To jest jeden z największych bubli prawnych wyprodukowanych przez ostatnie 30 lat. Domagamy się komisji śledczej, która sprawdzi, kto wpisał te p...
Paliwa kopalne na straconej pozycji wobec wiatraków
Obywatele jak kanie dżdżu łakną debaty, a w każdej debacie – nie bądźmy hipokrytami – jest miejsce na lobbowanie we własnej sprawie. Ważne, by organizacje reprezentujące branże czy pracowników robiły to z otwartą przyłbicą. I mam wrażenie, że są do tego gotowe. Robienie z lobbingu czegoś grzesznego tylko debacie by zaszkodziło. I sprawiło, że zabieganie o własne interesy z sal komisji sejmowych przeniosłoby się – jak już bywało – do dyskretnych salek restauracyjnych czy partyjnych gabinetów.
Nie bez sensu będzie wspomnieć – i tu wrócimy do słynnej już wrzutki – że także walka z wiatrakami pod pozorami zdrowia Polaków, czy czystości krajobrazu, to lobbing w czystej postaci. Jego beneficjentami są producenci węgla (nie tylko z Polski – pamiętamy import z Rosji), ropy czy gazu, a także bazujący na nich wytwórcy energii i paliw. Oni wszyscy w długim terminie stoją na przegranej pozycji w cenowym starciu z energią z OZE. Bo wiatrowe „paliwo” przyroda dostarcza za darmo, w przeciwieństwie do szejków naftowych czy rodzimych górników.
Czytaj więcej
Zapotrzebowanie na energię rośnie, ale emisje gazów cieplarnianych spadają dzięki OZE. Polska na tle reszty Unii jest niechlubnym wyjątkiem.