Nasz kraj nie stoi dziś wyłącznie przed problemem redukcji deficytu. Stoi przed wyzwaniem odbudowy zdolności państwa do przywrócenia równowagi finansów publicznych. Nie da się bowiem trwale zmniejszyć luki fiskalnej bez ograniczenia luki zaufania.
Należymy do najszybciej rozwijających się gospodarek Unii Europejskiej i pozostaniemy w tej grupie w kolejnych latach. Jednocześnie jesteśmy państwem o najszybciej rosnącym długu publicznym w relacji do PKB. Według prognoz Komisji Europejskiej również w najbliższych latach będziemy należeli do krajów o najwyższym deficycie sektora finansów publicznych. Oznacza to, że sam wzrost gospodarczy nie wystarczy już do stabilizacji finansów publicznych.
W raporcie „Zagrożenia nadmiernego długu publicznego”, przygotowanym przez Ludwika Koteckiego, Marka Skawińskiego i autora tego tekstu, pokazujemy, że polskie finanse publiczne weszły w okres trwałej nierównowagi fiskalnej. W 2025 r. deficyt sektora finansów publicznych osiągnie 7,3 proc. PKB (284 mld zł), a strukturalny deficyt pierwotny wyniesie 4,6 proc. PKB.
Finanse publiczne – jaki jest główny sygnał ostrzegawczy
To właśnie strukturalny deficyt pierwotny jest dziś najważniejszym sygnałem ostrzegawczym. Oznacza on, że nawet przy dobrej koniunkturze państwo wydaje więcej, niż wynoszą jego trwałe dochody. Dlatego argumentujemy, że potrzebne jest rozpoczęcie stopniowej konsolidacji fiskalnej o 0,5–1 pkt proc. PKB rocznie. Lepiej tego nie odkładać, bo koszty dostosowania będą rosły – oby nie wymuszone przez konstytucyjny limit długu ani reakcje rynków finansowych. Szacujemy, że dla stabilizacji długu publicznego niezbędne byłoby dostosowanie fiskalne rzędu 166 mld zł rocznie. Taka skala działań pozwoliłaby ustabilizować relację długu do PKB w długim okresie.
Polska wchodzi w okres szybkiego starzenia się społeczeństwa, co zwiększy presję na wydatki społeczne. Równocześnie część obecnych wydatków obronnych stanie się trwałym elementem budżetu. Maleją bufory fiskalne, a wraz z nimi zdolność państwa do reagowania na przyszłe kryzysy. Nie jest to już wyłącznie problem odporności państwa na szoki. To również kwestia zdolności do przeprowadzania reform. Dlatego konsolidacja fiskalna nie jest zadaniem księgowym, lecz procesem politycznym i społecznym.
Coraz lepiej diagnozujemy skalę problemu. Wiemy, jak szybko rośnie dług publiczny, i umiemy oszacować lukę fiskalną oraz jej źródła. Znacznie trudniej odpowiedzieć na pytanie, kto i w jaki sposób miałby ponieść koszty jej ograniczania. To właśnie w tym miejscu problem ekonomiczny staje się problemem politycznym.
Obywatele popierają niższy dług, ale niewielu chce konsolidacji, która dotknie ich bezpośrednio
Nasz raport odpowiada na pytanie, jak duża jest luka fiskalna. Raport OECD The People and the Budget odpowiada z kolei na pytanie, dlaczego nawet dobrze zdiagnozowane problemy fiskalne tak często pozostają nierozwiązane. OECD pokazuje, że reformy fiskalne rzadko upadają z powodów ekonomicznych. Upadają dlatego, że społeczeństwo nie ufa instytucjom odpowiedzialnym za ich wdrożenie albo nie wierzy, że koszty dostosowania zostaną rozłożone w sposób sprawiedliwy.
Obywatele popierają niższy dług i ograniczenie deficytu. Znacznie rzadziej popierają jednak konkretne działania prowadzące do tych celów. Wszyscy chcą konsolidacji, ale niewielu chce konsolidacji, która dotknie ich bezpośrednio. I właśnie tutaj spotykają się wnioski obu raportów. Jeden pokazuje skalę problemu, drugi wyjaśnia, dlaczego jego rozwiązanie jest tak trudne.
Kluczowe pozostaje zaufanie do instytucji publicznych i rządu. OECD od lat pokazuje, że poziom zaufania publicznego jest jednym z najważniejszych czynników warunkujących skuteczność reform. Bez niego nawet ekonomicznie uzasadnione reformy mają niewielkie szanse na trwały sukces.
Polska ma dziś nie tylko problem z luką fiskalną, ale również z luką zaufania. Bez jej ograniczenia trwała konsolidacja fiskalna może okazać się politycznie niemożliwa.