O brakach cukru w sklepach słyszało aż 89,9 proc. ankietowanych Polaków, a 12,9 proc. zrobiło jego zakupy w nadmiarze – wynika z sondażu UCE Research i SYNO Poland. Część sklepów została zmuszona wręcz do reglamentacji cukru, w niektórych pojawiły się puste półki, których zdjęcia szybko obiegły media. Jednak właściwie dlaczego konsumenci zapałali większą niż zwykle miłością do cukru? Z pewnością nie w celach kolekcjonerskich albo żeby kąpać się w nim niczym Sknerus McKwacz w monetach. Skąd ta panika cukrowa?

Spróbuję udzielić odpowiedzi w oparciu o to, co już z badań i literatury wiemy o „panikach zakupowych”. Inna sprawa, że samo określenie ,,panika” nie zawsze jest adekwatne do nagłych wzmożonych zakupów jakiegoś towaru, ale dla uproszczenia będę się nim posługiwał.

Czytaj więcej

Koniec paniki. Cukier wraca na rynek, ale droższy i z limitami

Podziałał przykład innych i strach o braki

Co się więc stało z cukrem w Polsce? Po pierwsze, górę wzięło myślenie „kupuję, bo inni kupują”. Stare jak świat zachowanie stadne bywa przedstawiane jako przyczyna nadmiernych zakupów. „Jeśli sąsiad kupuje, jeśli kupuje sąsiadka, może i ja powinienem?”. Bywa, że preferencje zakupowe innych wpływają na nasze własne. Zwłaszcza jeśli towarzyszą temu niepokojące obrazy pokazywane w mediach.

Po drugie, myślenie „kupię, bo inni kupują i może dla mnie zabraknąć”. To obawa przed niedoborem. Jeśli np. słodzimy napoje i słyszymy o masowym wykupywaniu cukru, to opierając się tylko na tej informacji, może się pojawić wcale nieirracjonalna myśl, żeby „kupić, póki jeszcze jest”.

Rzecz w tym, że jeśli uwzględnimy inne informacje (np. wysoka podaż cukru w kraju, przejściowe problemy z logistyką) i to, że „kupując, póki jeszcze jest” nakręcamy panikę zakupową, obawa przed istotnym brakiem jest de facto nietrafiona.

Po trzecie, myślenie „skoro jest wojna w Ukrainie, może zabraknąć w Polsce cukru”. Błędna wiedza na temat emocjonujących wydarzeń również może prowadzić do paniki zakupowej (z kolei rzetelne informacje ją ograniczają). Polska to trzeci producent cukru w UE. Inwazja Rosji na Ukrainę – chociaż ma różne negatywne skutki ekonomiczne – akurat jest bezpodstawnym powodem do niepokoju o brak cukru w Polsce.

Po czwarte, myślenie „wszystko drożeje, cukier drożeje, czas zrobić zapasy”. To może być główny z wymienionych powodów „paniki cukrowej”. Oczekiwania, że ceny wzrosną, sprzyjają nagłym i większym zakupom. Inflacja konsumencka w lipcu wyniosła 15,5 proc. (szybki szacunek GUS), zatrzymując się na wysokim poziomie z czerwca.

Czytaj więcej

Producenci lodów stopniowo wychodzą z kryzysu

Inflacja to od miesięcy jeden z topowych tematów w mediach i jeden z kluczowych problemów gospodarczych, który daje się odczuć w kieszeni.

Według indeksu cen w sklepach detalicznych (UCE Research i WSB) cukier w czerwcu był droższy o 41,4 proc. niż rok wcześniej. Wojna w Ukrainie ma wpływ na cenę cukru. Niezależnie od jego wysokiej podaży w tym roku można oczekiwać jego podwyżki ze względu na rosnące koszty.

I można także zakładać, że konsumenci spodziewają się wyższych cen cukru czy w ogóle wyższej inflacji. Np. w sondażu United Surveys dla „DGP” z 1–2 lipca 2022 r. 36,3 proc. ankietowanych na pytanie o to, czego obawiają się najbardziej w drugiej połowie roku, odpowiedziało, że jeszcze wyższej inflacji, i była to najczęstsza odpowiedź.

Robienie zapasów może podbić ceny

Problem w tym, że o ile zapasy są krótkoterminową strategią na walkę z rosnącą ceną, o tyle jednocześnie, jeśli rozwinie się „panika zakupowa”, może to doprowadzić do wzrostu cen.

– Co za ironia – oceniłby kanclerz Palpatine [postać z „Gwiezdnych Wojen” – red.], patrząc na Polaków wykupujących cukier. – Zdołali na chwilę uchronić się przed podwyżką cen, ale sami przyczynili się do podwyżki w przyszłości.

Po piąte, istnieje szereg przyczyn związanych z emocjami: stresująca sytuacja gospodarcza czy niepokój przed utratą w jakimś stopniu kontroli nad codziennością. To trudno uchwytne i w tym przypadku dyskusyjne czynniki, ale nie można ich wykluczyć.

Pozostaje też kwestia kulturowa. Jon Stratton [australijski naukowiec, kulturoznawca – red.] w publikacji o uroczym tytule „Koronawirus, wielka papierowo-toaletowa panika i cywilizacja” pisze w kontekście nagłego wykupywania papieru toaletowego w Australii na początku pandemii, że papier toaletowy to kluczowy aspekt cywilizacji, a strach przed jego utratą jest związany z niepokojem o… utratę cywilizacji.

Cóż, nie szedłbym aż tak daleko, ale być może wydarzenia historyczne i zbiorowa pamięć odgrywają tu jakąś rolę. Kartki na cukier wprowadzono w sierpniu 1976 r. i było to przykre wydarzenie w życiu wielu Polaków, którzy z pewnością nie zapomnieli o realiach drugiej połowy lat 70. i pierwszej połowy lat 80. Być może pamięć tamtej reglamentacji przemawia po dziś dzień do wyobraźni.

Pamięć o reglamentacji z lat 70. i 80.

Czemu akurat cukier? To dobro powszechnie używane, od słodzenia herbaty, po wypieki, do przetworów, a co więcej, łatwe do przechowania. Dodając do tego problemy logistyczne i chwytliwe informacje w mediach, cukier łatwo może się stać bohaterem opowieści o pustych półkach. Panice zakupowej mogą towarzyszyć też inne zjawiska, np. spekulacja, zapasy w detalu ze strony mniejszych przedsiębiorców.

Wskazane możliwe przyczyny paniki cukrowej to kwestia nie tylko do dyskusji, ale też pod rozwagę. Tzw. paniki – jak chociażby lutowe kolejki przed bankomatami – są najczęściej pozbawione sensu i dodatkowo, jak w przypadku „paniki cukrowej”, mogą się stać samospełniającą przepowiednią.

Autor jest prawnikiem, doktorantem nauk ekonomicznych z SGH oraz analitykiem instytutu Boyma