Kontakty ze znajomymi, praca, zakupy, edukacja, rozrywka, medycyna, płatności – z aplikacjami spotykamy się już niemal w każdej dziedzinie naszego życia. Są nawet takie, które pomagają przygotować się do spowiedzi. Pandemia mocno przyspieszyła cyfryzację. Dobrze obrazują to najnowsze dane, z których wynika, że użytkownicy smartfonów i tabletów wydali w tym roku na zakup aplikacji rekordową kwotę liczoną w setkach miliardów dolarów. Można śmiało założyć, że w przyszłym roku wydatki będą jeszcze wyższe.

Boom na aplikacje to oczywiście świetna wiadomość dla ich twórców. Przede wszystkim dla globalnych gigantów, takich jak Apple czy Google. Ale swój udział w tym torcie mają też polscy twórcy oprogramowania, na przykład Brainly, którego narzędzie pomaga w nauce. Powinniśmy trzymać za nich kciuki, bo konkurencja na tym globalnym rynku jest potężna.

Czytaj więcej

Rynek aplikacji wystrzelił, pomogła pandemia

Motorem rynku aplikacji są gry mobilne. Tu również polskie firmy mają się czym pochwalić. Polak zapytany o gry znad Wisły zapewne najpierw wymieni flagowe tytuły CD Projektu („Wiedźmin" i „Cyberpunk") czy Techlandu („Dying Light"). Twórcy gier mobilnych pozostają w cieniu. Bardziej znani są za granicą, bo większość ich odbiorców jest spoza Polski. O sukcesach mogą mówić takie studia jak Ten Square Games, T-Bull czy BoomBit.

Potencjał polskiej branży gier dostrzegli politycy. Z jednej strony przyczyniło się to do jej realnego wsparcia (program GameINN, ulga IP Box). Z drugiej zaś stało się pretekstem do wygłaszania pustych deklaracji. Na przykład takich jak ogłoszone przez premiera Mateusza Morawieckiego włączenie, skądinąd świetnej, gry „This War of Mine" do kanonu lektur nieobowiązkowych. Miała tam trafić, począwszy od roku szkolnego 2020/2021. Tak się nie stało. Obowiązująca od września 2021 r. nowa wersja wykazu także jej nie wymienia.

Wracając do cyfrowych aplikacji – mają też ciemne strony. Jedną z nich jest uzależnienie od mediów cyfrowych i słabnące więzi społeczne. Izolacja wywołana pandemią jeszcze pogarsza sytuację. Problemy ze wzrokiem, kręgosłupem, trudności z koncentracją – to tylko część problemu. Psycholodzy alarmują, że jeszcze nigdy w ich gabinetach nie było tak wielu dzieci z zaburzeniami lękowymi, fatalną samooceną i depresją.

Kolejne wyzwanie, z którym muszą się zmierzyć użytkownicy aplikacji, to cyberzagrożenia. Hakerzy dostrzegli swoją szansę i to właśnie na urządzenia mobilne kierują największą uwagę. Trudno znaleźć osobę, która nie używa żadnych zabezpieczeń na swoim komputerze. Ale odsetek ten drastycznie wzrośnie, jeśli weźmiemy pod lupę urządzenia mobilne. I choć eksperci od IT dwoją się i troją, żeby ich aplikacje były jak najbezpieczniejsze, to ryzyka ataku całkowicie wyeliminować nie zdołają. Nadal najsłabszym ogniwem w tym ekosystemie jest człowiek – codziennie zabiegany i mocno podatny na sztuczki hakerów.

Warto też zwrócić uwagę na pułapki w niektórych programach. Przykład? Użytkownicy pobierali aplikację na okres próbny, a następnie ją usuwali, ale nie było to uznawane za anulowanie subskrypcji i kończyło się ściąganiem wysokich opłat.

Od cyfryzacji nie uciekniemy. I nie powinniśmy uciekać. Ale korzystajmy z jej dobrodziejstw mądrze.