Rynek aplikacji wystrzelił, pomogła pandemia

135 mld dol. wydali w br. użytkownicy smartfonów i tabletów na zakup mobilnego oprogramowania. To aż o 25 proc. więcej niż rok temu. Jak wskazują analitycy, nie widać oznak spowolnienia trendu.

Publikacja: 15.12.2021 21:00

Rynek aplikacji wystrzelił, pomogła pandemia

Foto: Bloomberg

Mobilne szaleństwo trwa w najlepsze. Przed smartfonami spędzamy coraz więcej czasu, a epidemia, poprzez lockdowny, izolację, zdalną pracę i szkołę, dodatkowo nakręciła popyt na aplikacje. Wykorzystujemy je do komunikacji z bliskimi (Messenger, WhatsApp), w pracy i szkole (np. Microsoft Teams, Zoom), ale również rozrywki. Tu królują zarówno gry mobilne, jak i apki muzyczne (jak m.in. Spotify i Tidal), czy platformy filmowe (choćby Netflix i HBO Go). Ale sięgamy także po oprogramowanie użytkowe. Wystarczy wspomnieć, że właśnie pandemia skłoniła nas do masowego pobierania apki mojeIKP (Internetowe Konto Pacjenta), która daje łatwy i szybki dostęp do najbardziej potrzebnych informacji zdrowotnych. To w niej wyświetlany ma być m.in. wynik testu na koronawirusa. Nic dziwnego, że rozwiązanie to – ledwie po sześciu miesiącach od uruchomienia – zainstalowało na swoich smartfonach już 1,9 mln Polaków.

Czytaj więcej

Ministerstwo odradza korzystania z własnej aplikacji e-TOLL

– Aplikacja mojeIKP to nasza odpowiedź na światowe trendy. Postępująca cyfryzacja życia widoczna jest na każdym kroku – za pomocą smartfonów i tabletów możemy korzystać z usług bankowych, robić zakupy czy oglądać ulubione seriale. Od niedawna w telefonie mamy także szybki i wygodny dostęp do wybranych funkcjonalności Internetowego Konta Pacjenta – wyjaśnia Jarosław Kieszek, dyrektor Centrum e-Zdrowia.

Światowy boom

Globalnie w br. ściągnięto grubo ponad 130 mld aplikacji. I to tylko z dwóch sklepów mobilnych: App Store i Google Play – podaje firma analityczna Sensor Tower. A dynamicznie swoją ofertę w tym zakresie rozwija też Huawei. Chiński koncern wystartował z zimową promocją w swoim sklepie AppGallery, dodatkowo zachęcając do pobrań voucherami, zniżkami w aplikacjach.

Choć dominują apki bezpłatne, to coraz częściej jesteśmy skłonni za nie płacić. Jak wynika z danych AppAnnie, tylko w 2021 r. na świecie wydano na nie 135 mld dol. A to o jedną czwartą więcej niż rok wcześniej. Najwięcej przychodów (87,5 mld dol.) ze sprzedaży takiego oprogramowania zanotował Apple, co daje mu 65-proc. udział w rynku (ale to Google wiedzie prym pod względem liczby ściągniętych aplikacji). Eksperci twierdzą, że trend wzrostowy utrzyma się także w 2022 r., gdyż na razie nie widać oznak hamowania. – Aplikacje systematycznie zyskiwały na popularności już przed pandemią, natomiast w jej efekcie jeszcze wzrosła dynamika tego zjawiska – podkreśla Magdalena Dudek, country manager w Infobip.

10 tys. mObywateli

Analizy Sensor Tower wskazują, że główną siłą napędową boomu są gry mobilne – wydatki na nie w App Store i Google Play w br. wyniosą globalnie ok. 90 mld dol. Liczba ich ściągnięć w okresie pandemii wzrosła o 45 proc.

– W trakcie lockdownu zwiększył się odsetek graczy, których motywacją do zagrania jest możliwość kontaktu z innymi osobami. Np. w USA w trybie wieloosobowym woli grać jedna czwarta regularnych graczy, ale w przypadku osób, które dopiero zaczęły przygodę z grami mobilnymi, odsetek ten jest jeszcze wyższy – wyjaśnia Dominik Stocki, ekspert Spicy Mobile.

Czytaj więcej

Startupy, które zyskały na pandemii. Przełomowy rok

Ale na swoich smartfonach instalujemy również komunikatory, media społecznościowe, bankowość elektroniczną czy aplikacje zakupowe. Jak podaje AppMagic, w grudniu w top 3 najczęściej pobieranych w naszym kraju znalazły się: apka Shopee (internetowa platforma zakupowa), Stepler (służy liczeniu kroków i przeliczaniu ich na punkty, które można wymienić na produkty czy zniżki) oraz mObywatel, opracowany przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów. Ten ostatni to wirtualny portfel z odwzorowanymi danymi z dowodu osobistego i rejestracyjnego, ale też z prawa jazdy, czy miejscem, gdzie przechowywany jest kod QR informujący o szczepieniu na Covid. W listopadzie każdego dnia przybywało średnio ponad 10 tysięcy użytkowników tego mobilnego oprogramowania.

Eksperci wskazują, że Polacy spędzają w aplikacjach prawie 5 godzin dziennie. To napędza rynek. – Postępująca w skali globalnej cyfryzacja biznesu i idąca za tym popularność aplikacji to konsekwencja presji konsumentów, którzy wywierają na marki presję w zakresie cyfrowych rozwiązań, które byłyby proste i wygodne – potwierdza Magdalena Dudek.

Opinia dla „Rzeczpospolitej"
Maciej Kasprzak, general manager aplikacji dla bankowości detalicznej w Ailleron

Widzimy wyraźny trend migracji z rozwiązań webowych do mobilnych. Rozwiązania mobilne są przyszłością i banki chętniej inwestują w tę gamę aplikacji. W 2021 r. w Polsce na ponad 15 mln klientów bankowości mobilnej mieliśmy już ponad 8,2 mln użytkowników skategoryzowanych jako „mobile-only", a więc takich, którzy przestali logować się do bankowości internetowej. Z naszych obserwacji wynika, iż trend jest cały czas wzrostowy. Tzw. bank w kieszeni zaspokaja 90 proc. potrzeb użytkowników. Należy pamiętać, że zakres usług, jak i funkcjonalności bankowości mobilnej wciąż rośnie. W dodatku idzie za tym stale poprawiany poziom bezpieczeństwa. Wskazują na to same banki, które wdrażają identyfikację biometryczną, umożliwiając zakup usług i zawieranie umów bezpośrednio w aplikacjach.

Co króluje na smartfonie Polaka?

Z najnowszych danych PBI i Gemiusa wynika, że nad Wisłą najwięcej użytkowników mają aplikacje Google i YouTube, odpowiednio po 23,5 i 22,2 mln. Tuż za nimi plasują się Facebook (22,1 mln), Messenger (21,5 mln) oraz Mapy Google (18,6 mln). Z danych audytowanych wynika, że prym wiodą zaś Allegro (9,7 mln realnych użytkowników) i apka Jakdojade (2,2 mln).

Na rynku aplikacji świetnie radzą sobie rodzimi deweloperzy. Dane AppMagic za grudzień wskazują, że prym wiodą głównie studia gamingowe: BoomBit (ma już ponad 6 mln instalacji i przychód z apek co najmniej 5,2 mln dol.), Mobadu i T-Bull (po ponad 1 mln ściągnięć) czy Huuuge Games (przeszło 5 mln dol. wygenerowane ze sprzedaży). Ale sięgamy też po aplikacje użytkowe, w tym edukacyjne. Np. apkę rodzimego start-upu Brainly, pomagającą uczniom w nauce, zainstalowano na świecie w grudniu br. aż ponad 2 mln razy.

Mobilne szaleństwo trwa w najlepsze. Przed smartfonami spędzamy coraz więcej czasu, a epidemia, poprzez lockdowny, izolację, zdalną pracę i szkołę, dodatkowo nakręciła popyt na aplikacje. Wykorzystujemy je do komunikacji z bliskimi (Messenger, WhatsApp), w pracy i szkole (np. Microsoft Teams, Zoom), ale również rozrywki. Tu królują zarówno gry mobilne, jak i apki muzyczne (jak m.in. Spotify i Tidal), czy platformy filmowe (choćby Netflix i HBO Go). Ale sięgamy także po oprogramowanie użytkowe. Wystarczy wspomnieć, że właśnie pandemia skłoniła nas do masowego pobierania apki mojeIKP (Internetowe Konto Pacjenta), która daje łatwy i szybki dostęp do najbardziej potrzebnych informacji zdrowotnych. To w niej wyświetlany ma być m.in. wynik testu na koronawirusa. Nic dziwnego, że rozwiązanie to – ledwie po sześciu miesiącach od uruchomienia – zainstalowało na swoich smartfonach już 1,9 mln Polaków.

Pozostało 86% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Biznes
Olimpiada zamieniła Paryż w twierdzę. Płaczą handel i gastronomia
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Biznes
To będzie pierwszy taki strajk od 40 lat. Pracownicy Disneylandu mają dość
Biznes
Rekord na aukcji w Nowym Jorku. Dinozaur Apex wart dziesiątki milionów dolarów
Biznes
Operator Lidla i Kauflandu dostał zezwolenie. Polską kaucję utworzy sześć spółek
Biznes
CrowdStrike przeprasza za awarię, która uszkodziła systemy Windows. „Współpracujemy z klientami”