Po pierwsze, obdarowane nim kobiety będą miały dramatycznie niskie emerytury. Wysokość emerytury w nowym systemie jest obliczana w bardzo prosty sposób – składki uiszczone w okresie aktywności zawodowej są dzielone przez oczekiwaną długość życia na emeryturze. Widać więc, że obniżanie wieku emerytalnego musi prowadzić do spadku emerytur.
Z jednej strony krótszy okres aktywności zawodowej powoduje, że łączna wartość opłaconych składek będzie niższa, a z drugiej strony dłuższy czas przebywania na emeryturze sprawi, że skromne zebrane składki będą musiały wystarczyć na dłużej.
Po drugie, nawet jeśli kobiety nie będą chciały korzystać z tego przywileju, mogą być do tego zmuszone. Będą wypychane na emerytury przez pracodawców w cyklicznie powtarzających się okresach restrukturyzacji.
Ale to niejedyny problem z pomysłem PSL.
Jeśli w Polsce znów zacznie rodzić się więcej dzieci, średnio więcej niż dwoje na jedną kobietę, to przeciętny wiek emerytalny kobiet spadnie do mniej niż 61 lat. PSL proponuje więc rozwiązanie, które może prowadzić do sytuacji, że wiek emerytalny kobiet de facto pozostanie na obecnym, bardzo niskim poziomie 60 lat.
Partia ta nie zdradza również, kiedy ten wątpliwy przywilej miałby zacząć obowiązywać kobiety. Gdyby nadano go od razu, oznaczałoby to skokowe obniżenie obecnego wieku emerytalnego kobiet. Zamiast przechodzić na emeryturę w wieku 60 lat, kończyłyby pracę w wieku 57, 54, 51 lat albo nawet wcześniej, w zależności od tego, czy urodziły jedno, dwoje, troje czy więcej dzieci. Oznacza to, że przykładowo dla kobiety z dwójką dzieci wiek emerytalny powróciłby do poziomu 60 lat dopiero za prawie 30 lat, zakładając obecnie proponowane tempo podnoszenia wieku emerytalnego. Gdyby ten przywilej miał być wprowadzony dopiero w 2040 roku, oznaczałoby to skokowe obniżenie wieku emerytalnego kobiet po trzech dekadach jego mozolnego podnoszenia.
Naprawdę ciekawe, czy PSL chce jeszcze bardziej obniżyć wiek emerytalny kobiet, żeby go potem przez trzy dekady podnosić do obecnego poziomu, czy też przez trzy dekady chce go podnosić, żeby go potem ponownie obniżyć.
Aleksander Łaszek, ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju