Nocne orędzie prezydenta USA nie było żadnym przełomem. Ani w kwestii wojny przeciwko Iranowi, ani cen ropy, ani przyszłości NATO. Pełne było typowych dla Donalda Trumpa przechwałek. Nawet swoją nową wojnę uznał za najlepszą w historii.
Donald Trump postanowił pójść o krok dalej niż dotychczas w swojej retoryce wymierzonej w przyjaciół z NATO i po tym jak nazwał ich „tchórzami” teraz otwarcie zagroził, że zabierze zabawki i wróci do swojej amerykańskiej piaskownicy. A przy okazji postraszył wszystkich Rosją. Przyjaźń z USA coraz częściej zaczyna przypominać ten rodzaj relacji, przy której wznosi się oczy ku nieba prosząc: „Boże, strzeż mnie od przyjaciół”.