Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki ogłaszają rozejm, ale stoją przed sobą jak rewolwerowcy gotowi do strzału. Paradoksalnie rozłam mógłby pomóc zachęcić do prawicy wyborców zrażonych wyścigiem z Konfederacją.
Świat nie daje się wytrącić ze swych upiornych kolein, ale chociaż przez jeden dzień nie myśleliśmy o cieśninie Ormuz, pisowskich kłótniach, o południowym Libanie i jutrzejszych cenach.