Powiatowe Centrum Zdrowia w Kluczborku nie przyjmuje pacjentek na swojej porodówce do 22 lutego, a do 14 lutego nie działa oddział ginekologiczno-położniczy w szpitalu w Prudniku. Na razie nie wiadomo, co będzie później.
Powiatowe Centrum Zdrowia w Kluczborku liczyło, że uda mu się znaleźć lekarzy specjalistów w dziedzinie pediatrii lub neonatologii. Dlatego oddział zawiesił działalność.
"Wstrzymane są przyjęcia do oddziału ginekologiczno-położniczego z pododdziałem noworodkowym. Pozostałe oddziały w tym Izba Przyjęć oraz szpitalne poradnie specjalistyczne czy nocna i świąteczna opieka zdrowotna działają na dotychczasowych zasadach" – informuje szpital na swojej stronie internetowej.
To niejedyna placówka szpitalna na Opolszczyźnie która zawiesiła teraz funkcjonowanie porodówki. Do podobnej sytuacji doszło również w Prudnickim Centrum Medycznym.
Z informacji opolskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia w Opolu wynika, że placówka otrzymała zgodę na 14-dniowe zaprzestanie działalności, tj. od 1 do 14 lutego.
Jak podaje lokalny portal nto.pl szanse na odwieszenie oddziału ginekologiczno-położniczego szpitala w Prudniku są minimalne.
Zarząd szpitala walczy natomiast z pogłoskami, że to początek końca placówki medycznej. Z informacji portalu wynika, że Prudnickie Centrum Medyczne wystąpi o przedłużenie terminu zawieszenia oddziału ginekologiczno-położniczego. - Cały czas szukamy lekarzy – tłumaczyła mu prezes spółki Wiesława Gajewska.
Podczas ostatniej sesji rady powiatu prezes przekonywała, że chirurgia sama poniesie koszty utrzymania bloku operacyjnego, a zamknięcie ginekologii poprawi finanse spółki.
W Prudniku rodziło rocznie ok. 350 kobiet, z czego połowa spoza powiatu, a koszt utrzymania oddziału był ponad dwa razy wyższy niż finansowanie z NFZ.
Jak podaje nto.pl sytuacja finansowa PCM poprawia się, ale szpital musi pilnie zainwestować pół miliona w zakup nowej karetki dla ratownictwa medycznego.
- Spełniamy wszystkie warunki sieci - zapewniała Wiesława Gajewska. - Myślmy o naszym szpitalu pozytywnie. Błędy trzeba wytykać, ale szpital wspierać mówi pani prezes.
To nie pierwszy raz gdy szpitale na Opolszczyźnie zawieszają działalność części oddziałów. W ubiegłym roku ze względu na brak lekarzy szpital w Kluczborku kilkukrotnie zawieszał działalność oddziału wewnętrznego. Do podobnych sytuacji dochodziło też w szpitalach w Oleśnie i Głuchołazach.