Ostateczny termin manifestacji zostanie ustalony w piątek 15 marca, podczas Zebrania OZZL w Bydgoszczy . Dlaczego rezydenci znów chcą protestować?
- Ministerstwo Zdrowia nie wywiązało się z szeregu zapisów porozumienia, jakie minister Łukasz Szumowski podpisał z nami 8 lutego 2018 r. – tłumaczy przewodniczący Porozumienia Rezydentów Marcin Sobotka. – I nie interesuje nas tłumaczenie, że ministerstwo chciało się wywiązać, a nie mogło. Jeśli się do czegoś zobowiązało, powinno się z tego wywiązać, podobnie jak zrobiliśmy to my dodaje.
Przypomnijmy – porozumienie podpisane 8 lutego 2018 r. zakończyło trwający kilka miesięcy protest polegający na wypowiadaniu przez lekarzy klauzuli opt-out, pozwalającej na pracę ponad 48 godzin w tygodniu. Na koniec stycznia 2018 r. klauzulę wypowiedziało 3,8 tys. Lekarzy, w tym 2087 rezydentów. Łukasz Szumowski, który tekę ministra zdrowia objął po skłóconym z młodymi lekarzami Konstantym Radziwille, negocjował z rezydentami blisko miesiąc.
W ramach porozumienia rezydenci zobowiązali się przerwać protest, a Ministerstwo zrealizować ich postulaty. Chodziło, m.in., o podwyżki dla stażystów, rezydentów i specjalistów, bon patriotyczny dla rezydentów, którzy dwa z pięciu lat po zakończeniu specjalizacji zdecydują się przepracować w Polsce, zmiany w systemie kształcenia, a przede wszystkim – zwiększenie nakładów na ochronę zdrowia.
Dlatego nowelizację ustawy o świadczeniach zdrowotnych, zwiększającą nakłady z budżetu państwa na ochronę zdrowia z 4,5 do 6 proc. PKB, nazwano „ustawą 6 proc.”.
I głównie o niewywiązaniu się z tego postulatu chodzi rezydentom: - Choć nakłady miały zwiększać się co rok, resort znalazł sposób, by je zmniejszyć. Za podstawę przyjął PKB nie z roku bieżącego, a sprzed dwóch lat, co sprawia, że w tegoroczny wzrost nakładów będzie liczony według PKB z roku 2017. To perfidne robienie z nas idiotów. W ustawie o finansowaniu sił zbrojnych, napisano wyraźnie, że PKB obliczane jest na podstawie szacunków zgodnych z planowanym budżetem na dany rok. Nie rozumiemy, dlaczego w ochronie zdrowia ma być inaczej – tłumaczy Marcin Sobotka.
To niejedyne rozbieżności w treści porozumienia i jego realizacji. Chociaż resort przyznał rezydentom bony patriotyczne, nie uwzględnił lekarzy dentystów: - Nagle okazało się, że lekarze dentyści nie są lekarzami. Resort chciał zaoszczędzić na rezydentach i wybrał specjalizację, w których jest ich najmniej – zaledwie około 100, co kosztowałoby go łącznie kilkaset tysięcy złotych rocznie – mówi Marcin Sobotka.