"Nadszedł czas, by się poddać" - stwierdził prof. Balloux.
"Można założyć maskę FFP2, FFP3, N95, kombinezon ochronny lub cokolwiek innego, ale na tym etapie wszystko, co można osiągnąć, to opóźnić moment, gdy niektórzy z nas się zakażą, a tym samym nieznacznie przedłużyć pandemię" - napisał brytyjski uczony.
Czytaj więcej
Amerykański miliarder twierdzi, że pandemia COVID-19 skończy się w następnym roku. Wirus zachowa jednak obecność endemiczną.
"Ochrona, jaką zapewniają szczepionki przed zakażeniem jest bardzo niska, chociaż ochrona przed ciężkim przebiegiem (COVID-19 - red.), hospitalizacją i śmiercią jest znakomita" - dodaje prof. Balloux. Jak podkreśla "nie jest porażką moralną zakażenie się wirusem atakującym drogi oddechowe". "To się zdarza, to życie, które czasem jest do bani" - pisze.
Prof. Balloux przyznaje, że nie cieszy go, iż koronawirus SARS-CoV-2 w sposób nieunikniony stanie się wirusem endemicznym. "W idealnym świecie chciałbym, abyśmy mogli uniknąć kolejnego wirusa atakującego drogi oddechowe, krążącego w społeczeństwie (jest już ich blisko 200, w tym cztery koronawirusy), ale świat nie jest zawsze idealny" - zauważa.
Naukowiec zwraca też uwagę, że "udawanie, iż zachowujemy kontrolę (nad wirusem - red.) staje się zbyt kosztowna".
"Doprecyzowując: chociaż uważam, że jako społeczeństwo powinniśmy spróbować wyjść z pandemii dość szybko, nie chciałbym dyktować nikomu tego, jak ma się zachować i w pełni szanuję to, że niektórzy mogą potrzebować trochę więcej czasu, zanim poczują się gotowi wrócić do 'normalnego' życia" - podsumowuje.