Reklama
Rozwiń
Reklama

Czy poleci z nami pilot

Komputer mógłby zapobiec katastrofie w Alpach – twierdzą specjaliści. Ale takich systemów nie ma.

Aktualizacja: 06.04.2015 22:40 Publikacja: 06.04.2015 20:11

Komputery mogłyby wspomagać pilotów w sytuacjach awaryjnych

Komputery mogłyby wspomagać pilotów w sytuacjach awaryjnych

Foto: 123RF

Zapis z rejestratora lotu w kabinie samolotu Germanwings Flight 9525 zarejestrował jedynie sygnał ostrzegawczy o zbliżaniu się do ziemi i komendę „pull up". Eksperci zwracają uwagę, że w takiej sytuacji maszyną pokierować powinien komputer.

Wymagałoby to jednak technologii, która mogłaby działać podobnie jak stosowane już w samochodach oprogramowanie do unikania kolizji. Jeśli pilot z jakichś przyczyn zignorowałby ostrzeżenia dźwiękowe, oprogramowanie mogłoby przejąć stery i wprowadzić samolot na bezpieczny kurs. W samochodach system jest prostszy, niż byłby w samolotach, ale potrafi już unikać przeszkód włączając hamulce lub utrzymać właściwą odległość od innych pojazdów.

Pomysł na system automatycznego unikania kolizji lotniczych nie jest nowy. Po atakach na wieże World Trade Center 11 września 2001 r. w Nowym Jorku Airbus, współpracując z firmą Honeywell, pracował nad oprogramowaniem dla samolotu, które pozwoliłoby na unikanie przeszkód – dużych budynków lub gór. Ale projekt nie został dokończony. Systemy automatycznego sterowania lotem są za to stale udoskonalane w zastosowaniach wojskowych.

– Samoloty potrafią już latać samodzielnie – stwierdziła przed kamerami CNN Mary Cummings, była pilotka Air Force, obecnie profesor Duke University. – Tak naprawdę piloci kierują samolotem przez trzy minuty, a i do tego właściwie nie są potrzebni.

Amerykański samolot bezzałogowy Global Hawk, prawie tak duży jak Boeing 737, lata samodzielnie.

Reklama
Reklama

W Wielkiej Brytanii odbyły się udane próby lotu bez pilota dyspozycyjnego samolotu dla biznesu Jetstream. „Rzeczpospolita" pisała o tym w maju 2013 r. Maszyna bez pilota, ale z załogą na pokładzie „na wszelki wypadek", przeleciała z Anglii do Szkocji, w sumie 925 km, w warunkach normalnego ruchu lotniczego.

– Bezzałogowe samoloty to wielka rewolucja w przemyśle lotniczym – mówił po brytyjskiej próbie Doug Davis, dyrektor programu samolotów bezzałogowych w New Mexico State University.

Ale na automatycznie sterowane samoloty pasażerskie jest jeszcze za wcześnie, podobnie jak na system automatycznego zapobiegania katastrofom. Mary Schiavo – była szefowa Generalnego Inspektora Departamentu Transportu USA, przekonuje, że dotychczas ani ze strony pilotów, ani prawodawcy, ani pasażerów nie było nacisku na budowę takiego systemu.

– Nie ma przekonania, że komputery mogą zrobić to lepiej – mówiła Mary Schiavo. – Aby maszyny mogły zastąpić pilota samolotu, nie wystarczy nacisk pilotów, muszą tego chcieć linie lotnicze.

Odnosząc się do katastrofy samolotu Germanwings, Schiavo podkreśliła, że technologia umożliwiająca sztuczny pilotaż mogłaby zapobiec zderzeniu. – Ocaleliby pasażerowie nie tylko tego rejsu, ale także uczestnicy wielu innych sytuacji, w których pilotem nie byłby samobójca czy morderca.

Ale wśród pilotów panuje przekonanie, że w ostateczności całkowitą kontrolę nad samolotem może utrzymać jedynie dobrze wykształcony specjalista.

Reklama
Reklama

Jednym z przykładów może być szczęśliwe wodowanie samolotu US Airways na rzece Hudson w Nowym Jorku. Maszyna straciła ciąg obu silników, kiedy wpadła w stado dzikich gęsi.

Narodowy Zarząd Bezpieczeństwa Transportu w raporcie na temat katastrofy przyznał, że najważniejszym czynnikiem, który przyczynił się do przetrwania awarii, była decyzja załogi, która skierowała samolot nad rzekę Hudson i uratowała 155 osób na pokładzie. Jeśli komputer przejąłby kontrolę nad maszyną, nie dopuściłby do wodowania, a efekt końcowy mógłby być zupełnie inny.

Obawy przed ingerencją automatycznego pilota są różnorakie: od kłopotów z odzyskaniem kontroli nad samolotem przez załogę po strach przez przejęciem kontroli nad maszyną przez hakerów. Na razie najlepszym zabezpieczeniem – według specjalistów z USA – jest wymóg obecności dwóch pilotów w kabinie, który od dawna obowiązuje amerykańskich przewoźników lotniczych. W ślad za nimi po katastrofie w Alpach wprowadziły je także firmy lotnicze w Europie.

Nowe technologie
Podcast „Rzecz w tym”: Czy jesteśmy skazani na bipolarny świat technologiczny?
Nowe technologie
Chińska rewolucja w sztucznej inteligencji. Czy Ameryka traci przewagę?
Nowe technologie
Niewykrywalny bombowiec strategiczny Sił Powietrznych USA odbył pierwszy lot
Nowe technologie
Co mówią kury? Naukowcy opracowali tłumacza, użyli sztucznej inteligencji
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama