Mieszkańcowi Warszawy trafiła się nie lada okazja. Udało mu się tanio kupić dom w stanie surowym. Szybko przekonał się jednak, że dużo lepiej byłoby kupić pustą działkę.
Otóż dom stoi w odległości 3,8 m od granicy posesji sąsiada (zwrócony w tym kierunku oknami), a odległość między kupionym budynkiem a sąsiednim wynosi więcej niż 8 m.
– Wtedy, kiedy budynek był stawiany, przepisy dopuszczały takie usytuowanie obiektu – wyjaśnia Mariola Berdysz, dyrektor fundacji Wszechnica Budowlana. Teraz okazuje się, że coś, co było legalne, już takie nie jest. Obecnie bowiem nie można postawić budynku w mniejszej odległości od granicy niż 4 m (oknami w kierunku granicy). Dlatego urzędnicy zażądali zamurowania okna albo rozebrania ściany.
– Moim zdaniem – mówi Mariola Berdysz – budynek postawiono zgodnie z prawem i urzędnicy nie powinni żądać zamurowania okna. Inwestor kupił przecież dom wymurowany zgodnie z pozwoleniem, mimo że jego budowa nie została zakończona i nie był jeszcze użytkowany. Urzędnik może wprawdzie żądać nowego projektu i pozwolenia na budowę, ale tylko na dokończenie budowy – tłumaczy.
Jak twierdzi Główny Urząd Nadzoru Budowlanego, decyzja o pozwoleniu na budowę wygasa, jeżeli inwestycja nie została rozpoczęta przed upływem trzech lat od dnia, w którym decyzja ta stała się ostateczna, ewentualnie budowa została przerwana na czas dłuższy niż trzy lata.
W takim wypadku – uważa urząd nadzoru – inwestor traci uprawnienie do wykonywania robót budowlanych, a rozpoczęcie albo kontynuacja rozpoczętej budowy są możliwe dopiero po uzyskaniu przez niego nowego pozwolenia na budowę.
Starosta jednak, wydając nową decyzję o zatwierdzeniu projektu budowlanego i pozwoleniu na budowę – co jest zasadą – na podstawie przepisów prawa, powinien również wziąć pod uwagę to, co już zostało zrealizowane.
Stwierdzenie, czy te wcześniej zastosowane rozwiązania projektowe nie pozostają w sprzeczności z przepisami prawa, należy do projektanta sporządzającego projekt budowlany i gwarantującego swoimi uprawnieniami zawodowymi jego prawidłowość oraz właśnie zgodność z prawem. Z kolei ostateczna ocena, czy istnieją prawne możliwości wydania pozwolenia na budowę, należy do starosty.