– W Krakowie osoby zainteresowane kupnem nowego lokum w ostatnim kwartale ub.r. miały do wyboru niecałe 300 projektów mieszkaniowych, a we Wrocławiu prawie 200 – podaje Jarosław Mikołaj Skoczeń z Emmersona, firmy doradczej i pośredniczącej w obrocie nieruchomościami.
Z analiz Emmersona wynika, że w czwartym kwartale ub.r. do sprzedaży w Warszawie trafiło 26 nowych inwestycji, podczas gdy w trzecim kwartale deweloperzy wprowadzili na rynek 31 projektów.
– Mimo że liczba nowych inwestycji się zmniejszyła, to stolica wielkością oferty wciąż wyprzedza inne miasta – podkreśla Skoczeń. I przypomina, że pod koniec ub.r. warszawski rynek pierwotny oferował 18,5 tys. mieszkań.
Mniej nowych projektów wprowadzali deweloperzy także na poznański rynek. W ostatnich trzech miesiącach ub.r. do sprzedaży w tym mieście trafiły trzy inwestycje, podczas gdy kwartał wcześniej było ich cztery razy więcej. Pod koniec ub.r. w Poznaniu można było kupić 4,5 tys. lokali deweloperskich.
Na gdański rynek pierwotny pod koniec ubiegłego roku deweloperzy wprowadzili 16 inwestycji, o jedną mniej niż w trzecim kwartale. W sumie w końcówce 2011 r. klienci mieli w tym mieście do wyboru 5,4 tys. lokali.
Inaczej wygląda sytuacja w Krakowie i we Wrocławiu, gdzie liczba nowych inwestycji wyraźnie się zwiększyła – podaje Skoczeń. W tych obu miastach w ostatnim kwartale ub.r. do sprzedaży trafiło po 24 projekty. W trzecim kwartale było ich w Krakowie 13, a we Wrocławiu – 15. W tym pierwszym mieście pod koniec ub.r. deweloperzy oferowali 9,2 tys. lokali, w tym drugim – 8,3 tys.
– Pamiętajmy, że porównywanie samej liczby inwestycji może być mylące. Nie zawsze musi się ona przekładać na liczbę mieszkań – zastrzega Skoczeń. – Jedną inwestycję może tworzyć jedynie kilka lokali, inną – kilkaset. Największe inwestycje deweloperskie powstają w Warszawie. Przeciętny projekt w stolicy, który był w sprzedaży od października do grudnia minionego roku, składał się ze 135 mieszkań. W Gdańsku liczba ta wynosiła 116, a we Wrocławiu i Poznaniu – 92. W Łodzi na jedną inwestycję przypadały średnio 84 lokale, a w Krakowie 77 – wylicza Skoczeń.
Duże osiedla powstają zazwyczaj w peryferyjnych dzielnicach. – Z kolei w centrum, gdzie ziemia jest droższa i gdzie trudniej o odpowiednią działkę, jest więcej mniejszych inwestycji, składających się z kilkunastu albo nawet kilku mieszkań.