Trzy proc. z miliona złotych to 30 tys. zł. Jeśli pośrednik nieruchomości pobierze taką prowizję od obu stron transakcji, to kasuje 60 tys. zł, a obsługujący ją notariusz 2,3 tys. zł. Ministerstwo Rozwoju i Technologii przygotowało propozycję zmiany w przepisach, która zakaże pośrednikom pobierania wynagrodzenia od kupującego i sprzedającego.
Z zamieszczonych w wykazie prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów założeń do nowelizacji ustawy o gospodarce nieruchomościami wynika, że resort planuje wprowadzić cztery główne zmiany. Oprócz zakazu pobierania prowizji od obu stron transakcji umowy sprzedaży czy najmu nieruchomości określony zostanie też katalog czynności, za których wykonanie pośrednik ponosi odpowiedzialność i które powinien zrealizować niezależnie od treści umowy z klientem. Umowa pośrednictwa ma być obligatoryjnie zawierana przed publikacją ogłoszenia przez pośrednika. Ostatnią kwestią jest zwiększenie uprawnień kontrolnych Inspekcji Handlowej.
– Praca pośrednika to nie tylko publikowanie ogłoszeń i wręczanie kluczy, to też odpowiedzialność. Odbieramy mnóstwo sygnałów na temat jakości tej pracy. Nie może być tak, że pośrednik nie zna stanu technicznego czy prawnego nieruchomości, a jego wynagrodzenie w stosunku do wynagrodzenia notariusza, który musi weryfikować te kwestie, jest rażąco wyższe – tłumaczy potrzebę zmian Tomasz Lewandowski, wiceminister rozwoju i technologii.
Czytaj więcej:
Politycy chcą ograniczyć wynagrodzenie pośredników, a najpopularniejszy portal nieruchomości zmienia zasady płatności za ogłoszenia. Branża ma swoj...
Pro
Pośrednik nieruchomości nie może reprezentować obydwu stron
Resort proponowane zmiany tłumaczy też negatywnym odbiorem społecznym praktyk takich, jak pobieranie wynagrodzenia od obu stron transakcji.
„Niejednokrotnie prowadzi to do sytuacji, w której pośrednik formalnie pozostaje w relacji umownej z obiema stronami, podczas gdy faktycznie wykonuje czynności w interesie jednej z nich, co rodzi ryzyko konfliktu interesów oraz naruszenia zasady lojalności wobec klienta” – pisze MRiT w uzasadnieniu założeń do projektu.
Zwraca też uwagę na często obserwowane działania polegające na uzależnianiu zaprezentowania nieruchomości od zawarcia umowy pośrednictwa czy bezprawne wykorzystywanie przez pośredników w obrocie nieruchomościami ogłoszeń publikowanych przez właścicieli nieruchomości.
„W efekcie następuje powielanie ofert bez zgody właściciela, a także modyfikowanie ich treści, w szczególności poprzez doliczanie wynagrodzenia pośrednika do ceny ofertowej. Tym samym pośrednik w obrocie nieruchomościami oferuje nieruchomość, co do której nie ma pełnej wiedzy o jej stanie faktycznym i prawnym. Skutkuje to wprowadzaniem potencjalnych nabywców w błąd oraz przekazywaniem sprzecznych informacji na temat tej samej nieruchomości, co podważa wiarygodność faktycznego oferenta. Dodatkowo w publikowanych ogłoszeniach bardzo często brakuje jednoznacznej informacji o tym, że pochodzą one od pośrednika w obrocie nieruchomościami, co wprowadza w błąd osoby potencjalnie zainteresowane co do rzeczywistej roli podmiotu publikującego ogłoszenie” – uzasadnia propozycję zmian w przepisach resort rozwoju.
Czytaj więcej
Za pomoc w sprzedaży 60-metrowego mieszkania w Łodzi klient zapłaci 11 tys. zł, w Warszawie – 23 tys. zł – szacuje SonarHome.pl.
Branża chce egzaminów zawodowych dla pośredników nieruchomości
Pośrednicy projektem ministerstwa są zaskoczeni. Nie kryją też niezadowolenia z kierunku zmian.
– Jeszcze niedawno, w trakcie rozmów z przedstawicielami resortu, wskazywano, że w pierwszej kolejności uregulowany zostanie zawód zarządcy nieruchomości, a następnie – we współpracy ze środowiskiem – opracowane zostaną rozwiązania dotyczące pośredników, o które zabiegamy od lat – mówi Paweł Szymański, prezydent Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości.
– Występujemy o wprowadzenie regulacji, które zapewnią wyższy poziom profesjonalizacji zawodu. Uważamy bowiem, że największym wyzwaniem rynku są dziś standardy wykonywania usług, kompetencje oraz bezpieczeństwo klientów, a nie sam model wynagradzania czy kwestia pobierania prowizji od obu stron transakcji. Funkcjonujemy przecież w ramach swobody umów – dodaje. Zdaniem Szymańskiego w zaprezentowanych założeniach brakuje rozwiązań, które realnie podniosłyby jakość usług. Nie ma propozycji dotyczących weryfikacji kwalifikacji zawodowych, potwierdzania kompetencji poprzez egzamin i praktykę, ani stworzenia przejrzystego rejestru osób wykonujących zawód pośrednika.
– Z naszej perspektywy kluczowe jest również wzmocnienie odpowiedzialności zawodowej. Opowiadaliśmy się za rozwiązaniami opartymi na komisjach odpowiedzialności zawodowej, które pozwalałyby skutecznie reagować na przypadki naruszeń standardów oraz eliminować z rynku osoby działające nierzetelnie – dodaje szef PFRN.
Czytaj więcej:
Nowy model rozliczeń biur pośrednictwa z portalem Otodom, oparty na wartości portfolio ogłoszeń nieruchomości, wywołał burzę. Agencje alarmują, że...
Pro
Pośrednik nieruchomości nie musi nawet znać języka polskiego
Dziś zawód pośrednika może wykonywać praktycznie każdy, kto jest niekarany i wykupi ubezpieczenie OC. Część pośredników chciałaby to zmienić. Marek Urban, prezes Krajowej Izby Gospodarki Nieruchomościami uważa, że ministerialna propozycja w praktyce niczego nie poprawi.
– Ten zawód powinien być uregulowany, przede wszystkim po to, żeby wykonujące go osoby posiadały wiedzę i doświadczenie zdobyte w praktyce, a dziś dodałbym do tego także znajomość języka polskiego. Jak można sprawdzić stan prawny nieruchomości, gdy nie tylko nie zna się przepisów, ale też języka. Są rynki w dużych miastach, gdzie jest to już poważny problem. Analizując wymogi stawiane pośrednikom w innych krajach zauważyłem, że znajomość języka pojawia się tam zaraz po wymogu niekaralności – zauważa prezes Urban.
– Co do wynagrodzeń, które zawsze budzą najwięcej emocji, chciałbym, żebyśmy mieli świadomość, że ok. 30 proc. tej kwoty idzie na pokrycie kosztów marketingowych. Jeśli przyjmiemy, że dopuszczalne będzie pobieranie prowizji tylko od jednej strony transakcji, to niech w zamian w projektowanych przepisach znajdzie się obowiązek korzystania z usług pośrednika przy każdej transakcji sprzedaży czy wynajmu nieruchomości, jak to jest np. w Wielkiej Brytanii. Ewentualnie przynajmniej obowiązek zawierania umów na wyłączność – postuluje prezes KIGN.
Dodaje, że model wypłacania wynagrodzenia pośrednikom wyłącznie po udanej transakcji chroni klienta, ale przenosi całe ryzyko finansowe na agenta. Z góry pokrywa on wszystkie koszty operacyjne, nie mając pewności ich odzyskania.
– System płatności tylko za sukces byłby nie do pomyślenia w innych zawodach – prawnik nie pracuje przecież za darmo, jeśli przegra sprawę, a lekarz nie traci pensji, gdy leczenie nie odnosi skutku. Pełną transparentność tych rozliczeń w przypadku pośredników, wymusza Państwowa Inspekcja Handlowa, która pod groźbą grzywny nakazuje biurom nieruchomości eksponowanie szczegółowych cenników wszystkich wykonywanych usług – podkreśla Marek Urban.
Nasi rozmówcy są przekonani, że reputację psują pośrednikom ci, którzy pracują w tym zawodzie bez kwalifikacji. Potwierdzeniem tego są wyniki badań SonarHome.pl.
– Osoby płacące podobne prowizje często zupełnie inaczej oceniają ich zasadność, a kluczowe znaczenie ma zakres wsparcia otrzymanego od pośrednika. Respondenci najwyżej oceniali pomoc przy negocjacjach, wsparcie formalne, kwestie prawne i notarialne oraz koordynację całego procesu sprzedaży. To właśnie te elementy najczęściej wpływały na przekonanie, że agent rzeczywiście zasłużył na swoje wynagrodzenie – mówi Anton Bubiel, ekspert rynku mieszkaniowego w SonarHome.pl.
Czytaj więcej
Niemal połowa nabywców mieszkań weryfikuje agentów nieruchomości jeszcze przed pierwszym kontaktem. Przy wyborze agencji klienci biorą pod uwagę op...
Zbyt wielu pośredników nie ma niezbędnych kwalifikacji
Zapowiedź zmian dotyczących pośredników śledzą notariusze. Przedstawiciele tych dwóch zawodów często się stykają na rynku nieruchomości. Notariusz podlega jednak nadzorowi swojej korporacji i ministra sprawiedliwości.
– Ten wielopoziomowy system odpowiedzialności stanowi realną gwarancję bezpieczeństwa obrotu prawnego i odróżnia czynności notarialne od działań podmiotów funkcjonujących wyłącznie na zasadach rynkowych. Niestety, pomimo tak szerokiego zakresu odpowiedzialności i obowiązków, także raportowania w różnorodnych, coraz to nowszych, rejestrach publicznych, wynagrodzenie przewidziane w rozporządzeniu, niezmieniane od kilkudziesięciu lat, nie odpowiada nakładowi pracy, a także znacznie odbiega od wynagrodzenia innych podmiotów obsługujących rynek nieruchomości – uważa Tomasz Karłowski, prezes Izby Notarialnej w Warszawie.
W jego ocenie w ostatnich latach do zawodu pośrednika trafia wiele osób bez odpowiedniego przygotowania i doświadczenia, skuszonych perspektywą wysokich zysków. Brak jednolitych standardów kwalifikacyjnych i systemu nadzoru może prowadzić do obniżenia jakości usług i zwiększenia ryzyka po stronie klientów.
Prezes Karłowski uważa, że zasadne jest rozważenie przywrócenia systemu licencjonowania pośredników, wprowadzenie obowiązkowych szkoleń, ustanowienie realnego nadzoru nad wykonywaniem zawodu i odpowiedzialności dyscyplinarnej oraz doprecyzowanie obowiązków informacyjnych pośredników, w szczególności w zakresie przekazywania danych dotyczących stanu prawnego nieruchomości.
Pośrednicy liczą z kolei, że ministerstwo uwzględni ich uwagi, pracując nad projektem.
Etap legislacyjny: projekt wpisany do wykazu prac legislacyjnych rządu