Joanna Katarzyna Lebiedź, właścicielka firmy Lebiedź Nieruchomości. Ekspert Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości. Wykładowca akademicki na kierunkach związanych z obrotem nieruchomościami. Autor i trener szkoleń dla pośredników i kandydatów do zawodu. Ma na koncie wiele branżowych nagród, w tym prestiżowego Kazimierza. Autorka licznych analiz rynkowych ukazujących się w mediach.

Pracuję w nieruchomościach…

Przez przypadek. Kształciłam się w kierunku muzycznym, w klasie fortepianu, z myślą, że będę reżyserem dźwięku, bo do fortepianu miałam za małą rękę.

Spontanicznie, w ostatnim dniu, bez żadnego przygotowania, złożyłam też papiery na romanistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Dostałam się z pierwszą lokatą. Nie będąc nigdy we Francji, bez korepetycji, jako dziecko niefrancuskojęzyczne. To zasługa mojej pani profesor w liceum ogólnokształcącym.

Byłam pewna, że do południa będę studiować francuski, a potem zajmować się muzyką. Nic z tego. Zajęcia na uniwersytecie kończyły się przeważnie ok. 19. Z czegoś trzeba było zrezygnować. Po studiach miałam własną agencję tłumaczeń ze stałymi, dobrymi klientami. Od czasu do czasu teściowa prosiła mnie o pomoc w jej biurze nieruchomości. I to mnie wciągnęło.

Polski rynek nieruchomości jednym słowem…

Jeden wielki chaos. Jest niestabilny. Koniunktura faluje głównie z powodu zmian polityki udzielania kredytów, zawirowań gospodarczych i politycznych. Zawód pośrednika został zderegulowany przez ministra Gowina w 2014 r., co wpuściło na rynek tysiące osób absolutnie przypadkowych. Dodajmy bardzo małe, wręcz "ujemne" zaufanie do zawodu. Brakuje sankcji dla osób działających nieetycznie, z uwagi na deregulację właśnie.

Brak rzetelnych źródeł informacji o nieruchomościach. Statystyk. Brak kompletnych baz cen transakcyjnych obejmujących ostatnie 30 lat, odkąd rynek zaczął być w miarę "wolny". Brak jednolitych zasad działania poszczególnych biur. To wszystko daje ogromny chaos przeszkadzający i pośrednikom, i klientom. Bo dla typowego "Kowalskiego" każdy pośrednik to pośrednik i robi dokładnie to samo. Otóż nie! Ale jak znaleźć jakość, skoro, de facto, brak dokładnego rozróżnienia osób z doświadczeniem, kwalifikacjami, uprawnieniami, szkolących się, od tych przypadkowych i "na chwilę" . A na szyldzie czy ogłoszeniu nazwa "pośrednik" ta sama.

Mój ulubiony budynek…

Kocham zabytki. Nie mam zdecydowanie ulubionego budynku, ale generalnie kocham stare klimaty. Kraków, gdzie się urodziłam i każda uliczka jest „moja”, ale kocham i wsie podlaskie czy podkarpackie, gdzie można znaleźć niezwykle klimatyczne drewniane chatynki nadgryzione zębem czasu, Pobielone ściany i malwy w ogródku.

Hitem na rynku nieruchomości będzie…

W najbliższym czasie prawdopodobnie raczej nieruchomości mniejsze, wciąż działki i najmy, bo mamy zaostrzone warunki udzielania kredytów. Ale zawsze może wydarzyć się coś, co diametralnie zmieni koniunkturę.

Najważniejsza rzecz do poprawki na rynku to…

Regulacja zawodu pośrednika oraz niesienie kaganka oświaty. Pośrednik nie jest „odźwiernym” otwierającym drzwi i pokazującym tę czy inną nieruchomość i na tym koniec. Prawdziwy pośrednik to taki, który znajdzie rozwiązanie na konkretny problem życiowy związany z potrzebą kupna lub zbycia nieruchomości.

Wskaże, co jest możliwe, co nierealne, co najkorzystniejsze, co nieopłacalne, a przede wszystkim – co jest bezpieczne.

Nasz zawód wykonywany „z sercem” to masa wiedzy i umiejętności interdyscyplinarnych pozwalających przejść przez gąszcze przepisów, setki nieaktualnych czy powielających się ofert. Oszczędzamy czas i nerwy klienta. Ale i dbamy o jego bezpieczeństwo finansowe.

Sprzedać przecież każdy może, dając własne ogłoszenie za 6 zł. Tylko czy ta sprzedaż będzie naprawdę dobra? Otóż nieprofesjonalista tego po prostu nie wie. Nieraz czytaliśmy w mediach o wręczaniu zadatku osobie, która nie była właścicielem nieruchomości, o podpisywaniu umowy sprzedaży nieruchomości w miejsce rzekomej pożyczki, a więc o stracie wielkich kwot, nieraz majątku gromadzonego przez całe życie. Takich historii są tysiące.

Gdybym nie pracowała w branży nieruchomości, byłabym…

Muzykiem.

Najlepsza rada, jaką dostałam…

Jeśli coś robisz, rób to z sercem. W naszym zawodzie znaczy to: Słuchaj klienta uważnie. Zrozum jego potrzeby, wejdź w jego buty. Potem dopiero działaj. Wówczas to będzie miało sens.

W wolnej chwili najchętniej...

Jeżdżę na łono przyrody, chodzę na koncerty lub spontanicznie wsiadam do pociągu i jadę do Krakowa. Uwielbiam też czas spędzany z wnukami i rodziną.

Najlepsze miejsce do życia...

Jak najdalej od zgiełku miasta i tłumów.

—oprac. Aneta Gawrońska