Czy wspólnie z prawnikami widzicie potencjał w wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego dotyczącym reprywatyzacji?

Naczelny Sąd Administracyjny, wbrew dotychczas prezentowanemu stanowisku, wskazał na konieczność weryfikacji dotychczasowego sposobu ustalania kręgu osób mających interes prawny w postępowaniach dekretowych. Uwzględnienie zapoczątkowanej przez NSA w sierpniowych wyrokach linii orzeczniczej istotnie wpłynie na sposób ustalania stron postępowania, a w konsekwencji adresatów decyzji dekretowych. Choć od wydania wyroków, publikacji pisemnego uzasadnienia nie minęło zbyt wiele czasu, to Warszawa jest już na tę zmianę stanowiska przygotowana.

Jesteśmy otwarci na każdą zmianę, która pozwoli nam jeszcze lepiej zadbać o interes miasta i jego mieszkańców. Należy przy tym mieć na uwadze, w jakich realiach te wyroki zostały wydane. Stanowisko NSA zostało wyrażone w toku kontroli w postępowaniu nadzwyczajnym już wydanych decyzji. Sam zatem NSA wskazał, że to stanowisko powinno zostać zastosowane również w sprawach już zakończonych.

W naszej ocenie stanowisko NSA nie dotyczy wyłącznie spraw dekretowych rozpoznawanych przez prezydenta m.st. Warszawy. Także samorządowe kolegium odwoławcze oraz minister rozpoznający wnioski o stwierdzenie nieważności odmownych decyzji dekretowych powinni zbadać, czy tzw. postępowania nieważnościowe były wszczynane na skutek wniosków złożonych przez osoby uprawnione, a nie „kupców roszczeń”.

Czytaj więcej

Przełomowy wyrok NSA: koniec z "dziką reprywatyzacją"

Często to stwierdzenie nieważności wydanego wcześniej odmownego orzeczenia dekretowego wprawiało mieszkańców w niepewność prawną. Wbrew temu, co czyta się lub słyszy z ust niektórych osób w mediach, zmiana ta rodzi konieczność podjęcia szeregu czynności również przez te organy, nie tylko przez prezydenta m.st. Warszawy.

Jakie są w związku z tym oczekiwania miasta wobec ustawodawcy? W jakim czasie może dojść do wyprostowania spraw roszczeniowych, jeżeli w ogóle jest to możliwe? Adwokat i były sędzia Trybunału Stanu Roman Nowosielski uważa, że da się obejść wyrok.

Każdy specjalista jest uprawniony do własnej opinii. Dobrze, że wiele z nich dostępnych jest w przestrzeni medialnej. Można się z nimi zgadzać lub nie. Rzucają one jednak dodatkowe światło na sprawę, skłaniają do pogłębionej refleksji i pozwalają lepiej przygotować się do działania. Przedstawione przez mec. Nowosielskiego propozycje również związane są z zawieraniem umów. NSA zwrócił natomiast uwagę, że czynności prawne nie mogą na gruncie niniejszych spraw stanowić źródła interesu prawnego. Z pewnością judykatura w przyszłości odniesie się do wskazanego przez mec. sposobu „obejścia dekretu”. Pragnę tylko zasygnalizować, że próba owego „obejścia dekretu” nastąpi innych realiach prawnych. Z tego również powodu jesteśmy ostrożni w forsowaniu szybkich zmian legislacyjnych. Oczywiście nie mam tu na myśli zmiany przepisów dotyczących poruszonego przez NSA zagadnienia.

Z prawnego punktu widzenia nie dziwi nas natomiast głośne postulowanie przez pełnomocników obecnych stron postępowań dekretowych zmian w przepisach prawa. Miastu i Skarbowi Państwa szybkie i nieprzemyślane zmiany na tym polu mogłyby przynieść więcej szkody niż pożytku. Niezmiennie jednak jesteśmy zwolennikami uchwalenia przepisów regulujących kompleksowo zagadnienie reprywatyzacji. Niedawne wyroki NSA nie zmieniają faktu, że ustawa porządkująca raz na zawsze sprawę reprywatyzacji jest wciąż bardzo potrzebna. Jako Urząd m.st. Warszawy konsekwentnie dążymy do zakończenia spraw dekretowych, nieustannie dostosowując sposób naszego działania, by podnosić skuteczność. Jestem przekonany, że te sprawy można definitywnie zakończyć, a nawet trzeba.

W tym miejscu warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię. Euforyczna narracja, z jaką można było spotkać się w mediach po ogłoszeniu wyroków, głosiła niemal zablokowanie zwrotów nieruchomości dekretowych. Należy mieć jednak świadomość, że pomimo niedawnych wyroków NSA, zwrot nieruchomości spadkobiercom wciąż pozostaje możliwy. Oczywiście Urząd m.st. Warszawy dopełni wszystkich procedur, będziemy badać wnikliwie każdą sprawę zgodnie z nową linią orzeczniczą, jednak może się zdarzyć, że dokonanie zwrotu nieruchomości będzie konieczne.

Czy sprawdziliście, jak dużo jest obecnie nieruchomości, które mogłyby być odzyskane przez miasto?

Natychmiast po wydaniu orzeczenia rozpoczęliśmy analizę spraw pod tym kątem. Trzeba mieć jednak na uwadze, że sama liczba wydanych w ciągu kilkudziesięciu lat decyzji zwrotowych uniemożliwia w krótkim czasie dokładne określenie skali tych „dotkniętych” zasygnalizowaną kwestią. By udzielić dokładnej odpowiedzi na to pytanie, trzeba przebrnąć przez tomy akt, w tym wiele archiwalnych. Niezależnie od wykonanej pracy są to jednak analizy czysto hipotetyczne – w zasadzie bowiem pytanie to nie powinno być kierowane do nas, ale do organów mogących wzruszyć decyzje dekretowe.

Czytaj więcej

Robert Gwiazdowski: Reprywatyzacja i praworządność

Warto pamiętać, że handel roszczeniami dekretowymi nie jest wyłączną domeną XXI w., chociaż przez niektóre osoby ten proceder jest tak przedstawiany. Z posiadanych przez nas informacji wynika, że bardzo wiele umów przeniesienia roszczeń dekretowych zostało zawartych wcześniej, często w końcówce lat 40. i w latach 50.

Czy na pewno chcecie odzyskać nieruchomości? Będzie to oznaczało konieczność nakładów finansowych. A widać, że niekoniecznie macie środki, co pokazują choćby pustostany, które wymagają mniejszych pieniędzy.

Nieruchomości są dobrem, którego nie można „wyprodukować”. Dysponując zwiększoną bazą lokalową, moglibyśmy nieść pomoc potrzebującym mieszkańcom w jeszcze szerszym zakresie. Tak właśnie postrzegam zmianę wynikającą z wyroków NSA – jako szansę na jeszcze efektywniejsze działanie na rzecz Warszawy i jej mieszkańców.

Ta zmiana otwiera wiele możliwości i zrobimy wszystko, co tylko możemy, by tę szansę jak najlepiej wykorzystać. Szczególnie w obecnych czasach, gdy władze krajowe systematycznie ścinają budżety dużych miast, a przede wszystkim budżet stolicy. Do fatalnych rządowych decyzji, które wepchnęły Warszawę w trudną sytuację finansową, dołączyła obecnie inflacja i widmo kolosalnych podwyżek cen energii. Również dlatego zmianę wykładni zaprezentowaną przez NSA postrzegam jako szansę dla Warszawy. Słowem wyjaśnienia: zasada gospodarności, którą samorząd jest zobowiązany kierować się w trakcie swojego działania, zabrania dokonywać nakładów finansowych na nieruchomości objęte roszczeniami dekretowymi. Zabudowa gruntu czy remont budynku, gdy nie mamy pewności, czy nie zostanie zwrócony byłemu właścicielowi, stałyby w sprzeczności z tą zasadą. Definitywne uwolnienie gruntów i budynków od roszczeń pozwoli na ich odpowiednie zagospodarowanie.

Ile postępowań jeszcze się toczy?

Mamy obecnie zarejestrowanych ponad 10 tys. wniosków zwrotowych i odszkodowawczych.

Dlaczego miasto nie próbowało kwestionować zdolności prowadzenia postępowań przez handlarzy?

To akurat nie jest prawda. Prezydent m.st. Warszawy już w 2020 r. zwrócił się do prezesa NSA z pisemną prośbą o skierowanie wniosku o podjęcie uchwały wyjaśniającej, czy odszkodowanie, o którym mowa w ustawie o gospodarce nieruchomościami ustalane odrębną decyzją, ma charakter publicznoprawny czy cywilny, a w razie uznania, że ma ono charakter publicznoprawny, czy roszczenie o jego zapłatę co do zasady nie przechodzi na jego następców prawnych, gdyż prawa o charakterze publicznoprawnym nie podlegają sukcesji, o ile przepis szczególny nie stanowi inaczej. Prezydent w piśmie tym wskazał na istniejące w orzecznictwie rozbieżności. Już zatem w 2020 r. sygnalizowaliśmy istnienie wątpliwości w handlu roszczeniami, o których zasadności organ rozstrzyga w toku postępowania administracyjnego.

Czytaj więcej

Miliony do zwrotu za zreprywatyzowane nieruchomości

Zwrócenie się do prezesa NSA wynikało przede wszystkim z braku możliwości kwestionowania przez m.st. Warszawę decyzji organów odwoławczych w postępowaniu sądowoadministracyjnym w sprawach, w których prezydent m.st. Warszawy wydaje decyzje jako organ pierwszej instancji. Tu też dostrzegamy pole do zmiany przepisów o możliwości kwestionowania przez jednostki samorządu terytorialnego oraz Skarb Państwa orzeczeń organów drugiej instancji. Obecnie prezydent jest pozbawiony takiej możliwości. Podobnie nie może skutecznie wnosić do SKO albo ministra podań o stwierdzenie nieważności własnych decyzji.

Zwracam uwagę, że z opublikowanego uzasadnienia jednego z wydanych 29 sierpnia 2022 r. wyroków wynika, że NSA oparł swoje stanowisko na uchwale składu siedmiu sędziów z 30 czerwca 2022 r., sygnatura akt I OPS 1/22. Jej wydanie stanowiło wynik pytania prawnego skierowanego przez jeden ze składów NSA. To pytanie brzmiało: „Czy stronie umowy przelewu wierzytelności, zawartej na podstawie art. 509 kodeksu cywilnego, której przedmiotem jest roszczenie odszkodowawcze za odjęcie prawa własności nieruchomości w wyniku zdarzenia lub aktu ze sfery prawa publicznego, przysługuje przymiot strony w rozumieniu art. 28 ustawy kodeks postępowania administracyjnego, w sprawie o ustalenie odszkodowania, o którym mowa w art. 128 ust. 1 ustawy z 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami?”.

Ile Warszawa straciła pieniędzy w nieruchomościach? Jakie kroki zamierzacie podjąć? I co teraz zrobi miasto z zakończonymi postępowaniami?

Prowadzimy obecnie analizę skali spraw mogących kwalifikować się do takiej grupy ze względu na zaistniały w nich stan faktyczny. Są to jednak hipotetyczne analizy – uzależnione od rozstrzygnięć podejmowanych przez inne organy. Zaznaczam, że prezydent Warszawy nie prowadzi postępowań nieważnościowych. To komisja reprywatyzacyjna, Samorządowe Kolegium Odwoławcze i wojewoda są organami uprawnionymi do eliminowania z obrotu prawnego decyzji administracyjnych, nawet tych, które zostały wydane ponad dziesięć lat temu. W ich przypadku sprawa jest nieco trudniejsza – co do zasady kodeks postępowania administracyjnego mówi o ich niewzruszalności. Te organy są adresatami pani pytania.

Czytaj więcej

Roman Nowosielski, były sędzia TS: Nie spodziewajmy się przełomu w reprywatyzacji

Pierwszą oczywistą czynnością z naszej strony zdaje się segregowanie spraw na te wydane później i wcześniej niż dziesięć lat temu, a następnie wystąpienie do właściwych organów z wnioskami o wszczęcie z urzędu postępowań o unieważnienie części decyzji. Obawiam się jednak, że te organy, z racji ogromnej liczby spraw, które powinny zweryfikować z urzędu, mogą stracić wydolność. Niemniej liczymy na kontynuację dobrej współpracy z komisją weryfikacyjną i apelujemy, by orzekała jak najsprawniej. Mam nadzieję, że nie tylko my, ale również komisja reprywatyzacyjna, Samorządowe Kolegium Odwoławcze i wojewoda zintensyfikują swoje działania, byśmy mogli wspólnie maksymalnie wykorzystać stanowisko NSA, z jak najlepszym skutkiem dla warszawiaków.

Dlaczego miasto nie rozmawiało ze spadkobiercami, którzy sprzedali roszczenia za bezcen?

Miasto nie jest stroną takich umów. Wątpię, by ktokolwiek i kiedykolwiek zgłaszał się do magistratu z prośbą o konsultację zamiaru zbycia roszczeń. Wedle mojej wiedzy o handlu roszczeniami do danej nieruchomości organ dowiadywał się w momencie złożenia dokumentów do akt przez strony wywodzące z nich następstwo prawne, a więc po ich zawarciu. Co więcej, wobec akceptowanego dotychczas w orzecznictwie sądowym i organów administracyjnych poglądu o możliwości zbywania takich roszczeń, organ nie miał wpływu na okoliczność zawierania tego rodzaju umów. Dysponujemy jednak orzeczeniami, z których wynika, że sądy już po 2016 r. odmawiały Warszawie interesu prawnego w kwestionowaniu takich umów. Prezydent Warszawy wystąpił o wyeliminowanie z obrotu prawnego umów sprzedaży praw i roszczeń za rażąco niską cenę.