Reklama

Śmierć Jolanty Brzeskiej: co wiemy, czego jeszcze nie wiemy

We wtorek 31 października Komisja Weryfikacyjna ds. Reprywatyzacji zajmowała się zwrotem kamienicy przy ul. Nabielaka, w której mieszkała Jolanta Brzeska z rodziną. Jej córka Magda Brzeska była jednym ze świadków.

Aktualizacja: 31.10.2017 20:41 Publikacja: 30.10.2017 23:01

Pogrzeb Jolanty Brzeskiej (3 stycznia 2012 r.). Twarz nieustępliwej działaczki stała się symbolem an

Pogrzeb Jolanty Brzeskiej (3 stycznia 2012 r.). Twarz nieustępliwej działaczki stała się symbolem antyreprywatyzacyjnego oporu.

Foto: Rzeczpospolita, Kuba Kamiński

Niespełna dwa tygodnie wcześniej, w środę rano 18 października, funkcjonariusze przeprowadzili jednoczesne przeszukania siedmiu obiektów na terenie Warszawy i w jej bezpośrednich okolicach oraz w woj. podkarpackim. Chcieli zabezpieczyć dowody na pozbawienie życia Jolanty Brzeskiej. Tym razem nie szukali ich na miejscu tragedii w Lesie Kabackim. Był to najbardziej spektakularny od wielu miesięcy przejaw aktywności policji i prokuratury po wznowieniu śledztwa. Ale rezultatów tych czynności dotychczas nie znamy i niewykluczone, iż nie poznamy ich nigdy.

Może to się odnosić i do innych działań podejmowanych w tej sprawie. W ich skuteczność wątpi córka.

Powtórzone przeszukania

– Mama zginęła 1 marca 2011 r. Skoro wtedy nie znaleziono sprawcy, to mało prawdopodobne, że się go znajdzie teraz – mówi Magda Brzeska.

Przeprowadzone w środę przeszukania to część tego, co dotychczas zrobiono.

– Sztab ludzi analizuje i weryfikuje materiały o charakterze informatycznym (billingi i dane ściągane z satelity). Biegli przygotowali opinie z dziedziny grafologii, psychologii, teleinformatyki, daktyloskopii, mechanoskopii, badań DNA, badań fizykochemicznych, badań zapisów wizualnych (monitoringu) – wylicza prokurator Maciej Załęski z Prokuratury Regionalnej w Gdańsku.

Reklama
Reklama

Wcześniej, w marcu, przez dwa dni badano miejsce znalezienia ciała Jolanty Brzeskiej. Szukano, bezskutecznie, m.in. baterii z jej aparatu słuchowego.

12 października 2016 r. minister Zbigniew Ziobro mówił o nowych dowodach mogących świadczyć, iż Jolanta Brzeska została zamordowana. Jakich konkretnie? Nie wiadomo.

Dotychczas we wznowionym śledztwie przesłuchano ok. 150 osób. To głównie działacze lokatorscy, znajomi ofiary, mieszkańcy domów oddanych w reprywatyzacji.

– Wygląda na to, że żadne nowe dowody nie wpłynęły i mamy wałkowanie tego, co było. Mnie pytano m.in. o moje prywatne relacje z Jolanta Brzeską. Obawiam się, że po tylu latach za późno na szukanie dowodów. Pojawiły się podejrzenia, naszym zdaniem kompletnie bezzasadne, że może córka była w to zamieszana. Spowodowało to tylko jej dalszy stres i zdenerwowanie – mówi Jakub Żaczek z Komitetu Obrony Lokatorów.

Śledztwo, które miało trwać do 30 września, przedłużono do 30 marca 2018 r. Nadzoruje je gdańska Prokuratura Regionalna, prowadzi zespół funkcjonariuszy z Centralnego Biura Śledczego Policji oraz z komend wojewódzkich w Gdańsku i Warszawie.

Bez prawa do wglądu

Magda Brzeska, mająca status pokrzywdzonej – więc będąca stroną postępowania – została pozbawiona prawa wglądu do akt sprawy, z którego korzystała przed umorzeniem poprzedniego śledztwa. Nie pomogło zażalenie do sądu o przywrócenie dostępu do akt.

Reklama
Reklama

– Przepis sformułowany jest dość lakonicznie i stanowi, że ze względu na dobro śledztwa prokurator może odmówić dostępu do akt także pokrzywdzonemu i jego pełnomocnikowi. Powinien to uzasadnić, z reguły czynią to bardzo ogólnikowo. W niektórych sytuacjach korzystają z tego przepisu, powołując się na dobro śledztwa i ujawnienie ewentualnie jakichś tam ustaleń – wyjaśnia mecenas Katarzyna Chadysz, pełnomocniczka Magdy Brzeskiej.

Jej klientka była ponownie przesłuchiwana po wznowieniu śledztwa. Pobrano także od niej odciski palców. Pytano ją m.in., czy mama była ubezpieczona. Potem funkcjonariusze zwrócili się do towarzystw ubezpieczeniowych, również pytając, czy istniało ubezpieczenie i czy zostało wypłacone po śmierci Jolanty Brzeskiej.

– O to, czy mama była ubezpieczona, pytali mnie poprzednio, podczas pierwszego śledztwa. Zgodnie z prawdą powiedziałam, że nie. Znowu mnie o to zapytali, ale widać nie wystarczało im moje stwierdzenie i muszą sprawdzać. Nie mam żadnego dostępu do akt, więc nie wiem, co się dzieje ze sprawą, nie otrzymuję żadnych informacji z prokuratury. Nikt mnie nie powiadomił, że śledztwo zostało przedłużone. Nie wiem w ogóle, kim jestem w tej sprawie – dodaje Magda Brzeska.

Prokurator odmówił dostępu pani Brzeskiej do materiałów gromadzonych w śledztwie. Ta decyzja została zaskarżona, sąd utrzymał ją w mocy. Z naszego punktu widzenia istotne jest, że sąd w pełni podzielił argumentację prokuratora, wskazując na jej słuszność. Argumentacja ta jest objęta tajemnicą śledztwa. Dla nas priorytetem jest dobro postępowania – i pod tym kątem patrzy też sąd – tłumaczy prok. Maciej Załęski.

Poprzednie śledztwo w sprawie śmierci Jolanty Brzeskiej umorzono 8 kwietnia 2013 r. 19 sierpnia 2016 r. minister i prokurator generalny Zbigniew Ziobro ogłosił jego wznowienie. Nastąpiło to 9 września 2016 r., gdy Prokuratura Regionalna w Warszawie wydała postanowienie o podjęciu śledztwa na nowo. Trzy dni później prokurator krajowy Bogdan Święczkowski przekazał sprawę Prokuraturze Regionalnej w Gdańsku. Miało to zapewnić obiektywizm i bezstronność dalszych działań, czego jakoby nie gwarantowała prokuratura w Warszawie. Ewa Andruszkiewicz, działaczka lokatorska, członek rady społecznej przy Komisji Weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji w Warszawie, jest pewna, że choć drugie śledztwo zaczęto prowadzić za późno, to przyniesie ono efekty.

Zdaniem ministra, organy ścigania dopuściły się ogromnych, rażących i karygodnych braków i zaniechań, a zabójstwo Jolanty Brzeskiej zostało „de facto zamiecione". Prokuratura Krajowa potwierdziła, że popełniono liczne nieprawidłowości oraz za wcześnie umorzono postępowanie – i 10 października 2016 r. wszczęła postępowanie w sprawie nadużycia uprawnień przez funkcjonariuszy.

Reklama
Reklama

- Pierwszego śledztwa w ogóle nie było. Podejrzewam, że prokuratura z policją dobrze wiedzieli kto to zrobił i dlaczego, tylko po prostu zacierali ślady – mówi dziś Ewa Andruszkiewicz ze społecznej rady przy Komisji Weryfikacyjnej ds Reprywatyzacji, działaczka Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów. Ją też ponownie przesłuchano w CBŚP.

– Dopytywali o szczegóły, badali dokładnie zeznania złożone przeze mnie w pierwszym śledztwie. Dorzuciłam to co mi się przypomniało lub skojarzyło po jego zakończeniu.

Braki, zaniechania i nieprawidłowości w śledztwie nie były jednak na tyle rażące, by po ponad roku postawić zarzuty komukolwiek z policji czy prokuratury. Prokuratura Krajowa na pytanie Rzeczpospolitej odpowiada, że „postępowanie jest w toku".

Umorzone śledztwo badali też prawnicy z biura Rzecznika Praw Obywatelskich Ireny Lipowicz. RPO nie widział rażących zaniechań, przeciwnie, stwierdził, że „zrealizowano szereg istotnych czynności procesowych" - ale zauważył „obszary, wymagające dalszego dogłębnego i wnikliwego sprawdzenia". 18 października 2013 r. RPO poprosił więc prokuraturę o dodatkowe działania, co zostało wykonane i „pogłębiło znacznie ustalenia dowodowe".

– Gdy śledztwo jeszcze trwało, na policję zgłosił się świadek z wiedzą o osobach mogących mieć coś wspólnego ze śmiercią Jolanty Brzeskiej. Wskazał je na zdjęciach policyjnych ale te informacje nie zostały gruntownie zbadane. RPO wystąpił, by dokonać jeszcze jednego przesłuchania oraz okazać zdjęcia osobom przesłuchanym już wcześniej. Prokuratura poinformowała, że to zrobiono, lecz bez wyników pozwalających wznowić śledztwo – wyjaśnia Piotr Sobota z biura Rzecznika Praw Obywatelskich.

Reklama
Reklama

Ewa Andruszkiewicz, przypomina, że w 2008 r. napisała z Jolą doniesienie do prokuratury okręgowej w Warszawie o zorganizowanej grupie przestępczej. – Podawałyśmy przejęte adresy, wykazywałyśmy, że to niemożliwe, żeby to byli spadkobiercy. Wojowałyśmy dwa lata. Wszystko przegrałyśmy – a potem Jola została zamordowana. To jest mafia, która miała wpływ na sądy i prokuraturę. Przecież zwroty wszystkich nieruchomości, którymi zajęła się lub zajmie komisja weryfikacyjna, były zgłaszane do prokuratury – a prokuratura te sprawy umarzała i nic nie robiła – mówi Ewa Andruszkiewicz. Jej zdaniem drugie śledztwo zaczęto prowadzić prawidłowo, tyle, że trochę za późno. Jest jednak absolutnie pewna, że znajdą morderców, to nie ulega wątpliwości. I będą dowody.

Nieruchomości
Sąsiad chce zwrotu pieniędzy za płot? Ważne są dwie kwestie
Prawo drogowe
Sąd: odstawienie prawej nogi to błąd eliminujący kierowcę
Praca, Emerytury i renty
Tyle wyniosą świadczenia po waloryzacji. ZUS podał kwoty
Praca, Emerytury i renty
13. emerytura nie dla każdego. Ci seniorzy nie otrzymają świadczenia
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama