– Przepis sformułowany jest dość lakonicznie i stanowi, że ze względu na dobro śledztwa prokurator może odmówić dostępu do akt także pokrzywdzonemu i jego pełnomocnikowi. Powinien to uzasadnić, z reguły czynią to bardzo ogólnikowo. W niektórych sytuacjach korzystają z tego przepisu, powołując się na dobro śledztwa i ujawnienie ewentualnie jakichś tam ustaleń – wyjaśnia mecenas Katarzyna Chadysz, pełnomocniczka Magdy Brzeskiej.
Jej klientka była ponownie przesłuchiwana po wznowieniu śledztwa. Pobrano także od niej odciski palców. Pytano ją m.in., czy mama była ubezpieczona. Potem funkcjonariusze zwrócili się do towarzystw ubezpieczeniowych, również pytając, czy istniało ubezpieczenie i czy zostało wypłacone po śmierci Jolanty Brzeskiej.
– O to, czy mama była ubezpieczona, pytali mnie poprzednio, podczas pierwszego śledztwa. Zgodnie z prawdą powiedziałam, że nie. Znowu mnie o to zapytali, ale widać nie wystarczało im moje stwierdzenie i muszą sprawdzać. Nie mam żadnego dostępu do akt, więc nie wiem, co się dzieje ze sprawą, nie otrzymuję żadnych informacji z prokuratury. Nikt mnie nie powiadomił, że śledztwo zostało przedłużone. Nie wiem w ogóle, kim jestem w tej sprawie – dodaje Magda Brzeska.
Prokurator odmówił dostępu pani Brzeskiej do materiałów gromadzonych w śledztwie. Ta decyzja została zaskarżona, sąd utrzymał ją w mocy. Z naszego punktu widzenia istotne jest, że sąd w pełni podzielił argumentację prokuratora, wskazując na jej słuszność. Argumentacja ta jest objęta tajemnicą śledztwa. Dla nas priorytetem jest dobro postępowania – i pod tym kątem patrzy też sąd – tłumaczy prok. Maciej Załęski.
Poprzednie śledztwo w sprawie śmierci Jolanty Brzeskiej umorzono 8 kwietnia 2013 r. 19 sierpnia 2016 r. minister i prokurator generalny Zbigniew Ziobro ogłosił jego wznowienie. Nastąpiło to 9 września 2016 r., gdy Prokuratura Regionalna w Warszawie wydała postanowienie o podjęciu śledztwa na nowo. Trzy dni później prokurator krajowy Bogdan Święczkowski przekazał sprawę Prokuraturze Regionalnej w Gdańsku. Miało to zapewnić obiektywizm i bezstronność dalszych działań, czego jakoby nie gwarantowała prokuratura w Warszawie. Ewa Andruszkiewicz, działaczka lokatorska, członek rady społecznej przy Komisji Weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji w Warszawie, jest pewna, że choć drugie śledztwo zaczęto prowadzić za późno, to przyniesie ono efekty.
Zdaniem ministra, organy ścigania dopuściły się ogromnych, rażących i karygodnych braków i zaniechań, a zabójstwo Jolanty Brzeskiej zostało „de facto zamiecione". Prokuratura Krajowa potwierdziła, że popełniono liczne nieprawidłowości oraz za wcześnie umorzono postępowanie – i 10 października 2016 r. wszczęła postępowanie w sprawie nadużycia uprawnień przez funkcjonariuszy.