– Nie biorę odpowiedzialności za żadne umowy tej firmy – bulwersuje się pośrednik. Prosi, by nie podawać jego nazwiska, bo E.J. Nieruchomości robi mu w ten sposób antyreklamę.

[srodtytul]Jak pracują na sukces[/srodtytul]

„E.J. Nieruchomości to gwarancja bezpiecznie i sprawnie przeprowadzonej transakcji. Nasza praca to nasza pasja. Państwa sukces to nasz sukces. Dlatego naszym celem jest stale rosnące grono zadowolonych klientów” – tak na swojej stronie internetowej reklamuje się biuro z Warszawy przy al. Witosa, którego podstawowym profilem – jak również możemy przeczytać – jest „świadczenie usług w zakresie pośrednictwa w obrocie nieruchomościami”.

W internetowej prezentacji przedstawicieli firmy nie ma jednak pośrednika – są za to konsultanci ds. nieruchomości i dyrektorka biura. Część zespołu pokazuje się na zdjęciach.

W przeciwieństwie jednak do innych profesjonalnych agencji E.J. Nieruchomości nie podaje ani na stronie, ani w umowie z klientem numerów licencji i polisy pośrednika, który nadzorowałby pracę biura.

– Zainteresowała mnie jedna z ofert. Kiedy telefonicznie dopytywałem o licencję i polisę, agent przerwał rozmowę, twierdząc, że nie może dłużej rozmawiać – zaalarmował nas czytelnik.

Postanowiliśmy sprawdzić, jak firma „pracuje na sukces klienta”. Na stronie jednego z portali nieruchomościowych E.J. oferuje atrakcyjne mieszkanie w nowym budownictwie. Jest też fotograficzna prezentacja oferty: na zdjęciu firma pokazuje m.in. nowe bloki. I przed tymi blokami umawiamy się z panem Maciejem M., który przedstawia się jako konsultant ds. nieruchomości. Na dzień dobry spisujemy umowę. – Jakiego mieszkania szukamy? – pyta konsultant. – W nowym budownictwie, mogą być właśnie takie bloki jak w ofercie. Wielka płyta zdecydowanie odpada – tłumaczymy.

Konsultant kiwa głową i prosi o parafowanie umowy. – Jest standardowa, jak we wszystkich innych biurach – wyjaśnia. I zapewnia, że jego agencja sprawdza za klienta wszystkie dokumenty – księgę wieczystą, rachunki itp. O takich obowiązkach agenta w umowie nie ma jednak ani słowa.

Po podpisaniu umowy konsultant Maciej M. zaprasza do oglądania mieszkania. Nie prowadzi nas jednak do nowych bloków z prezentacji, ale do starego, odrapanego budynku z wielkiej płyty, kilkadziesiąt lat starszego niż w internetowej reklamie, chociaż przed chwilą powiedzieliśmy mu, że płyta odpada. Kwestionujemy ofertę. – To pomyłka. To nie jest moja oferta, tylko kolegi, który jest chory – tłumaczy przedstawiciel E.J. Nieruchomości. Mimo to biuro pomyłki nie prostuje. Oferta wciąż widnieje w Internecie, a od pana Macieja nie można wydobyć nazwiska pośrednika, który nadzoruje jego pracę.

Autopromocja
Historia Uważam Rze

Teraz z darmową dostawą i e‑wydaniem gratis!

ZAMÓW

[srodtytul]Agent dał starą umowę[/srodtytul]

Po kilku dniach skontaktowaliśmy się z Maciejem M. i jako dziennikarze, a nie klienci, zapytaliśmy o numer licencji nadzorującego jego pracę agenta. – Wolałbym spotkać się osobiście w takiej sprawie – powiedział nam.

Zadzwoniliśmy także do Edyty Zamorskiej, która na stronie internetowej agencji figurowała jako dyrektor biura i doradca ds. klientów, i poprosiliśmy o podanie numerów licencji i polisy pośredników autoryzujących transakcje firmy. Nie podała ich jednak.

– Kolega przekazał klientom starą umowę pośrednictwa. Ja się dopiero o tym dowiedziałam, bo przez miesiąc mnie nie było w biurze. Sama jestem zażenowana, że dał klientom coś takiego – tłumaczyła i zaproponowała spotkanie, obiecując przyjechać do redakcji ze swoim pracownikiem następnego dnia. Pracownicy E.J. Nieruchomości nie pojawili się jednak u nas, mimo że wizyty nie odwołali. Ponownie więc zadzwoniliśmy do nich.

– Nie mogę rozmawiać. Zadzwoni osoba bardziej decyzyjna – powiedział nam Maciej M. Raz jeszcze skontaktowaliśmy się więc z Zamorską. Powtórzyła informację o pomyłce w umowach. – Teraz mamy inne umowy. A jeśli chodzi o numer licencji, to jest to 26xx – wyrecytowała. Licencja należy do pośrednika Henryka J. (nazwisko do wiadomości redakcji).

Sprawdziliśmy numer podanej licencji. Pośrednik Henryk J. rzeczywiście istnieje. Postanowiliśmy z nim porozmawiać.

[srodtytul]Niczego nie nadzoruje[/srodtytul]

Firma E.J. Nieruchomości nie chciała podać jego telefonu, choć biuro powołuje się na jego licencję. – Użyczył nam numeru licencji, pod którym nasze biuro funkcjonuje od pierwszego lutego. Wcześniej mieliśmy innego pośrednika – tłumaczyła menedżer biura.

Dodała, że pośrednik nie zajmował i nie zajmuje się mieszkaniami.

– Mamy go, żeby sporządzał umowy, uczestniczył w aktach notarialnych, żebyśmy mogli w każdej możliwej sytuacji korzystać z numeru jego licencji. Jeśli chcą państwo uzyskać odpowiednie oferty mieszkań lub domów, to nasi agenci zrobią to w sposób profesjonalny – przekonywała.

Udało nam się jednak dotrzeć do Henryka J. Czy agencja E.J. Nieruchomości ma prawo powoływać się na jego licencję?

– Żadnych umów z tą agencją nie podpisywałem! Nie pracuję z nimi. Rano sami do mnie zadzwonili (w dniu, w którym Zamorska zapowiedziała wizytę w redakcji, na której obiecała podać dane agenta – red.) i dopiero kilka godzin wcześniej byłem u nich na rozmowie. Pracuje tam kobieta, którą znam – powiedział zbulwersowany.

Dodał, że w ustawie o gospodarce nieruchomościami jest zapis, który mówi, że jeśli ktoś dokonuje czynności pośrednictwa bez licencji, podlega karze do dwóch lat więzienia. Henryk J. zapowiedział, że wystąpi przeciwko agencji na drogę prawną.

Następnego dnia pod linkiem „nasz zespół” nie było już zdjęć pani dyrektor i konsultantów ds. nieruchomości. Pojawił się komunikat: „strona w budowie”. Pozostały jednak zapewnienia: „pracujemy na sukces klienta”.

[ramka][srodtytul]Krzysztof Szczepaniak, właściciel Biura Obrotu Nieruchomościami Sukces w Łodzi[/srodtytul]

– Pośrednikiem nie można zostać z dnia na dzień, obudzić się rano i powiedzieć sobie: od dziś jestem pośrednikiem w obrocie nieruchomościami, udać się do urzędu i zarejestrować działalność. Licencjonowany pośrednik to profesjonalista.

Słowo profesjonalizm jest dziś jednak bardzo nadużywane. Zewsząd zalewa nas reklama: robimy profesjonalnie to, tamto, owo. A profesjonalizm to w największym skrócie duża wiedza i olbrzymie doświadczenie.

Czy wyobrażają sobie państwo, że losy waszej transakcji, zakup lub sprzedaż nieruchomości, leżą w rękach różnych kombinatorów?

Obrót nieruchomościami to nie żarty ani pole do eksperymentów. W transakcjach chodzi często o dorobek całego życia. W przypadku przekrętu lub błędu, zamierzonego lub nie, można go stracić.

W interesie nas wszystkich, a zwłaszcza klientów, leży to, aby jakość obsługi była jak najwyższa, a transakcje bezpieczne. Można to zapewnić, eliminując z rynku nieruchomości ludzi z niskimi kwalifikacjami lub w ogóle bez nich. Dlatego w zawodzie pośrednika konieczne są licencje zawodowe.[/ramka]

[ramka]Zdaniem UOKiK

[srodtytul]Areszt lub grzywna za brak licencji oraz nieuczciwą reklamę[/srodtytul]

[b]Maciej Chmielowski, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów[/b]

– W przypadku stwierdzenia braku licencji zawodowej dotyczącej pośrednictwa w obrocie nieruchomościami UOKiK lub podległy mu właściwy terytorialnie wojewódzki inspektorat inspekcji handlowej może skierować do sądu wniosek o ukaranie przedsiębiorcy. Sąd może wymierzyć wtedy karę aresztu, ograniczenia wolności lub grzywny. Niedozwolone jest też stosowanie reklamy przynęty, polegającej na proponowaniu produktu, którego przedsiębiorca nie jest w stanie dostarczyć (np. dlatego, że nie istnieje) z zamiarem oferowania innego towaru. Zgodnie z ustawą o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym konsument, który został wprowadzony w błąd, może dochodzić swoich roszczeń przed sądem. Ciężar dowodu spoczywa wtedy na przedsiębiorcy. To on będzie musiał udowodnić, że nie wprowadził w błąd pozywającego. Reklamami wprowadzającymi w błąd może zająć się również prezes UOKiK. W przypadku stwierdzenia naruszenia zbiorowych interesów konsumentów może on nałożyć na przedsiębiorcę karę finansową w wysokości do 10 proc. ubiegłorocznego przychodu oraz zakazać zakwestionowanej reklamy.[/ramka]

[ramka]Zdaniem pośredników

[srodtytul]Numer licencji i OC to podstawa[/srodtytul]

[b]Jerzy Sobański, Warszawskie Stowarzyszenie Pośredników w Obrocie Nieruchomościami[/b]

– Brak w umowie podstawowych danych: numeru licencji pośrednika zajmującego się klientem oraz informacji o obowiązkowym ubezpieczeniu OC, sugeruje, że firma czy osoba podająca się za pośrednika nie działa zgodnie z prawem. Lista licencjonowanych pośredników znajduje się na stronie internetowej Ministerstwa Infrastruktury lub na portalu Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości. W stosunku do osób należących do organizacji zawodowej WSPON może podejmować działania dyscyplinujące lub wyjaśniające, kierując sprawę do komisji etycznej czy prawnej. Jeżeli osoba nie jest pośrednikiem lub firma nie jest agencją pośrednictwa, stowarzyszenie pośredników nie ma instrumentów do działania. Dochodzenie praw przysługuje osobie poszkodowanej czy oszukanej na drodze cywilnoprawnej.[/ramka]