Oferty mieszkań na sprzedaż w blokach z wielkiej płyty pojawiają się na rynku rzadziej niż nowsze, zbudowane w ciągu ostatnich 20 lat, lokale - oceniają analitycy z firmy Home Broker.
Podają, że zgodnie z danymi GUS, ok. 40 proc. mieszkań w 11 największych miastach, powstało przed 1971 r.
- Są to głównie budynki z cegły - podaje Bartosz Turek, analityk z Home Brokera. Dodaje, że mieszkań z wielkiej płyty jest z kolei ok. 30 proc. Powstawały one głównie w latach 1971 - 1988. - Co prawda pierwszy wielkopłytowy budynek wzniesiono w Polsce w latach pięćdziesiątych, ale największy rozwój tego rodzaju budownictwa przypada na lata siedemdziesiąte - przypomina analityk.
Dodaje, że najmniej lokali pochodzi z lat 1989 - 2010. Jak podaje GUS, jest ich ok. 22 proc.
Analitycy z Home Brokera zauważają, że struktura budownictwa nie zawsze ma proste przełożenie na to, jakie mieszkania można na danym rynku kupić. - Podczas gdy co trzecie mieszkanie powstało w czasie, kiedy budowano głównie w technologii wielkopłytowej, to takie mieszkania są stanowią co czwartą ofertę sprzedaży - szacuje Bartosz Turek. - Powodów może być wiele. Po pierwsze mieszkania te są relatywnie tanie, a co za tym idzie - cieszą się sporą popularnością. W efekcie szybciej znikają z oferty, niż inne, droższe nieruchomości - tłumaczy analityk.
Dodaje, że w wielkopłytowych blokach mieszka też wiele starszych osób, które niechętnie zmieniają miejsce zamieszkania. - Po trzecie, właściciele wielkopłytowych mieszkań mają ograniczone możliwości zamiany ich na inne. Przeprowadzka do lokalu o wyższym standardzie z reguły wymaga bowiem dużych nakładów finansowych - tłumaczy analityk.
Zdaniem Bartosza Turka budownictwo wielkopłytowe cieszy się popularnością także ze względu na atrakcyjną lokalizację i bogatą infrastrukturę. Z wyliczeń Home Brokera wynika, że co trzecie mieszkanie w ofercie sprzedaży pochodzi z ostatnich dwóch dekad.
Te mieszkania wśród wszystkich istniejących stanowią zaś ok. 20 proc. - Mamy tu zatem odwrotną relację oferty i struktury budownictwa niż w przypadku wielkiej płyty. Taki stan także można częściowo tłumaczyć ceną. Nowe mieszkania są droższe, więc dłużej czekają na nabywców - mówi Bartosz Turek. - Poza tym takie lokale są często kupowane przez inwestorów, którzy później je sprzedają, co podwyższa podaż.