Wynosi dziesięć lat. W sprawach krakowskich kamienic pożytki z dawnych lat już się przedawniły. To istota piątkowego wyroku Sądu Najwyższego. Kwestia ta wynikła w sprawie, w której Beata P., kurator dla spadku po przedwojennych właścicielach objętych postępowaniem, zażądała zawrotu pożytków, jakie Gmina Miejska Kraków uzyskała do września 2012 r., kiedy oddała Beacie P. zarząd.
Gmina sprawowała zarząd na podstawie przepisów o prowadzeniu cudzych spraw bez zlecenia. Zgodnie z nimi (art. 753 § 2 kodeksu cywilnego) ze swoich czynności prowadzący cudzą sprawę powinien złożyć rachunek oraz wydać wszystko, co przy prowadzeniu sprawy uzyskał dla – tutaj – spadkobierców.
Gmina rachunek złożyła. Różnica między przychodami a kosztami za wszystkie lata zarządu wyniosła 547 tys. zł, ale gmina przekazała kurator 390 tys. zł, tj. pożytki z ostatnich dziesięciu lat, uznając, że reszta się przedawniła. I o tę resztę kurator pozwała miasto.
Sąd okręgowy zasądził całość żądanej kwoty, natomiast sąd apelacyjny był innego zdania i pozew oddalił, uznając, że kurator mogła się domagać jedynie pożytków powstałych w ciągu dziesięciu lat przed jej ustanowieniem.
Sprawa trafiła do SN. Pełnomocnik kuratora adwokat Katarzyna Kosiorkiewicz argumentowała, że do czasu ustanowienia kuratora (w 2011 r.) nie miał się kto domagać przekazania zarządu i pożytków, bieg przedawnienia był zatem zawieszony.
Przeciwne stanowisko prezentowała pełnomocnik miasta mec. Karina Chuchmacz. Uważała, że brak właściciela czy jego aktywności nie daje podstaw do dodatkowych uprawnień, tutaj: przedłużenia przedawnienia, a ponieważ wydania pożytków można żądać każdego roku, w takim też cyklu się przedawniały.
Sąd Najwyższy (sygnatura akt: III CSK 164/14) przychylił się do tego stanowiska. Przedawnienie roszczenia o wydanie korzyści z prowadzenia cudzych spraw bez zlecenia biegnie od momentu, kiedy powstały. Nie jest nawet potrzebne wezwanie do ich wydania – powiedział sędzia SN Karol Weitz.
W konsekwencji SN skargę kasacyjną oddalił. Wyrok jest ostateczny.