Cmentarze wiktoriańskie są w pełni wykorzystane. Także w wielu innych częściach świata powstaje problem, co robić z ciałami zmarłych. Rośnie presja na powiększanie przestrzeni na pochówki - piszą dziennikarze BBC. - Rewolucja przemysłowa XVIII i XIX wieku spowodowała masową migrację z małych wiosek i miasteczek do wielkich miast. Dawniej większość ludzi mieszkała na terenach wiejskich. Chowano ich na lokalnych cmentarzach przykościelnych.
Kosztowny obowiązek
Wraz ze wzrostem populacji miejskiej władze wiktoriańskiej Brytanii zakładały wielkie cmentarze, często na obrzeżach miast. Dziś brakuje tam miejsca. Szef Institute of Cemetery and Crematorium Management twierdzi, że kryzys narasta, mimo że większość Brytyjczyków wybiera kremację. - Dwie londyńskie gminy - Tower Hamlets and Hackney - zawiesiły świadczenie usług pogrzebowych - dodaje.
Twierdzi, że mieszkańcy muszą ich poszukiwać w sąsiednich gminach. Według niego miasta brytyjskie doświadczyły tego problemu jako pierwsze, ale rozlewa się on na inne części kraju.
- Lokalne władze mają obowiązek znaleźć ziemię pod nowe cmentarze, co jest kosztowne, a przy tym muszą ponosić koszty utrzymania starych cmentarzy - mówi dziennikarzom BBC szef Institute of Cemetery and Crematorium Management.
Julie Rugg z Cemetery Research Group uniwersytetu w Yorku, mówi dziennikarzom BBC, że pochówek w miejscach odległych od rodziny może przysparzać wielu problemów. - Będą kłopoty, gdy ludzie zechcą często odwiedzać groby, co wiąże się z daleką podróżą - tłumaczy.