Kondycja zdrowotna obywateli ma bezpośrednie przełożenie na konkurencyjność polskiej gospodarki. Zdrowi ludzie mogą pracować dłużej i efektywniej, bo nie korzystają tak często ze zwolnień i płacą składki, są gwarantem rozwoju – przekonują organizatorzy I Kongresu Zdrowia Pracodawców RP, który odbędzie się 28 i 29 września w hotelu Sheraton w Warszawie. Podczas imprezy pracodawcy oraz eksperci medyczni i ekonomiczni będą dyskutować na temat zależności między efektywną opieką zdrowotną a wzrostem gospodarczym oraz rozwojem przemysłu farmaceutycznego.

– Mówiąc o ochronie zdrowia, najczęściej mamy na myśli problemy z finansowaniem służby zdrowia, kolejki do specjalistów, zadłużone szpitale. Tymczasem kluczowa jest kondycja zdrowotna pracowników – mówi Andrzej Mądrala, wiceprezydent Pracodawców RP. I dodaje, że według badań European Federation of Pharmaceutical Industries and Associations (EFPIA) Health & Growth Compendium choroby, zwłaszcza przewlekłe, mogą wpływać na zmniejszenie PKB przez redukcję liczby potencjalnych pracowników pozostających na rynku, nawet o 7 proc. – W efekcie z rynku pracy znika olbrzymia liczba ludzi, którzy potencjalnie mogliby jeszcze długo i efektywnie pracować. Według ostatnich szacunków w krajach UE absencja w miejscu pracy spowodowana chorobami osiąga 3–6 proc. czasu pracy. Do tego dochodzi przedwczesna umieralność i częste przechodzenie na wcześniejszą emeryturę lub rentę. W takim kontekście fundusze przeznaczone na ochronę zdrowia należy potraktować jako inwestycję w szeroko pojętą gospodarkę – dodaje Andrzej Mądrala.

Pracodawcy RP chcą przekonać rządzących i przedsiębiorców, że dbanie o zdrowie pracownika to inwestycja o ogromnej stopie zwrotu: – I nie mamy tu na myśli wyłącznie opłacania abonamentów w prywatnej służbie zdrowia, ale akcje profilaktyczne. Uważamy też, że w każdym zakładzie pracy z ramienia zarządu powinna być oddelegowana osoba, która zajmie się koordynacją leczenia pracownika, kiedy ten zacznie chorować – tłumaczy Andrzej Mądrala.

Taka opieka nad pracownikiem jest opłacalna nie tylko dla zakładu pracy, ale i całej gospodarki, bo, jak wynika z badań, koszty choroby pracownika i związane z nią absencja, zwolnienia lekarskie, renty oraz obniżona wydajność w pracy mogą kosztować miliardy.

Przykładem może być cukrzyca, której epidemia kosztuje budżet państwa o wiele więcej niż ok. 3,5 mld zł wydawanych co roku przez Narodowy Fundusz Zdrowia na leczenie powikłań. Z opublikowanego w 2014 r. raportu Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego „Cukrzyca. Ukryta pandemia. Sytuacja w Polsce" wynika, że jeśli dodać utratę produktywności osób z problemami diabetologicznymi, koszty wzrastają nawet do 12 mld zł. – Gdy do leczenia dodamy koszty przedwczesnych zgonów, wydatki rosną do 9 mld zł, a w scenariuszu uwzględniającym także prezenteizm, czyli obniżoną wydajność w pracy, rosną o kolejne 3 mld zł – mówi dr Krzysztof Chlebus z GUMed.

Problem pogłębia starzenie się społeczeństwa. Według prognoz za 25 lat liczba Polaków w wieku produkcyjnym spadnie o 2,5 mln. Eksperci ostrzegają, że bez zdecydowanych inwestycji w poprawę stanu zdrowia pracowników wzrost krajowego PKB może zwolnić lub całkowicie wyhamować. W starzejącej się Europie stan zdrowia pracowników może mieć duży wpływ na utrzymanie się konkurencyjności gospodarek poszczególnych krajów. Według szacunków OECD przedłużenie długości życia populacji o jeden rok może wpłynąć na wzrost PKB o 4 proc. Ministerstwo Zdrowia planuje wprawdzie zwiększenie finansowania publicznego ochrony zdrowia do 6 proc. PKB, co zbliżyłoby nas do średniej w krajach OECD, ale i te nakłady wydają się niewystarczające. Zdaniem prof. Witolda Orłowskiego, rektora uczelni Vistula, zwiększone wydatki na ochronę zdrowia muszą być sfinansowane zwiększoną składką. – Ekonomiści nie będą zachwyceni, ale można ich do tego przekonać, jeśli pokaże się oczywiste korzyści z tego płynące – przekonuje prof. Orłowski.