Nad tym projektem pracowało ponad 300 naukowców z 25 krajów. Efekt to pełna sekwencja genomu pierwszego zwierzęcia gospodarskiego w historii. Badaczom udało się zidentyfikować 22 tysiące genów krowy. O finale trwających przez sześć lat badań informuje dzisiejszy numer „Science”.
Na świecie żyje około miliarda świń i podobna liczba owiec, ale rekordzistą pod tym względem jest bydło, którego hodujemy aż 1,3 miliarda sztuk. Pijemy krowie mleko, jadamy sery i wołowinę. Gros białka i tłuszczów zwierzęcych w naszej diecie zawdzięczamy tym zwierzętom.
Z drugiej strony za ich sprawą ludzkość od tysięcy lat cierpi z powodu chorób zakaźnych, które zdołały pokonać barierę dzielącą nasze gatunki. Takimi niechcianymi darami są m.in. gruźlica, trąd czy gąbczaste zwyrodnienie mózgu (choroba Creutzfeldta-Jakoba). Nie ulega więc wątpliwości, jak ważne jest gruntowne poznanie genetycznych tajników krowy.
– Mój zespół pracował m.in. nad opisem genów związanych z odpornością, które u ssaków należą do najbardziej różnorodnych – mówi biorąca udział w badaniach dr Liz Glass ze szkockiego Roslin Institute, który zasłynął sklonowaniem owcy Dolly. – Zrozumienie działania tych genów zaowocuje możliwością selekcji bydła pod kątem zdolności zwalczania chorób zakaźnych.
– Zdobyte przez nas dane genetyczne mogą posłużyć wyłuskaniu zdrowych populacji bydła, które mogą stawić czoła zmianom klimatu i pojawiającym się chorobom – dodaje dr Shirley Ellis z brytyjskiego Institute for Animal Health.
Badacze są zgodni co do tego, że poznanie tajników DNA krowy może pomóc w takim doborze genetycznym bydła, który pozwoliłby na uzyskanie jak najlepszej jakości mięsa. Ta wiadomość na pewno ucieszy smakoszy steków, które dzięki temu wartością odżywczą i smakiem być może zdołają się zbliżyć do niedoścignionej wołowiny argentyńskiej. Pod lupę zostały też wzięte geny odpowiedzialne u krów za laktację, co być może zaowocuje większą produkcją mleka.
Naukowcy zsekwencjonowali DNA krowy z gatunku Bos taurus. Aż 80 proc. poznanej sekwencji jest zbieżne z naszym genomem. To znacznie więcej niż w przypadku myszy czy szczurów, standardowo wykorzystywanych jako zwierzęta laboratoryjne. To akurat zła wiadomość dla krów, bo badacze już zaczynają przebąkiwać, że są one znacznie lepszym niż gryzonie materiałem do eksperymentów.