Rzeczpospolita: W czym się specjalizuje pani szpital?
Agnieszka Jóźwik: Kardiologia, kardiochirurgia, chirurgia naczyń. Pracuje u nas 90 pielęgniarek i 70 lekarzy. I tylko 4 osoby administracji. Zlecamy na zewnątrz usługi księgowe, prawne, przygotowanie jedzenia, laboratorium, pranie. To daje duże oszczędności. Co roku zwiększamy ilość zabiegów. W tej chwili w kardiochirurgii będziemy robili około tysiąca zabiegów rocznie.
Jeśli chodzi o chirurgię naczyń, mamy dosyć mały kontrakt, ale staramy się pomagać wszystkim potrzebującym tej pomocy pacjentom. Kardiologia to przede wszystkim u nas kardiologia inwazyjna – leczenie choroby wieńcowej.
Działacie też na zasadach komercyjnych?
Teoretycznie tak, ale pamiętajmy, że kardiologia to bardzo droga dziedzina medycyny i tych zabiegów jest bardzo mało. Większość naszej działalności oparta jest na pieniądzach publicznych.
Co zmienić w funkcjonowaniu szpitali w Polsce, aby pacjenci i lekarze mieli lepsze warunki?
Trzeba postawić na jakość. Od kiedy zostałam prezesem, cała moja kadra wiedziała, że jakość jest dla mnie priorytetem. Dostaliśmy wszystkie możliwe certyfikaty ISO w ochronie zdrowia. Dodatkowo w 2014 roku otrzymaliśmy Akredytację Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia. Jako spółka zależna od grupy American Heart of Poland mamy dostęp do wszystkich nowości w światowej kardiologii i kardiochirurgii. To ważne, podobnie jak i nazwiska profesorów Buszmana czy Bochenka, które są najlepszą rękojmią poziomu i jakości świadczonych przez nas usług.
—not. p.g