Z Australii kontynentalnej diabły zniknęły już 3 tysiące lat temu - nie wiadomo do końca, z jakiego powodu. Naukowcy uważają, że przyczyniły się do tego stada psów dingo, ale i ludzie, którzy także na diabły polowali.

Reklama
Reklama

Swoją nazwę diabły zawdzięczają m.in. wydawanym przez siebie dźwiękom - szczególnie podczas jedzenia -  które przeraziły pierwszych osadników do tego stopnia, że nazwali zwierzę "szczenięciem Belzebuba". Słyną także z zaciekłości i agresji.

Szczęki diabła mogą się rozewrzeć pod kątem 80 stopni, a ich nacisk jest tak silny, że zwierzę może przegryźć metal.

Występujący obecnie wyłącznie na Tasmanii gatunek postanowiła przywrócić Australii grupa naukowców.  Na Tasmanii wybija je rak pyska, śmiertelna, zakaźna  choroba, która zabija zwierzę w ciągu kilku miesięcy. Zdziesiątkowała już 90 procent populacji.

Od dziesięcioleci naukowcy próbują ratować diabły, opracowując szczepionki, badając wariacje genetyczne, które czynią niektóre zwierzęta odpornymi na raka, i próbując wyhodować niezainfekowaną populację na kontynencie.

Od 2006 roku Aussie Ark, grupa ochrony przyrody, której szefuje Tim Faulkner, przenosi zdrowe, zbadane diabły z Tasmanii do rezerwatu w Nowej Południej Walii.  Żyje ich tam już 150. Pod koniec ubiegłego roku 26 z nich wypuszczono na półdziki, liczący ponad 400 hektarów, ogrodzony teren, na którym muszą sobie radzić bez żadnej pomocy człowieka.

Fakt, że przeżyły i zaczęły się rozmnażać, jest milowym krokiem na drodze przywracania ich australijskiej faunie.

W torbach dwóch diablic odkryto bowiem siedem diabląt - młode rodzą się po 21-dniowej ciąży i początkowo są wielkości ziarenka orzecha ziemnego. Samica wydaje na świat 20-30 młodych, ale te konkurują ze sobą w drodze do torby, w której znajdują się tylko 4 sutki, więc tylko taką liczbę młodych samica może wykarmić. Po zwycięskim wyścigu do sutka młode przysysają się do niego na 100 dni.

- Naszym celem jest utrzymanie populacji diabłów na wolności - powiedział Andrew Flies, immunolog z University of Tasmania, który opracowuje szczepionkę chroniącą diabły tasmańskie przed rakiem. Ale, dodał, istnieje mnóstwo wątpliwości, czy zwierzęta poradzą sobie żyjąc zupełnie wolno.

Hamish McCallum,  ekspert od diabłów tasmańskich z Griffith University w Queensland, powiedział, że prawdziwym testem będzie to, czy małe diabły dożyją dorosłości, narażone na ataki większych drapieżników. Dodał, że nawet jeśli diabły byłyby w stanie przetrwać na wolności, działacze ochrony przyrody mogą spotkać się z oporem rolników. Farmerzy z Tasmanii twierdzą bowiem, że diabły zabijają jagnięta.