To w sumie wydawało się mniej prawdopodobne niż ponowne zejście Axla Rose’a i Slasha w szeregach Guns N’ Roses, a jednak po 33 latach awantur, cichych lat i wyjaśnienia dawnych sporów spotkanie na scenie stało się możliwe.

Reklama
Reklama

Deep Purple, które niedawno wydało płytę „SPLAT”, będące najbardziej aktywnym zespołem rockowym na świecie z grona legend lat 70., zgodziło się gościć swojego założyciela Ritchiego Blackmore’a podczas jednego utworu w trakcie amerykańskiego koncertu w Jones Beach niedaleko Nowego Jorku.

Czytaj więcej

Roger Glover: Po Deep Purple spodziewajcie się niespodziewanego

Ritchie Blackmore zagrał „Smoke on the Water”

Trzeba przyznać, że zachowywał się jak lider. Szybkim ruchem dłoni, wskazując palcem sugerował ważne wejście perkusji Iana Paice’a, a także partie nowego gitarzysty Simona McBride'a.

Ian Gillan, z którym Blackmore był w największym konflikcie – wokalista opuścił zespół w 1973 r., a potem po serii powrotów to Blackmore odszedł 33 lata temu z grupy – korzystając z wyższego wzrostu po przyjacielsku, ale z lekkim odcieniem dominacji, opierał się na ramieniu Ritchiego, śpiewając hit z płyty „Machine Head”.

Blackmore nie silił się na mocne solo, zagrał spokojnie, ale inteligentnie, zmieniając akcenty w klasyku. Po skończonym utworze Gillan wyjaśnił fanom, że dostał od gitarzysty wiadomość z pytaniem, czy mógłby on pojamować z zespołem, bo mieszka niedaleko, za rogiem. Gillan uhonorował gitarzystę komplementami „legenda”, „nieśmiertelny”, wspomniał, że Blackmore jest założycielem formacji. Na koniec Ian powiedział „Do zobaczenia w barze”. Blackmore zszedł ze sceny, ściskając się z basistą Rogerem Gloverem.

Czytaj więcej

Renesans Ritchiego Blackmore’a

Deep Purple zgodzili się gościć założyciela

Wcześniej Blackmore zapowiedział wydarzenie podczas transmisji na żywo na Instagramie ze swoją żoną Candice Night 11 sierpnia.

„Chcieliśmy o czymś wspomnieć w kontekście jutrzejszego wieczoru” – powiedział 81-letni gitarzysta. „Cóż, to tajemnica i nie chcę, żeby ktokolwiek o tym wiedział, ale prawdopodobnie zagram bis z zespołem Deep Purple”.

Blackmore ujawnił, że przedstawił ten pomysł Ianowi Gillanowi, wokaliście Deep Purple.

Czytaj więcej

Zamek w Ćmielowie, czyli nowe muzyczne centrum w Polsce

„Zapytałem: co byś powiedział, gdybym wszedł tylko na bis? Zagrałbym tylko jedną piosenkę. Nie chcę się wtrącać (...) Wygląda na to, że spodobał mu się ten pomysł, przedstawił go zespołowi, dostał aprobatę i wygląda na to, że możemy to zrobić”.

„Mam nadzieję, że uda mi się dorównać [obecnemu gitarzyście Deep Purple] Simonowi McBride’owi” – dodał Blackmore. „Widzę bowiem, że ma za sobą potężne wzmacniacze… To świetny gitarzysta – tak jak świetnym gitarzystą jest były muzyk Deep Purple Steve Morse”.

Deep Purple i kulisy jego chorób

Był to pierwszy występ Blackmore'a z Deep Purple od 1993 r.. Był to również jego pierwszy powrót do muzyki rockowej od reaktywacji Rainbow w 2016 r. na serię koncertów, które trwały do 2019 r..

Blackmore przyznał, że występ był dla niego stresujący, biorąc pod uwagę, jak rzadko gra obecnie muzykę rockową. Od 1997 r. występuje z inspirowanym renesansem zespołem folkowym Blackmore's Night, który założył ze swoją partnerką, wokalistką i autorką tekstów Candice Night. Duet łączy tradycyjne średniowieczne melodie z nowoczesną instrumentacją akustyczną.

Jesienna trasa koncertowa zespołu w 2025 r. została nagle odwołana po tym, jak Blackmore doznał zawrotów głowy. Zmagał się również z problemami z sercem, dną moczanową i czterema przepuklinami dysków w odcinku lędźwiowym.

Czytaj więcej

Muniek Staszczyk: Niedawno odwiedziłem Kazika. Powiedział mi, że chyba za dużo wziął wszystkiego na siebie

Przed występem w Deep Purple Blackmore powiedział, że kilka dni wcześniej miał wykonany zastrzyk lędźwiowy. „To specjalny zastrzyk, który pozwala mi zachować spokój, ponieważ gdy gram na Stratocasterze na scenie, mam problemy z ramionami i odcinkiem lędźwiowym”.

Blackmore, wielki gitarzysta i smutny finał

Blackmore jest gitarzystą założycielem Deep Purple i współtwórcą ich najbardziej kultowych utworów, w tym „Smoke on the Water”, „Highway Star” oraz „Space Truckin’”. Opuścił grupę w 1975 r., by założyć zespół Rainbow wraz z późniejszym wokalistą Black Sabbath, Ronniem Jamesem Dio, ale wrócił do składu w 1984 r. po rozwiązaniu Rainbow. Pozostał w zespole do listopada 1993 r., kiedy to narastające od dawna napięcia doprowadziły do otwartego konfliktu podczas europejskiej trasy koncertowej. Podczas koncertu w NEC Arena w Birmingham, który był rejestrowany z myślą o oficjalnym wydaniu, Blackmore’a nie było na scenie, gdy zespół rozpoczynał występ utworem „Highway Star”. Muzyk pojawił się w połowie piosenki, grał chaotycznie, a następnie chlusnął wodą w operatora kamery, który – jego zdaniem – podszedł zbyt blisko.

Czytaj więcej

Deep Purple na pożegnanie: żyjemy w szpitalu wariatów

Zespół kontynuował współpracę z Blackmorem jeszcze przez kilka dni, ostatecznie rozstając się z nim po koncercie w Helsinkach (Finlandia), który odbył się 17 listopada. Wcześniej Purple dali fatalny koncert w Zabrzu 31 października. Widać było, że gitarzysta jest odseparowany od zespołu. Ze względu na zbliżającą się trasę koncertową po Japonii i krótki czas na reakcję, grupa sprowadziła Joe Satrianiego, by tymczasowo zajął miejsce Blackmore’a. Docelowo zaangażowano Steve’a Morse’a, który pozostał w zespole aż do 2022 r..

Nie jest jasne, co wydarzyło się w ciągu ostatniej dekady i sprawiło, że Gillan złagodził swoje stanowisko, jednak warto wspomnieć, że w 2025 r. Blackmore przeszedł zawał serca, który przez kilka miesięcy utrudniał mu grę na instrumencie, a nawet podróżowanie.

Nie wiadomo też, czy reaktywacja w Jones Beach będzie czymś więcej niż jednorazowym wydarzeniem.