Zamek Ćmielów w Świętokrzyskiem to absolutnie nowe miejsce na polskiej mapie festiwalowej i koncertowej, co da o sobie znać mocno w tym roku, ale Pani nie będzie debiutantką, ma bowiem Pani na koncie pracę w Metal Mind Productions. Zanim opowiemy o przyszłości, przypomnijmy przeszłość – czym Pani konkretnie się zajmowała i co ma na koncie?
Metal Mind Productions to jeden z najfajniejszych okresów w moim życiu! Byłam odpowiedzialna za promocję płyt i koncertów. Przeżyłam tam kilka lat pracy pełnej wyzwań, przygód, pasji, a przy okazji poznałam wspaniałych ludzi. Zajmowałam się muzyką, którą kocham, pracowałam z najlepszymi, robiłam to, co kochałam. Zrezygnowałam z tej pracy, żeby zamieszkać w Gdańsku i to była jedna z najtrudniejszych decyzji w moim życiu. Na szczęście życie tak się ułożyło, że dzięki zamkowi i całej tej pięknej historii z odbudową mogę wrócić do swojej pasji i do wszystkich kontaktów sprzed lat. To fantastyczne!
Kupiliśmy ruiny, a okazało się, że w czasach świetności to była jedna z najpiękniejszych magnackich, renesansowych rezydencji, zrobiona z ogromnym rozmachem i gustem! Krzysztof Szydłowiecki miał rozmach, szerokie kontakty i pieniądze, dzięki temu mógł zatrudniać do pracy najznamienitszych artystów, którzy pracowali na przykład na Wawelu!
Ćmielów: zamek Szydłowieckiego, przyjaciela króla Zygmunta Starego
Ćmielów to niesamowite miejsce związane z historią Szydłowieckich, przyjaciół Jagiellonów i Habsburgów – jako pierwsi otrzymali od nich hrabiowski tytuł, ale co Panią przywiodło w te strony z mężem?
Mąż poszukiwał zabytku w tych rejonach, ponieważ jego rodzina pochodzi z okolic Zamościa. Szukał długo, pokazywał mi różne miejsca – jedne bardziej, inne mniej przerażające i zaskakujące. To był ciekawy czas, naoglądaliśmy się tych ruin i ruder! Nie miałam już sumienia ciągle mu odmawiać, a akurat wynalazł ogłoszenie o zamku w Ćmielowie. Przyjechaliśmy, ale nie kupiliśmy od razu. Kilka tygodni później, tutaj w pobliżu oglądaliśmy dwór, ale nie zrobił na nas wrażenia i wtedy przypomniałam sobie o zamku, a że było blisko, to przyjechaliśmy. Był piękny, słoneczny dzień, spacerowaliśmy po wałach i się zakochaliśmy, w tym miejscu, w tym spokoju, coś nas tutaj zatrzymało… Potem wędrowaliśmy tak przez rok w te i we wte, pomiędzy Gdańskiem a Ćmielowem, w końcu trzeba było wybrać – albo tu, albo tu i tak zostaliśmy. Nie żałuję, mimo że życie wywróciliśmy do góry nogami, zmieniliśmy wszystko, żeby tutaj być.
Jest bardzo intensywnie, czasami za bardzo, ale ta decyzja mocno nas rozwinęła w wielu dziedzinach – od budowlanki, przez zabytki, prawo konserwatorskie, gastronomię i wiele innych, które musieliśmy zgłębić przez te lata, ale to, co nas najbardziej zafascynowało, to historia tego miejsca i dzieje naszego kraju. Co innego to nauka historii z podręczników, czy czytanie książek, a co innego żywy kontakt z zabytkami i historią, dotykanie jej, odkrywanie, pisanie jej właściwie na nowo. Z każdym odkryciem na zamku, dzieje tego miejsca pisaliśmy na kartach historii. To były niezwykłe cztery lata, zaskakujące, ciekawe, pełne wyzwań, ale nauczyły nas też wiele, przede wszystkim cierpliwości i pokory. Do dziś nie dociera do nas, jak wielką rzeczą jest ratowanie takiego zabytku, powoli dopiero to sobie uświadamiamy.
Czytaj więcej
Blisko pół miliona sprzedanych biletów na sześć stadionów. 6 czerwca w Chorzowie spektakularnym koncertem Dawid Podsiadło rozpoczął „Obrotowy Tour...
Kupiliśmy ruiny, a okazało się, że w czasach świetności to była jedna z najpiękniejszych magnackich, renesansowych rezydencji, zrobiona z ogromnym rozmachem i gustem! Krzysztof Szydłowiecki miał rozmach, szerokie kontakty i pieniądze, dzięki temu mógł zatrudniać do pracy najznamienitszych artystów, którzy pracowali na przykład na Wawelu! Tutaj zjeżdżali się możni z całej Polski, żeby podziwiać to miejsce, więc nawet nie próbuję sobie wyobrażać, jak pięknie tutaj było! Czasem myślę, że musiał tutaj pojawić się nawet sam Zygmunt Stary – jako najlepszy przyjaciel Szydłowieckiego, nie wierzę, że tutaj nigdy nie zajechał… Zamek Ćmielów skrywa na pewno jeszcze wiele tajemnic, które nam dawkuje, myślę, że nigdy nie przestaniemy go odkrywać na nowo.
Czy czuła się Pani trochę jak Anna Lewandowska, której mąż Robert zawdzięczał sukcesy związane z dietą?
Myślę, że działamy z mężem jak jeden organizm, uzupełniamy się, więc chyba nie (uśmiech).
Zanim Zamek w Ćmielowie zaczął w maju działalność – odpowiadała Pani za dwór Amelii – jak nazywa się miejsce, gdzie umieścił akcję „Pornografii” Witold Gombrowicz. Jak Pani wykreowała to miejsce i co tam będzie, gdy zaczął działać Zamek?
Tak, to prawda. Dwór Amelii pojawił się później, ale był to dom weselny, z podpisanymi umowami na organizację wesel, więc w tempie ekspresowym musiałam nauczyć się, jak to się robi, żeby móc go zatrzymać. Przyznam, że nie było to moje ulubione zajęcie, więc otworzyliśmy restaurację i zaczęliśmy organizować wydarzenia kulturalne i akcje dla dzieciaków, i to już było ciekawe. Sprowadzaliśmy do tej maleńkiej wioski nazwiska, które pewnie nigdy nie usłyszałyby o Rudzie Kościelnej, a nagle fascynowały się tym miejscem. Podczas cyklu „Dworskie Spotkania Mistrzów” zagościli tutaj: Czesław Mozil, Izabela Trojanowska, Stan Borys, Beata Pawlikowska, Ula Dudziak, Janusz Chabior, Jerzy Bralczyk i Emilia Krakowska.
Z tego malutkiego miejsca stworzyliśmy centrum, które świetnie uzupełniało ofertę kulturalną regionu. Bilety na wydarzenia były niedrogie, tak, żeby każdy mógł skorzystać i spotkać się ze swoimi idolami. To też był ciekawy czas i myślę, że wizerunkowo dobrze to zrobiło także zamkowi, bo tę ofertę przeniesiemy teraz na Zamek Ćmielów. Pasja, która nami kieruje, powoduje, że to nam wychodzi, bo robimy to, co kochamy i oddajemy temu serce, i to chyba widać i czuć we wszystkich naszych inicjatywach. Kiedy otwarcie zamku było już mocno na horyzoncie, postanowiliśmy zawiesić tę działalność, zarówno kulturalną, jak i restauracyjną. Prowadzenie tych dwóch miejsc byłoby niemożliwe. Teraz czas weselny dobiega końca, a co będzie dalej z tym urokliwym miejscem? Zobaczymy…
Podczas cyklu „Dworskie Spotkania Mistrzów” zagościli tutaj: Czesław Mozil, Izabela Trojanowska, Stan Borys, Beata Pawlikowska, Ula Dudziak, Janusz Chabior, Jerzy Bralczyk i Emilia Krakowska.
Ćmielów okrzyknięty Stratocastle
Muzyka to nie jest przypadek w życiu Pani i męża. Macie wielką kolekcję gitar. Proszę uchylić rąbka tajemnicy od kogo pochodzą i na jaką kolekcję się złożyły pod nazwą Strarocastle?
Gitary nie są własnością muzyków, ale noszą ich autografy. Jest kilka gitar, które należą do muzyków, ale zdecydowana większość jest przez nich w różnych okolicznościach podpisana. Część udało nam się zdobyć osobiście, część kupiliśmy na aukcjach, część ktoś dla nas zdobył, także trafiały w rozmaity sposób.
Galeria to nie tylko gitary, to także plakaty, mikrofony, winyle i inne instrumenty muzyczne, mamy także kapelusze, krawaty, smoking, więc tych memorabiliów jest sporo, a sądzę, że kiedy świat muzyczny dowie się o tym miejscu – takie pamiątki mogą same do nas trafiać, bo dlaczego miałyby leżeć gdzieś zapomniane, kiedy mogą w pięknej oprawie zachwycać kolejne pokolenia fanów.
Wśród nazwisk znajdziemy tutaj m.in.: Lenny Kravitz, Alice Cooper, Joe Perry, Angus Young, Michael Schenker, Joe Bonamassa, B.B. King, Pearl Jam, Robert Plant, Jimmy Page, Deep Purple, Nazareth, Jean-Michel Jarre, Steve Vai, Adrian Belew, Joe Satriani i wielu innych wspaniałych muzyków, także polskich.
Czytaj więcej
Open’er ogłosił kolejne gwiazdy przyszłorocznej edycji w dniach 1-4 lipca. Do The Cure dołączyli Nick Cave & Bad Seeds, David Byrne i The xx.
Gitar jest ponad 400! Jest co oglądać, nie wiem, czy tego typu miejsce łączące historię i muzykę gdzieś na świecie istnieje, chyba nie, dlatego Zamek Ćmielów jest wyjątkowy! Marzę, żeby stał się takim miejscem, mogę nawet powiedzieć mekką muzyki, która będzie żyć, zmieniać się i gromadzić fanów muzyki z całego świata. Dzięki zaplanowanym koncertom, uda nam się ożywić to miejsce i zareklamować w najlepszy sposób, a kto wie, może wytwórnie zechcą u nas organizować oficjalne odsłuchy płyt, premiery, spotkania autorskie z wielkimi gwiazdami… Zobaczymy. Dzięki połączeniu historii i muzyki stworzyliśmy miejsce wyjątkowe, gdzie czy fani muzyki, czy miłośnicy historii – znajdą coś dla siebie.
Kolekcję w Ćmielowie prezentuje Andrzej Seweryn
Ich prezentacja jest wyjątkowa – to także hologramy i głos pewnego prezentera. Ale czy to jedyne magnesy mające przyciągnąć turystów?
Prezentacja gitar jest wyjątkowa, to prawda, i zapiera dech w piersiach, słyszymy głosy, że ich mnogość jest momentami przytłaczająca, ale to dobrze. Można oglądać w nieskończoność. Specjalnie nie limitujemy czasu zwiedzania, żeby każdy mógł w spokoju zapoznać się z kolekcją. Jeśli chodzi o zwiedzanie pod kątem historii, to poza naszymi wspaniałymi przewodnikami, jest możliwość wypożyczenia audioprzewodnika, gdzie głosem oprowadzającym jest legenda polskiego kina i teatru, artysta wyjątkowy – Andrzej Seweryn. Od początku wiedziałam, że jest najlepszym naszym wyborem, czytając tekst przewodnika, w głowie słyszałam głos Mistrza Andrzeja, głos, który zna cała Polska. Wyszło znakomicie! Dzięki tej współpracy, zawędrował do nas także wątek filmowy, „Festiwal Filmów Niezwykłych”. W ramach tej współpracy zagoszczą na zamku tak znakomite nazwiska, jak: Jolanta Kwaśniewska, Robert Więckiewicz, Andrzej Seweryn, Marian Dziędziel, Jerzy Bralczyk i inni.
Planujemy również kino samochodowe – takiej atrakcji w regionie jeszcze nie widziałam! Film, jaki wybrałam, to „Grease” z Olivią Newton-John i Johnem Travoltą. Kocham ten film i idealnie pasuje do kina samochodowego. Planujemy jeszcze wiele innych spotkań kulturalnych, ale także historycznych. Mamy ofertę dla szkół, dla seniorów, dla wycieczek, pomysłów nam nie brakuje! Mamy również wyjątkową restaurację, w której znajduje się kolekcja jazzowa – autografy, saksofony, zdjęcia i piękny widok na zamkową wyspę otoczoną fosą, po której można pływać łodziami.
Galeria to nie tylko gitary, to także plakaty, mikrofony, winyle i inne instrumenty muzyczne, mamy także kapelusze, krawaty, smoking. Wśród nazwisk znajdziemy tutaj m.in.: Lenny Kravitz, Alice Cooper, Joe Perry, Angus Young, Michael Schenker, Joe Bonamassa, B.B. King, Pearl Jam, Robert Plant, Jimmy Page, Deep Purple, Nazareth, Jean-Michel Jarre, Steve Vai, Adrian Belew, Joe Satriani i wielu innych wspaniałych muzyków, także polskich.
Jak rozpoczęliście myśleć o serii imprez muzycznych z czołowymi gwiazdami?
To było naturalne. Już w fazie prac budowlanych przygotowaliśmy dwa place pod sceny plenerowe, wiedzieliśmy, że jeśli gitary, to i muzyka, dlatego to wszystko było dobrze zaplanowane. Nie spodziewałam się tylko, że na pierwszy ogień pojawi się tutaj Steve Vai, perkusista z Tool i byli muzycy King Crimson!
Czyli projekt Beat, przypominający muzykę King Crimson z początku lat 80. Czego możemy się spodziewać 17 lipca?
Myślę, że uczty muzycznej w najlepszym, możliwym wydaniu! Dostaliśmy taką propozycję i warto wiedzieć, że „Beat” miał do wyboru kilka lokalizacji w Polsce, a wybrał nasz zamek! Mimo że jest to pierwsza impreza w tym miejscu, zaryzykowali. Pracujemy natomiast z największymi zawodowcami w tym kraju, więc oferujemy najwyższy poziom organizacji. Koncert zgromadzi potężną publikę, która nie przestraszyła się nowej lokalizacji na mapie koncertowej Polski.
Jan Borysewicz, Nazareth, Michael Schenker
Polskim królem gitary jest Jan Borysewicz i pod jego patronatem, z jego obecnością, odbędzie się seria występów, ale nie tylko. Proszę powiedzieć o wszystkim.
Wybór Jana Borysewicza na festiwal też był naturalny, bo jeśli chodzi o gitarę, to kto inny jak nie Jan Borysewicz z Lady Pank? Mamy zresztą kilka gitar Jana w naszej galerii, on uwierzył w to miejsce od początku i od początku firmuje je swoim nazwiskiem, myślę, że czuje ten zamek, wie, że jest to wspaniałe miejsce. Lubię go za jego pasję do muzyki, za jego determinację i ogromny talent. Zamek Ćmielów jest pełen pasji, od Szydłowieckiego zaczynając po muzyków, których zgromadziliśmy. Takie ma być to miejsce, ma pokazywać młodym ludziom, że dzięki pasji można sięgnąć gwiazd, że dzięki determinacji i uporowi można osiągnąć w życiu wiele, trzeba tylko pracować, mieć marzenia i po prostu chcieć.
Tymczasem 22 sierpnia czeka nas Sound Of Ages. Jakich gwiazd możemy się wtedy spodziewać?
O tak! Dinozaurów! Nasze ukochane Nazareth, Michael Schenker, Masterplan, Ronnie Romero i Gus G., polski znakomity Leash Eye, którego płytę promowałam za czasów Metal Mind, więc znamy się z chłopakami, do tego Metal Factory i Deathyard. To będzie fantastyczny wieczór pełen starego, dobrego grania, w najlepszym wydaniu!
warto wiedzieć, że „Beat” miał do wyboru kilka lokalizacji w Polsce, a wybrał nasz zamek! Mimo że jest to pierwsza impreza w tym miejscu, zaryzykowali.
Proszę powiedzieć na jakie nastawiacie się frekwencje? Jaka baza hotelowa czeka na fanów?
Wbrew pozorom jest tutaj gdzie spać. W okolicy jest sporo hoteli, agroturystyk, prywatnych, ciekawych kwater, są pola namiotowe, godzinę jazdy samochodem mamy do Lublina, Radomia, dwie godzinki do Krakowa, do Warszawy, do Rzeszowa, dobre drogi, nie boimy się o noclegi, tylko najlepiej szybko je rezerwować.
Czytaj więcej
Paul McCartney, który obawiał się, czy go zaakceptujemy, kiedy będzie miał 64 lata - 18 czerwca skończył 84 lata. Jego nowy album spodobał się fano...
Organizację imprez masowych też opanowaliśmy podczas otwarcia zamku – pojawiło się wtedy 9 tys. odwiedzających, ta liczba przeszła nasze najśmielsze oczekiwania! Ja celowałam w półtora tysiąca, mąż spodziewał się 3 tys., a tutaj na liczniku wystrzeliło 9 tys.! To doświadczenie dużo nam pokazało i dzięki współpracy z największą polską agencją ochrony i lokalnymi służbami – poradzimy sobie podczas nadchodzących wydarzeń.
Czy są już plany na 2027 r.?
Tak! W 2027 r. zawita do nas śpiewający aktor, znamy go wszyscy doskonale, za moment będziemy to nazwisko ogłaszać, więc bądźcie czujni! Poza tym na pewno będzie koncertowo, mam też pomysł na fajny festiwal, będzie się działo historycznie, będą urodziny zamku, tak że pomysły nam się nie wyczerpią na pewno! Zapraszamy wszystkich bardzo gorąco do zwiedzania, ale tak osobiście chciałabym zaprosić Państwa na nasz profil na Facebook „Zamek Ćmielów – Na Zamkowej”, gdzie od czterech lat dzielę się historiami o zamku, gadam do ludzi i można tam zaobserwować wszystkie fazy jego remontu, także zachęcam do obserwowania, bo jest to kawał naszej historii.