2 sierpnia po południu prezydencki śmigłowiec Marine One wystartował z terenu Białego Domu, jednak kontrolerzy ruchu lotniczego nie wstrzymali – zgodnie z obowiązującymi procedurami bezpieczeństwa – samolotów rejsowych na pobliskim lotnisku im. Ronalda Reagana – podała gazeta, powołując się na osoby zaznajomione ze sprawą.
Rzeczniczka FAA o incydencie przy starcie śmigłowca z Donaldem Trumpem: To nie była sytuacja, gdy niewiele brakowałoby do zderzenia
Zdaniem przedstawicieli FAA (Amerykańska Federalna Administracja Lotnictwa) incydent mógł doprowadzić do naruszenia zasad kontroli ruchu lotniczego określających minimalną bezpieczną odległość między statkami powietrznymi.
Czytaj więcej
Samolot linii PSA Airlines, wykonujący lot na trasie krajowej, zderzył się w powietrzu ze śmigłowcem Black Hawk w pobliżu lotniska im. Ronalda Reag...
Rzeczniczka FAA zapewniła, że Marine One i startujący samolot komercyjny nie zbliżyły się do siebie na niebezpieczną odległość w rozumieniu przepisów federalnych ani nie znajdowały się na kursie kolizyjnym. Nie była to więc sytuacja, w której niewiele brakowałoby do zderzenia – tłumaczyła.
– Loty Marine One są wykonywane przez jednych z najlepszych pilotów na świecie i w żadnej chwili prezydent nie był zagrożony – oświadczył jeden z rzeczników Białego Domu Kush Desai.
Katastrofa z 29 stycznia 2025 roku zmieniła zasady ruchu powietrznego w rejonie lotniska w Waszyngtonie
29 stycznia 2025 r. śmigłowiec Black Hawk należący do armii USA zderzył się z samolotem pasażerskim, który podchodził do lądowania. W katastrofie zginęło 67 osób. Od tego czasu FAA znacząco ograniczyła jednoczesny ruch samolotów i śmigłowców w rejonie lotniska Reagana.